wtorek, 27 lutego 2018

Bliski utraty życia



 
John Minton (1917-1957) - Blitzed city with self-portrait. 


Samotność


Tomas Tranströmer

I

Gdzieś tutaj lutowym wieczorem bliski byłem utraty życia.
Samochód wpadł w poślizg i dostał się
na lewą stronę drogi. Jadący naprzeciw –
ich światła – znalazły się bardzo blisko.

Moje nazwisko, moje dziewczyny, moja praca
oddzieliły się ode mnie i zostały z tyłu, ciche,
oddalone coraz dalej. Ja byłem anonimem
jak chłopiec na szkolnym boisku otoczony przez wrogów.

Jadący z przeciwnej strony mieli ogromne reflektory.
Oświetlały mnie kiedy kręciłem kierownicą
przezroczysty w przerażeniu płynącym jak białko jajka.
Sekundy pęczniały – zajmując coraz więcej miejsca –
wielkie jak gmachy szpitalne.

I prawie można było się zatrzymać,
odpocząć chwilę
przed zderzeniem.

Nagle koła załapały: pomocne ziarna piasku
albo cudowne uderzenie wiatru. Auto wyszło z poślizgu
i przeleciało na drugą stronę jezdni.
Słup, zgniecenie – ostry dźwięk –
odleciał w ciemność.

Nastał spokój. Siedziałem w ciszy i patrzyłem
jak ktoś idzie przez śnieżycę
żeby zobaczyć jak ze mną.


II

Chodziłem długo
po zmrożonych polach Gotów.
Żadnego człowieka jak okiem sięgnąć.
W innych częściach świata
ludzie rodzą się, żyją i umierają w stałym tłoku.


Bycie cały czas widocznym – życie
pod obstrzałem wielu oczu –
musi dawać specjalny wyraz twarzy.

Twarz obłożoną gliną.
Bełkot podnosi się i opada
kiedy dzielą pomiędzy siebie
niebo, cienie, ziarna piasku.

Muszę być sam
dziesięć minut rano
i dziesięć minut wieczorem.
- Bez programu.


Wszyscy stoją w kolejce do wszystkich.

Wielu.

Jeden.


Przełożył Mirosław Rodziewicz

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tak, to już jest koniec

Daphne Todd Martwy sezon Rafał Wojaczek Zjechałem tu nie w porę Sezon jeszcze nie otwarty a już miejscowi mów...