Tatuaże
Brian Patten
To jasne, że w jej młodych latach
Bujne tatuaże na ramionach babki
Były znakiem odwagi i wyrazistości;
Plamy wątrobowe, pęknięte naczyńka
nie szpeciły
Piersi błękitnego ptaka, który
wylatywał
Z kostki jej nadgarstka;
Na mięśniu dwugłowym
Żagle galeonu nie marszczyły się ani
nie żółkły,
Każdy gniewny cierń granatowej
różyczki był ostry jak igła,
A jej stulonych w pąk płatków nie
pozacierał czas.
Jako dziecko próbowałem zgłębić
tatuaże babki -
Były dla mnie tajemne jak runiczne
pismo.
Plemienne ornamenty skończyły jednak
jak jej brawura.
Z wiekiem barwy blakły,
A jej świat skurczył się do wysepki
w mózgu,
Do guza, o który rozbiła się pamięć,
Aż w finale galeon spoczął na dnie,
Jeden sążeń pod liverpoolską
ziemią,
Zwisły żagle, ptak oniemiał,
Różyczka poszła w ziarno.
Przełożył Jerzy Jarniewicz

A gdybyś ten wiersz również skomentowała.... Donka
OdpowiedzUsuńPrzenoszę Koro swój komentarz - odpowiedź z mojego postu o Tetmajerze. Nie chcę się tam zbytnio otwierać.
OdpowiedzUsuń"no dobrze - uspokoiłaś mnie. Nie znałam tego wiersza Różewicza. A w ogóle to czasami lepiej za dużo nie wiedzieć o poetach, którymi się zachwycamy.... potem nie wiemy czy da się rozdzielić zachwyt od rozczarowania . Tetmajer niestety budzi we mnie takie uczucia, co nie umniejsza tego, że kocham jego poezję. Wierzę w duszę trochę jak chemik; Jak wiesz w świecie nic nie ginie... materia przechodzi w energię i na odwrót, ale zawsze jest. Człowiek nosi w sobie ogromne zapasy energii powstałej w reakcjach zachodzących bez przerwy w naszym organiźmie i komórkach. W momencie gdy odchodzimy ta skumulowana energia / można ją nazwać duszą /odchodzi wraz z nami i wraca tam skąd pochodzi. Nie wiemy tego gdzie, czy do tzw. Boga, Tego nikt nie wie.... jednego się boję, że przychodzi moment jej wyczerpania, szczególnie gdy ciężko jej się oderwać od świata bliskich, Przeczytaj książkę ks. Sedlaka "Życie jest światłem"
Wiersz Tuwima o duszy:
Julian Tuwim
Dusza
"Apokalipsowego nosim w sobie zwierza"
Słowacki
Objawia się. I nagłym, ukrytym odruchem
Przypomina o sobie. Zahuczy jak burza!
Chłośnie w twarz straszną prawdą – lub świetlistym duchem
Przepaja mnie i zwodzi: i zwodzi, mami, odurza...
Lub targnie się – i ostrym mnie kantem ubodzie
W najczulszy nerw – i wstrząśnie całą ma istotą!
Albo przychodzi do mnie, gdy jestem w ogrodzie,
Sycząc dalekim wzrokiem zachodowe złoto.
A jest wszędzie: i w bogach zapomnianych czasów,
I w mglistych napomknieniach o czymś, co być może,
I w gęstwie niewidomej dumnych, starych lasów,
I w widmach, co rzucają gwiezdne łkania w morze.
I w tych, co umierają w słoneczne południe,
I w tych, co przeklinają, w tych, co błogosławią,
W tych, co Chrystusów zwodzą, całując obłudnie,
I w tych, co się w rozpuście pod krzyżami pławią.
Wszędzie jest! Dręczy, cieszy, marę zwątpień ciska,
Zachodzi z tyłu skrycie, w proch rzuca, uśmierza,
Ukaja i przeraża, w wszechświętości błyska!
- Apokalipsowego nosim w sobie zwierza.
z tomu „Czyhanie na Boga”, 1918 "
Kościół nie przepadał za Sedlakiem - straszny dziwak, dziwaczne teorie głosił, trochę pseudonaukowiec.... ale jego teoria o tym czym jest dusza bardzo mi odpowiada, chyba jedyna sensowna i względnie wiarygodna. W moim długim życiu dwukrotnie miałam dowody jej słuszności. Tylko, że po jakimś czasie ta nasza energia - dusza traci prawdopodobnie swoją tożsamość. Dołącza do Żródła, Masz rację to wszystko jest straszne...wiara, że spotkasz się z bliskimi, podziwiam tych co w to wierzą. Mamy swoją króciutką szansę na spotkanie tych, a nie innych tu na ziemi. To jak z tą opowiastką o jaskółce, która wpada przez okno w nocy do oświetlonej sali i wylatuje w ciemną noc drzwiami. Ten jej przelot od okna do drzwi to nasze życie....
OdpowiedzUsuńPoeta Tetmajer rzeczywiście za bardzo się lumpował, ale cóż, zapewne nie brał tych swoich niewiast siłą, a teraz i sam twórca i jego przyjaciółki to proch i pył. Czasami lepiej nie znać życiorysu artysty. Ale poezję zostawił nam wspaniałą, nikt mu nie dorówna - no i te opowieści ze Skalnego Podhala - cudne...
OdpowiedzUsuńO tych sprawach ostatecznych pewne jest tylko to, że niczego nie wiemy. Wydaje mi się, że mimo wszystko nie powinnaś tracić nadziei na spotkanie Ukochanej Osoby - ten motyw często powraca w relacjach z pogranicza śmierci. Kiedyś straciłam kogoś bliskiego i przez kilka tygodni w mieszkaniu działy się dziwne rzeczy - same otwierały się krany i woda leciała pod wielkim ciśnieniem, w kuchni urwała się z haków szafka z filiżankami i wszystkie się potłukły, okazało się, że a aucie nie ma benzyny, chociaż nikt nie jeździł. Oczywiście to mógł być przypadek. Inna sprawa, że ja nie chciałbym już nikogo spotykać, chciałbym być sama...