Diagnoza
Sabine Gruber
Tamten przyjaciel też
niebawem zniknie
W wykopach na budowie
zamarza ziemia
Nic nie zatrzyma wron na
drzewach.
Kroki przypominają
jeszcze, gdzie spoglądam.
Język prószy, bez
ustanku milczy
O czymś nowym, wiruje na
brzegach.
Twarz drży mi na mrozie.
Wiatr udaje sekundnik,
Powtarza się zimny
spektakl.
Przełożył Andrzej
Kopacki
**
Krótki komentarz
Kornelii. Właściwie blog jest zamknięty. Ten na blogspocie w ogóle
mi się nie podoba, nie ma żadnych widoków, że ktoś przypadkowo
tu trafi. Ładny blog na onecie za kilka dni przestanie istnieć.
Tym niemniej mam kilka
tomików, czasopism literackich. Może jeszcze je wykorzystam. Ten
wiersz przepisałam z Literatury na świecie 1-2/2017. Żywię
nadzieję, że nikt nie będzie miał małodusznych pretensji na
temat praw autorskich, zwłaszcza, że zapłaciłam za LnŚ, a moich
zapisów i tak nikt nie czyta.
Sabine Gruber to urodzona
w 1963 roku niemiecka poetka. Nie do końca wiadomo, jak
interpretować ten utwór. Jak dla mnie to opowieść o diagnozie
śmiertelnej choroby, bardziej ogólnie o przemijaniu i wiecznej,
pozbawionej uczuć zimie życia. Najbardziej wymowne są tytuł i
trzy pierwsze wersy:
Tamten przyjaciel też
niebawem zniknie
W wykopach na budowie
zamarza ziemia
Nic nie zatrzyma wron na
drzewach.
Rozumiem to tak, że
odchodzimy jeden po drugim. Zamrażająca na budowie ziemia to być
może stężenie pośmiertne, w szerszym pojęciu symbol odchodzącego
życia. Nikt nie powstrzyma wron, zwiastunów śmierci.
Po umarłych pozostaną
tylko wspomnienia, złudzenia dawnych dźwięków. Język milczy o
nowym – nadziei i nowego życia nie będzie. Mróz oznacza
nieobecność uczuć i nowych szans. Wiatr, który udaje sekundnik -
czas upływa bezlitośnie, każdego dnia powtarza się dziwny
spektakl upływającego bezsensownie życia.
Cóż, też jestem w
wiecznej zimie uczuć. Nie wiem, kim jestem, zamarznięta lodowym
snem Królowa Śniegu. Urządzę sobie sesję – zobaczę, czy pod
wpływem bólu się obudzę.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz