***
Igor Irtieniew
Nie trzymajcie mnie,
tatko, w zamknięciu,
Niech mi tatko wyjść z
domu pozwolą;
Toć nie brońcie młodemu
dziewczęciu
Po minowym przechadzać
się polu!
W dali szumi zielona
dąbrowa,
Wiatr mi włosy rozwiewa z
ostrożna,
Oj!... Siłownia wybuchła
jądrowa
Cóż, i bez niej też
przecie żyć można.
Miesiąc zaszedł i psy
się uśpiły,
Kałasznikow terkocze za
borem.
Jakieś krzyki... to Iwan
mój miły
kogoś pewnie zarąbał
toporem.
Straszno pannie iść
samej przez pole,
Deptać ciernie, dziewanny
i trawy.
Oj, tatulu! W kaftanie
tkwić wolę,
Mocniej zwiążcie mi z
tyłu rękawy!
Przełożył z języka
rosyjskiego Jerzy Czech
Przygnębiający wiersz Koro. Ale przecież takie zawsze lubiłaś. Dziś ochłodziło się, nie ma tego oślepiającego depresyjnego słońca..... mam nadzieję, że czujesz się "ciutkę" lepiej. Nie zarzekaj się, że to ostatni wiersz, rozumiem, wiem jak się czujesz, ale pokaż się znów... jesteś specjalistką od poezji smutnej, chwilami złej, budzącej beznadzieję, ale takie wiersze, chociażby dla przeciwwagi są też potrzebne ... nikt Cię nie zastąpi.
OdpowiedzUsuńKornelko!
OdpowiedzUsuńMartwię się, że Twoja niechęć do pisania jest wywołana pogarszającym się emocjonalnym stanem. Nie będę Cię namawiała do pozostania tutaj, ponieważ nie wiem, czy to jest dla Ciebie najlepsze w tym momencie i czy tego właśnie chcesz. Zastanów się nad rozwiązaniem farmakologicznym, jeśli bardzo jest Ci źle albo dręczą Cię lęki.
Mam nadzieję, że wkrótce wydarzy się cokolwiek, co pozwoli Ci dojrzeć jakieś przebłyski światła pośród tej ciemnej mgły, która Cię spowiła. Bo jeśli można mówić o przyjaźni w kontekście kogoś, kogo się nigdy nie spotkało, to Ty jesteś dla mnie właśnie kimś takim.
Pozdrawiam ciepło, Magnolia