Ostatnia Wieczerza
Stanisław Korab-Brzozowski
Płonie siedmioramienny świecznik.
Tajemnicza
Spełnień godzina przyszła: ostatnia
wieczerza.
Konieczność przeznaczonej chwili
strach odmierza
I nagli nieruchomą stałością
oblicza.
Mistrz zasie w duchu ucznie swe
wszystkie oblicza,
I łamie chleb sytości dla pożądań
zwierza:
– „Oto jest ciało moje nowego
przymierza” –
I spożyli chleb przaśny. „O sytość
zwodnicza”!
O kłamstwo! o nikczemne okruchy
pszeniczne!
Gdzie jesteś pierworodne jagnię
liturgiczne?
A mistrz tymczasem kielich podawał im
wina:
„Pijcie, to jest krew moja za świata
zbawienie”.
I pili! Judasz tylko ujrzał
wypełnienie
I wyszedł – za nim w tropy
Przenajświętsza Wina.

Dziękuję Koro za życzenia.... też miałam przyjść do Ciebie w tym samym celu.
OdpowiedzUsuńDobrze, że spędzasz Święta z Rodzicami... oby tylko wszystkim dopisywał dobry nastrój. Dlaczego Cię wszystko boli? Ale wiesz to jest taki okres....wszyscy narzekają, włącznie ze mną. Mimo to muszę przygotować jakieś śniadanie. Będę tyko z synem.
Twoje ostatnie wiersze ciężkie... nawet Tetmajer. Ostatniej Wieczerzy nie znałam, ale podoba mi się. Trzeba ją przeczytać kilka razy.
Ja tracę trochę zapał i serce do mojego bloga. Bardzo mało mam odwiedzających. Moi poprzedni czytelnicy nie powędrowali za mną
Koro odpoczywaj i staraj się tchnąć w te Święta trochę radości.
PS. Jakie czytujesz książki? Ja ostatnio zmieniłam swoje upodobania, staram się jeszcze jak najwięcej dowiedzieć o Wszechświecie, współczesnym świecie... o krajach, które kiedyś odwiedzałam z mężem i już nie odwiedzę. Ale dobry kryminał też chętnie przeczytam Sprawiłam sobie w ub. roku czytnik i mam niewysychające źródło dobrej literatury. Jeszcze raz Wszystkiego Najlepszego. Trzymaj się.
Donka
Koro gdzie jesteś?????
OdpowiedzUsuń