Edvard Munch -
Despair (Sick mood at sunset) 1892
"pocałować
robaki na dobranoc"
Charles Bukowski
od dawna gotowy na
śmierć ale nigdy
na zabicie siebie
biorę zieloną
pigułkę
którą dostałem od
lekarza
i piję herbatę
a rekiny przepływają
przez wazony
pełne kwiatów
dziesięć razy
przepływają w tę i z powrotem
dwadzieścia razy
szukają mojego
zniewieściałego
serca
w dziwaczną majową
noc
w Los Angeles
w niedzielę
ktoś gra
Beethovena
siedzę za
opuszczonymi żaluzjami
przygotowuję
zasadzkę
a ambitni mężczyźni
w nowych samochodach
z nowymi blondynkami
zarządzają ulicami
siedzę w wynajętym
pokoju
rzeźbię drewnianą
strzelbę
dziecinnymi kredkami
woskowymi rysuję na
ścianach
nagie kobiety
byki
kochanków
starców
od każdego z nas
zależy jak
żyje
w czasie gry
generałowie, lekarze i policjanci
napominają nas i
torturują
kąpię się raz na
dzień
straszą mnie koty i
cienie
prawie w ogóle nie
śpię
i kiedy moje serce
przestanie bić
cały świat stanie
się czystszy
lepszy
cieplejszy
po lecie przyjdzie
lato
powietrze będzie
przejrzyste jak jezioro
i sens
także
ale na razie
zielona pigułka
tłuste chodniki
tam na dole
a tuż przy nich
ziemia pełna
robaków
tu na górze
nie ma jasnowłosej
nimfy
która ukochałaby
mnie do snu
kiedy czekam.
Przełożył Piotr
Madej

