poniedziałek, 30 marca 2020

Słabość jak ciężka choroba



Beznadzieja

Li Qingzhao

Kiedy patrzę w lustro
moja twarz mnie przeraża.
Zrobiłam się taka okropna!
Kiedy wiosna powraca
Opanowuje mnie słabość
Jak ciężka choroba.
Jestem zbyt leniwa
Żeby wąchać nowe kwiaty
Albo pudrować twarz.
Wszystko doprowadza mnie do rozpaczy.
Smutek, który mnie gnębi
Dodaję do nagromadzonych
Zgryzot w dniach dawnych.
Przestraszają mnie lelki swymi dzikimi
krzykami i nie mogę
Wygnać ich z moich uszu.
Czuję gorzkie zażenowanie
Kiedy widzę na firance
Cienie dwóch jaskółek, które się kochają.

Przełożył Czesław Miłosz

**

Kilka słów od Kornelii. Li Qingzhao (1084-1155, to chińska poetka i pisarka z czasów dynastii Song, najwybitniejsza poetka epoki cesarstwa. Po śmierci męża i po rozwodzie z drugim małżonkiem żyła w samotności. Wybrałam ten wiersz, ponieważ ma wspaniały tytuł i wybornie mnie opisuje. Przed lustrem też staję z ogromną abominacją to samej siebie – już nie to, że się starzeję i odkrywam wciąż nowe mikrozmarszczki, ale w ogóle odczuwam autowstręt.

Za to te wersy są o mnie. Z pewnością nie lubię wiosny

Kiedy wiosna powraca
Opanowuje mnie słabość
Jak ciężka choroba.
Jestem zbyt leniwa
Żeby wąchać nowe kwiaty
Albo pudrować twarz.
Wszystko doprowadza mnie do rozpaczy.
Smutek, który mnie gnębi
Dodaję do nagromadzonych
Zgryzot w dniach dawnych.

**
To prawda, smutek obecny, do tego pełno zgryzot z dni minionych. Doskonała beznadzieja. Wszystko doprowadza mnie do rozpaczy. Lelki to lubię. Ich głosy zwiastują śmierć. O ile jednak wiem, w moim ogrodzie nie ma lelków, tylko jakieś słowiki, sikorki czy wróble – raczej prozaiczne ptaki. Te ćwierkanie rzeczywiście mnie drażni. Na szczęście dziś padał śnieg i trochę to wrzaskliwe ptactwo uciszył.
Kochające się jaskółki trudno mi sobie wyobrazić. Na szczęście w przeciwieństwie do udręczonej chińskiej poetki mam internet i duży monitor. Nie muszę podglądać jaskółek, mogę sobie obejrzeć jakiś sadomasochistyczny seans na ekranie. Niestety, na skutek epidemii spotkania na żywo są wykluczone, a jak mnie ktoś przynajmniej raz na miesiąc porządnie nie zbije, to jestem bardziej nieszczęśliwa, niż zwykle. Cóż, w ponurych czasach zarazy doświadczam prawdziwej udręki.

9 komentarzy:

  1. Też mnie już dobija ta kwarantanna. Od początku miesiąca u rodziców, nie wyszłam z domu dalej niż do ogrodu. Biję własne rekordy w robieniu zamówień internetowych. Czuję się totalnie odizolowana od świata, pomimo dostępu do sieci. W ubiegłym roku, też wiosną, siedziałam dwa miesiące w domu na l4, jakoś to lepiej znosiłam, pewnie dzięki kontaktowi z ludźmi ...

    Niepokojące jest, że odczuwasz tak głęboką niechęć do siebie. Z czego ona wynika, dlaczego jest tak nasilona?

    Pozdrawiam,
    Kaja

    OdpowiedzUsuń
  2. Kaju, nie załamuj się - ludzie wytrzymywali o wiele bardziej tragiczne sytuacje. Jestem w podobnym położeniu - w domu z ogrodem z rodzicami. Jak mam pracę, a przeważnie tak się dzieje, to brak czasu na myślenie i jest dobrze. Też wydałam fortunę na zakupy internetowe, mam 10 nowych książek, przeczytałam już 4, prawie codziennie coś zamawiam, mamusia lamentuje, że wydaję pieniądze, mówię, że wydaję swoje, a jak kupuję zaopatrzenie dla wszystkich, to mamusia protestuje, że za drogo. Ja jestem introwertyczna, nie potrzebuję kontaktów z otoczeniem, ale lasów, spacerów, to trochę mi brakuje. i to słońce okropne, każdy dzień jaskrawy, bez deszczu, bez chmur. Ale poradzimy sobie Nie przejmuj się, z uwagi na swój wiek jesteś bezpieczna. To minie. Nie wątpię, że skoro nie poszłaś na dno podczas przyjaźni z dworcowym elementem, to zarazę przetrwasz znakomicie. Uściski serdeczne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O siebie się nie martwię, tylko o rodziców. Lasy już można odwiedzać, także nic nie stoi na przeszkodzie wychodzeniu na spacery. W książki zaopatrzyłam się już wcześniej, teraz głównie kosmetyki w ogromnych ilościach, bo zaczęłam się interesować świadomą pielęgnacją cery i włosów. I wykluczam wiele składników, przez co musiałam mocno przerzedzić swoje dotychczasowe zbiory. Wydaje mi się, że pokolenie naszych rodziców ma nieco inne podejście do wydawania pieniędzy niż my, stąd protesty Twojej mamy. Jakie ciekawie książki już przeczytałaś i jakie masz w planach?

    OdpowiedzUsuń
  4. Ach, jak dwa pokolenia pod jednym dachem to często jakieś napięcia. Rodzicom nie smakuje to, co zamawiam przez Internet i tatuś radośnie jeździ na targ. Widzę oczami duszy jak zarażam się targowym wirusem i umieram „po długich i ciężkich cierpieniach”, jak się kiedyś pisało w nekrologach.
    Z tego co wiem, lasy zostaną otwarte dopiero 20 kwietnia, zresztą pod epidemiczną Warszawką obowiązują bardziej surowe zasady. Wyszłam raz w maseczce i miałam wrażenie, że się uduszę.

    Ciekawe te kosmetyki, ale pewnie kosztowne. Płacą Ci jeszcze z pracy? Ja zdecydowałam, że gwoli oszczędności czasu i pieniędzy nie będę się myła, a przynajmniej bardzo rzadko.. Czytałam w Dziennikach Sylvii Plath, że młoda poetka też postanowiła nie myć włosów i długo urzeczywistniała te postanowienie – a nawet nie było widać. Właśnie „Dzienniki Sylvii kupiłam. Czytałam je wcześniej z biblioteki, a teraz mam na własność. Och, czytam wiele książek naraz, ale żadnych powieści – wiersze Kazimiery Iłłakowiczówny, 444 wiersze poetów języka angielskiego XX wieku w tłumaczeniu Stanisława Barańczaka, Ludobójstwo francusko-francuskie, Dialog „Protagoras” Platona, Tragedia templariuszy... :)

    Pozdrowienia gorące

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Smutne, że rodzice nie chcą jeść tego co zamawiasz, bo przecież się starasz wybierając potrawy i robisz to po to, żeby nie musieli wychodzić. Nie miałam jeszcze okazji chodzić w maseczce, ale po przymierzeniu stwierdzam, że nie jest to mój ulubiony strój na spacery.

    Kosmetyki właśnie nie są z górnej półki cenowej. Tym bardziej, że wcześniej zaopatrywałam się głównie w Sephorze i Douglasie, więc teraz mocno odczuwam spadek cen - w dół. U mnie w pracy płacą normalnie, nie odczuwam finansowo kryzysu. Z mycia lepiej nie rezygnować - dla samopoczucia psychicznego :) Bardzo lubię tłumaczenia Barańczaka i zdumiewające jest dla mnie, że przekłada na równie wysokim poziomie poezję, co powieści fantasy. Po prostu mistrz. O Templariuszach czytałam doskonałą książkę z wydawnictwa Astra - oni mają świetne opracowania historyczne.

    Pozdrawiam :))

    PS. Usunęłam, bo napisałam z konta, z którego korzystam na co dzień, a wolałabym żeby nikt znajomy (bardziej lub mniej życzliwy) nie mógł namierzyć moich tutejszych wypowiedzi :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Witaj, ja często kupowałam kosmetyki w Sephorze. A dlaczego zmieniłaś kosmetyki, jeśli nie z powodów finansowych? Potrzebujesz specjalistycznych?

    Bardzo lubię wydawnictwo Astra, kupiłam wiele ich książek, mają dobrych autorów, znakomicie dobierają tematy, aczkolwiek nie wiem, czy przetrwają ten kryzys. Ładnie wydają książki, chociaż papier jest pośledniej jakości i po kilku latach żółknie. Wydali znakomitą pracę o Wojnie Dwóch Róż, pióra Alison Weir. Wydali też drugą książkę na ten temat, ale, jak mniemam, ta „Lancasterowie i Yorkowie” pani Weir jest o wiele lepsza.
    O templariuszach w ofercie Astry są trzy książki, to którą czytałaś? Ja zaliczyłam „Templariusze. Proces”, którą napisał Alain Demurger. To francuski historyk, a oni przeważnie lubią się wymądrzać i zakładają znaczną wiedzę wstępną czytelnika. A dziś skończyłam „Tragedia templariuszy, powstanie i upadek państw krzyżowców” Michaela Haaga. Dobrze pisze, nie ma kwiecistych relacji, jak u Runcimana, ale potrafi przedstawić istotę rzeczy. Jest jeszcze jedna jego książka „Templariusze. Historia i mity”, tej jeszcze nie znam.

    Dziś mija dwa tygodnie, jak się nie myłam, zastanawiam się, czy nadal naśladować Sylvię Plath, i tak się z nikim nie spotykam. A poetka wyznała w Dziennikach, że zrezygnowała także z prania..

    Może nie opłaca już się kąpać, ponieważ wkrótce dopadnie mnie straszny zarazek...:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie potrzebuję specjalistycznych, ale lepsze dla skóry i włosów jest stosowanie naturalnych składników. W przeciwnym razie mogą pojawiać się problemy z suchością czy przetłuszczaniem.

    Też lubię wydawnictwo Astra, ich książki zaczęły się u nas pojawiać mniej więcej rok temu, ujęła mnie ta seria. "Wojnę Dwóch Róż" czytałam, "Kobiety Wojny Dwóch Róż" też. Bardzo ciekawy dobór tytułów, piękne wydania. Odnośnie Templariuszy mam za sobą "Templariusze. Historia i mity" właśnie. Dobrze się czyta, jest przystępnie napisana i zawiera dużo ciekawostek.

    Fakt, że Sylvia Plath zrezygnowała z higieny był oznaką braku zdrowia psychicznego. A kąpiel w pachnącej pianie to relaksujące doświadczenie, na które warto się otworzyć :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Kornelko nie zaglądasz do mnie. wyobraź sobie, że jeszcze żyję mimo wielu zagrożeń i to we własnym domu. Syn nie uznaje maseczki, nie wierzy w Cowida 19 i jeździ sobie po kraju i świecie. Rzadko mamy ze sobą kontakt.... mój dom na górze, jego na dole. Potrafimy się w ogole nie widywać dniami i tygodniami.
    Jakoś sobie radzę z samotnością, nie odwiedzam nikogo, ani mnie nikt nie odwiedza....chociaż nie, bo prawie całe wakacje miałam koleżankę z W- wy. Kocha Tatry i nie odstraszyła jej zaraza. Zakupy odpłatnie robi mi moja dawna pracownica. Czytam dużo. ale inną literaturę niż Ty. Dużo czytam poezji, auto i biografii. Mam w domu Olgę Tokarczuk, Hołownię, ale nie ciągną mnie.. co nie znaczy, że w ogóle do nich nie zaglądam. Nie kupuję książek, bo mam ich setki w czytniku. wolę nawet z czytnika, ze względu na bardzo blady druk w książkach obecnie wydawanych. Tak jak Kaja lubię Barańczaka zarówno wiersze jak i przekłady, Gdy się go czyta przed oczami stają nasze czasy i ciężko mi się pogodzić, że tak ciągle stoi my w miejscu.... krok do przodu i dwa kroki w tył. W blogu nie zamieszczam tego co bym chciała, najwyżej lekko trącę tylko ... jak ktoś chce może coś zrozumie. Podobno historia zawsze się obroni, ale jednak komuniści potrafili mnie otumanić w szkole podstawowej , a ci teraz mają dobre wzorce. Zajrzyj Koro... brakuje mi Ciebie, Twojej krytyki i uwag.
    To przecież już sierpień..i nie wim jak z Tobą, co się dzieje, jak przetrwałaś lato.
    pozdrawiam Was obie Ciebie Kornelko i Kaję. . .

    OdpowiedzUsuń

Tak, to już jest koniec

Daphne Todd Martwy sezon Rafał Wojaczek Zjechałem tu nie w porę Sezon jeszcze nie otwarty a już miejscowi mów...