niedziela, 23 grudnia 2018

Janet LEDGER - Christmas Tree, Trafalgar Square

Bajka

Tadeusz Różewicz

ścierpły mi nogi

obudziłem się

z długiego

niewygodnego

snu

w świecie czystym

świetle

nowo narodzonym

w Betlejem a może

w innym "podłym" mieście

gdzie nikt nie mordował

dzieci

ani kotów

ani żydów ani palestyńczyków

ani wody ani drzew

ani powietrza

nie było przeszłości

ani przyszłości

trzymałem za ręce

tatę i mamę

czyli Pana Boga

i było mi tak dobrze

jakby

mnie nie było


Boże Narodzenie 2002 r.

9 komentarzy:

  1. Nie znałam tego wiersza, a bardzo lubię Różewicza, chyba z współczesnej poezji najbardziej. Wiersz cudny, bardzo w jego stylu.

    Jeszcze raz Wszystkiego Najlepszego... pamiewtaj o tym co Ci dziś napisałam Kornelko

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepiękny wiersz. Proste przesłanie, ale właśnie dlatego głębokie i trafiające do serca. Co roku nachodzi mnie refleksja, że przerysowany, komercyjny wizerunek Świąt sprawia, iż po wszystkim trudno nie czuć rozczarowania. Że nie było tak cudownie, magicznie i blisko jak być mogłoby.

    Mam nadzieję, że egzystencja za bardzo Ci nie doskwiera ... Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta komercja świąteczna rzeczywiście jest okropna, ale można się od tego odizolować - nie ma obowiązku kupowania czy oglądania telewizji. Media też za bardzo idealizują Święta - z rodziną przy stole niekiedy niełatwo wytrzymać. Dla mnie to raczej jakiś mroczny czas życiowego bilansu, który jest koszmarny - i to spojrzenie w czarną ścianę przyszłości. Ech, zapchlona ta egzystencja.. Mimo to Szczęśliwego Nowego Roku Ci życzę..

    OdpowiedzUsuń
  4. Komercja świąteczna nawet mnie tak bardzo nie razi - potrafię wczuć się w świąteczny nastrój, cieszyć tym wszystkim. Jednak w wigilijny wieczór, kiedy powinno być cudownie i błogo, czuję smutek w sercu, pojawiają się myśli, że nigdy nie wiadomo, czy za rok znów będziemy razem w tym samym gronie, myślę o ludziach, których już nie ma, choć prawie wcale ich nie pamiętam. Martwię się o moich rodziców, o ich zdrowie. Zupełnie jakbym miała w sobie jakiś wewnętrzny błąd nie pozwalający mi w pełni się cieszyć.

    Życiowe bilanse i myślenie o przyszłości potrafią wywołać lęk. Nie rób sobie tego, na ile będziesz w stanie.

    Dobrego Nowego Roku. Niechaj przyniesie wewnętrzny spokój.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, rzeczywiście niektórzy ludzie nieustannie się niepokoją. Myślenie zazwyczaj szkodzi, ale takie "myślące osobowości" są ciekawsze, niż płytcy ekstrawertycy. Nigdy nie wiemy, kiedy nas zdejmą, lecz jesteś jeszcze bardzo młoda i myślę, że Twoim Rodzicom daleko jeszcze do wieku, w którym trzeba liczyć się z pożegnaniem.

      Wigilijne wieczory dobrze wyglądają przeważnie tylko na obrazkach. U mnie kiedyś przewróciła się choinka i ojciec strasznie się pieklił:)

      Ładny sztorm na Bałtyku, ale nie wiem, czy jeszcze będę wyjeżdżać na Święta. Jestem pozbawiona pozytywnych uczuć, tym niemniej lękam się tego, co się stanie, kiedy zostanę sama i nie będę mogła schować się u rodziców. I do picia nie mam już takiego zdrowia, a ludzi nawet zimą jest z roku na rok coraz więcej i trudno o dobre miejsca w tawernach ,zwłaszcza dla jednej osoby.

      Cóż, dokonania życiowe mam jednoznaczne. Nie myślę o tym codziennie, ponieważ bym do reszty oszalała, ale niekiedy nie sposób się obronić. Pozdrowienia :), jutro wracam.

      Usuń
    2. Tata ma 72 lata, jestem jego późnym dzieckiem. Od lat choruje na serce, a ostatnio miewa bardzo niskie ciśnienie i puls, a to mnie doprowadza do paniki. Choć przez ostatnich kilka dni lęki trochę mi odpuściły.

      Lubię myślących ludzi, godzinami mogłabym słuchać ich historii i przemyśleń :)

      Jak samopoczucie po powrocie? Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. 72 lata to jeszcze nie tak tragicznie. Mój ojciec ma prawie 80 lat i bierze kilogram lekarstw dziennie. Należy wierzyć, że jeszcze będzie dobrze, gdyż cóż nam innego pozostaje?

    Czuję się tradycyjnie, to znaczy marnie. Niby noce jeszcze długie, ale początek roku tylko zwiększa poczucie absurdu - znowu bezsensownych 12 miesięcy do pokonania, a każdy kolejny rok wydaje się gorszy i oczywiście z każdym Sylwestrem do grobu bliżej. Jak już wiesz, jednocześnie pragnę końca i się go panicznie lękam, jak wielokrotnie pisałam. A Ty, jeśli działasz w Empiku, to z pewnością masz się w miarę dobrze. Widzę te młode panie w Empiku, jak się starają. Namówiły mnie na czekoladę z orzechami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonalę umiejętność dowodzenia zespołem, ale póki co idzie mi mocno przeciętnie :)

      Początek roku przytłacza i stwarza psychiczną presję, choć tak naprawdę niczego w naszym życiu nie zmienia. Zatem może nie warto przywiązywać do niego nadmiernej wagi :)

      Usuń

Tak, to już jest koniec

Daphne Todd Martwy sezon Rafał Wojaczek Zjechałem tu nie w porę Sezon jeszcze nie otwarty a już miejscowi mów...