sobota, 31 marca 2018

Nikczemne okruchy pszeniczne


Ostatnia Wieczerza

Stanisław Korab-Brzozowski

Płonie siedmioramienny świecznik. Tajemnicza
Spełnień godzina przyszła: ostatnia wieczerza.
Konieczność przeznaczonej chwili strach odmierza
I nagli nieruchomą stałością oblicza.

Mistrz zasie w duchu ucznie swe wszystkie oblicza,
I łamie chleb sytości dla pożądań zwierza:
– „Oto jest ciało moje nowego przymierza” –
I spożyli chleb przaśny. „O sytość zwodnicza”!

O kłamstwo! o nikczemne okruchy pszeniczne!
Gdzie jesteś pierworodne jagnię liturgiczne?
A mistrz tymczasem kielich podawał im wina:

„Pijcie, to jest krew moja za świata zbawienie”.
I pili! Judasz tylko ujrzał wypełnienie
I wyszedł – za nim w tropy Przenajświętsza Wina.


2 komentarze:

  1. Dziękuję Koro za życzenia.... też miałam przyjść do Ciebie w tym samym celu.
    Dobrze, że spędzasz Święta z Rodzicami... oby tylko wszystkim dopisywał dobry nastrój. Dlaczego Cię wszystko boli? Ale wiesz to jest taki okres....wszyscy narzekają, włącznie ze mną. Mimo to muszę przygotować jakieś śniadanie. Będę tyko z synem.
    Twoje ostatnie wiersze ciężkie... nawet Tetmajer. Ostatniej Wieczerzy nie znałam, ale podoba mi się. Trzeba ją przeczytać kilka razy.
    Ja tracę trochę zapał i serce do mojego bloga. Bardzo mało mam odwiedzających. Moi poprzedni czytelnicy nie powędrowali za mną
    Koro odpoczywaj i staraj się tchnąć w te Święta trochę radości.
    PS. Jakie czytujesz książki? Ja ostatnio zmieniłam swoje upodobania, staram się jeszcze jak najwięcej dowiedzieć o Wszechświecie, współczesnym świecie... o krajach, które kiedyś odwiedzałam z mężem i już nie odwiedzę. Ale dobry kryminał też chętnie przeczytam Sprawiłam sobie w ub. roku czytnik i mam niewysychające źródło dobrej literatury. Jeszcze raz Wszystkiego Najlepszego. Trzymaj się.
    Donka

    OdpowiedzUsuń

Tak, to już jest koniec

Daphne Todd Martwy sezon Rafał Wojaczek Zjechałem tu nie w porę Sezon jeszcze nie otwarty a już miejscowi mów...