William Sutton, 'Nor-wester in the
cemetery'
Cmentarz w hrabstwie Durham
Craig Raine
Kamienie ustawiają się w żeberkowym
szeregu,
jak gdyby bawiły się w harcerstwo
a na ziemi pełno piórników.
Lecz DZIECIOM WSTĘP DOZWOLONY TYLKO
W TOWARZYSTWIE DOROSŁYCH, ponieważ
tu bawią się właśnie dorośli.
Chodzą tam i z powrotem do kranu,
który świergoce,
napełniają pordzewiałe konewki.
Urny poprzebierały się za makówki...
Choć bałagan tu jak na przedszkolnej
podłodze, pełnej zabawek
i mebelków, dobre jest to miejsce,
by przyjść i pogadać ze sobą jak
dziecko -
nikt nie usłyszy.
Bluszcz gramoli się na zardzewiały
kojec.
Wszędzie ślimaki i strupy porostów -
można je zbierać, gdy się czyta.
NIEMOWLĘTA NIE MOGĄ UCZESTNICZYĆ
W POGRZEBACH,
chyba, że ojciec opłaci rachunek
za atłasowe pudełko pogrzebanych
skarbów -
dotyk ciemiączka, pośladki
delikatne jak jajka na miękko i cały
ten inwentarz drobniutkiego ciała.
Każde gotyckie okno jest jak deska do
prasowania.
Matki dotykają ostro zakończonych
kamieni,
jak gdyby to były żelazka.
Nigdy nie tracą swego ciepła -
zawsze są takie gorąsie, gorąsie...
Przełożył Jerzy Jarniewicz

OKROPNE, nie umiem znaleźć słowa by określić, lub nazwać okrucieństwo wiersza: "Nigdy nie tracą swego ciepła -
OdpowiedzUsuńzawsze są takie gorąsie, gorąsie... Za Twoim przykładem: brr...
znów to słońce....pewnie dlatego nie pokazujesz się.
OdpowiedzUsuńpozdrawiam. AZ