Jan Saudek:
Victory at sea
Erotyk
Milena Rytelewska
On jest czuły. Rżnie
mnie zawsze
od tyłu, żebym mogła
przytulić
się do ściany
**
Krótki komentarz
Kornelii. Zazwyczaj nie zamieszczam już komentarzy, a liczbę wpisów
drastycznie zredukowałam (najwyżej dwa, trzy na miesiąc). Wszystko bowiem zostało
już powiedziane.
Tym razem uczynię
wyjątek, ponieważ wydaje mi się, że komentarz jest nieodzowny.
Utwór bardzo krótki, z tomiku „Elegia dla niewyskrobanej
dziewczynki”. Wiele miesięcy temu te wiersze przysłała mi
Magnolia, jedna z moich dwóch czytelniczek. (Tak, zaglądają tu
całe dwie osoby, i jeszcze ja oczywiście).
Cóż, utwór brutalny,
ilustrujący jeden z mrocznych aspektów niewieściego losu. Akt erotyczny sam w sobie jest dla kobiety w pewnym sensie poniżający,
zostaje ona spenetrowana, przeszyta pretensjonalną, ale agresywną bronią, rytualnie
zbrukana śliną i spermą, sprowadzona do roli przedmiotu. Pozycja
od tyłu jest upokarzająca podwójnie, niewiasta nie widzi twarzy
drugiej aktywnej osoby, nie może jej przytulić, pocałować,
pozostaje obdarzanie pieszczotami poduszki lub ściany. A takie
„rżnięcie zawsze od tyłu”, to już wyjątkowa antyczułość,
świadectwo dominacji, manifestacja pogardy.
Cóż, muszę wyznać, że
ja lubię taki właśnie rodzaj interakcji. Samo zbliżenie wydaje mi
się karykaturalną farsą, degradacją do poziomu szympansa. Nie
miałam ochoty patrzeć w twarze partnerów, zlanych cuchnącym potem
klientów, występujących w roli mężczyzn „przyjaciółek”.
Owszem, może się zdarzyć, że aktywna osoba zechce sforsować
niewłaściwe wejście i wtedy mocno boli – ale i tak lepsze to,
niż patrzenie w oczy i przyjmowanie obleśnych pocałunków.
Wybrałam ilustrację z
dwiema dziewczynami – wbrew wymowie wiersza, ale mężczyzn mam
jednoznacznie dosyć. Ponadto utożsamiam się z tą ujeżdżaną,
poniżoną – wygląda na tak samo rozjechaną przez życie, jak
jak. A osoby silne, aktywne, są zwyczaj są puste intelektualnie jak
trąby grzmiące.

