By The Death Bed, Edvard
Munch
***
Bolesław Leśmian
Po co tyle świec nade
mną, tyle twarzy?
Ciału memu już nic złego
się nie zdarzy.
Wszyscy stoją, a ja jeden
tylko leżę -
Żal nieszczery, a umierać
trzeba szczerze.
Leżę właśnie
zapatrzony w wieńców liście,
Uroczyście - wiekuiście
- osobiście.
Śmierć, co ścichła,
znów zaczyna w głowie szumieć,
Lecz rozumiem, że nie
trzeba nic rozumieć...
Tak mi ciężko
zaznajamiać się z mogiłą,
Tak się nie chce być
czymś innym, niż się było!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz