***
Anakreont
Oszronione mam już skronie,
głowę srebro przyprószyło,
przeminęła wdzięczna młodość,
nie chcą służyć stare zęby.
Nie na długo szczęśliwego
Pozostało mi już życia.
głowę srebro przyprószyło,
przeminęła wdzięczna młodość,
nie chcą służyć stare zęby.
Nie na długo szczęśliwego
Pozostało mi już życia.
I dlatego szlocham często
pełen lęku przed Tartarem.
Straszna przecież głąb Hadesu
i bolesna doń jest droga,
a kto zejdzie raz pod ziemię,
nigdy więcej nie powróci.
pełen lęku przed Tartarem.
Straszna przecież głąb Hadesu
i bolesna doń jest droga,
a kto zejdzie raz pod ziemię,
nigdy więcej nie powróci.
Przełożył Jerzy Danielewicz
***
Komentarz Kornelii: Smętne żale starożytnego greckiego poety Anakreonta z Teos, który tworzył w V stuleciu p.n.e. Anakreont znany jest jako pogodny piewca biesiad, miłości, wina, jego radosne wiersze zwane są anakreontykami. Ale pod koniec życia nasz śpiewak dostał się w lodowate ramiona trwogi. Oszronione włosy, zdrowie już nie dopisuje, Thanatos już stoi za progiem.
I pozostaje tylko bezsilny płacz:
I dlatego szlocham często
pełen lęku przed Tartarem.
pełen lęku przed Tartarem.
Istota ludzka przecież nigdy nie doświadczyła śmierci, strach jest więc potężny, obezwładniający:
Straszna przecież głąb Hadesu
i bolesna doń jest droga
i bolesna doń jest droga
Poeta zalewa się łzami, bowiem rozumie, że nie będzie powrotu dla tak miłego mu świata żywych.
a kto zejdzie raz pod ziemię,
nigdy więcej nie powróci.
nigdy więcej nie powróci.
Dawni Hellenowie mieli pojęcie winy, występku i pośmiertnej kary, aczkolwiek nasz twórca i tak miał szczęście, że żył przed Platonem, który o karaniu zbrodniarzy i udrękach dusz w Tartarze w przejmujący sposób opowiedział.
Według tradycji, Anakreont zmarł w wieku lat 85, zadławiwszy się winogronem.
Cóż, ja jestem znacznie młodsza, winogrona będę spożywać ostrożnie, ale i tak czuję lodowaty oddech nadchodzącej starości. Byłam u pani stomatolog, która mnie uświadomiła, że mam ząbki wprawdzie z wierzchu ładne, ale w środku trawione rozkładem, i zapewne nie da się ich uratować. Odpowiedziałam:
I tak się cieszę, że nie poszłam do onkologa.
Wydaje mi się, że, aczkolwiek być może bezzębna, przetrwałabym somatycznie do 85 roku życia, tylko, że osobowość mi się rozsypuje. Nie wiem już, kim jestem. Dostałam od mamy zupę fasolową w słoiku, którego nie mogę znaleźć w pustej lodówce. Przypuszczam, że nieobecna duchem, wyrzuciłam pełny słoik do śmieci, i nic z tego nie pamiętam. Nie wiem, jak długo jeszcze będę w stanie utrzymać się na powierzchni.
Oczywiście piekła-Tartaru, też się boję. Mam antyosiągnięcia życiowe znacznie bardziej dramatyczne, niż Anakreont, który tylko sobie popijał wino zmieszane z wodą, obłapiał chłopców i dziewczęta.
Też zdarza mi się płakać i piszczeć ze strachu. Nie wyję, przynajmniej jak dotąd, z przyczyn, które wcześniej wyłuszczyłam.
Przyszłość zapowiada się przerażająco. Wprawdzie jestem prawie całkowicie pewna, że zaświaty nie istnieją, Tartar to czysty wymysł, a świadomość gaśnie razem z ciałem. Ale zawsze pozostaje to przeklęte: „prawie”.
Zęby 32 dwóch wrogów człowieka jak mawiał Noica. Ładny wiersz Kornelia wyszukała. Dziękuję i pozdrawiam