Archiwum bloga

niedziela, 7 stycznia 2018

Posłanie do martwego snu



Obłoki

Czesław Miłosz

Obłoki, straszne moje obłoki,
jak bije serce, jaki żal i smutek ziemi,
chmury, obłoki białe i milczące,
patrzę na was o świcie oczami łez pełnemi
i wiem, że we mnie pycha, pożądanie
i okrucieństwo, i ziarno pogardy
dla snu martwego splatają posłanie,
a kłamstwa mego najpiękniejsze farby
zakryły prawdę. Wtedy spuszczam oczy
i czuję wicher, co przeze mnie wieje,
palący, suchy. O, jakże wy straszne
jesteście, stróże świata, obłoki! Niech zasnę,
niech litościwa ogarnie mnie noc.

Z tomu Trzy zimy, 1935

4 myśli nt. „Posłanie do martwego snu”

  1. Jakoś tak dzisiaj litościwa noc mi się kojarzy ze śmiercią. Pomimo, że raczej wolałabym czuć jakieś radosne zrywy życia, niż umierać.
  2. Jak zapewne wiesz, to jeden z najsławniejszych wierszy młodego Miłosza. Jest powszechnie znany, zamieściłam go tylko dlatego, że doskonale mnie opisuje
    i wiem, że we mnie pycha, pożądanie
    i okrucieństwo, i ziarno pogardy
    dla snu martwego splatają posłanie,
    a kłamstwa mego najpiękniejsze farby
    zakryły prawdę.
    Obłoki to symbol burzliwego świata uczuć. Jestem winna i wiem, że tego powodu zasługuję na śmierć (dla snu martwego splatają posłanie). Przyznaję się i nie bronię, uznaję winę, spuszczam oczy. Palący wicher to może zapowiedź nieuchronnej i dotkliwej kary.
    niech litościwa ogarnie mnie noc – czyli pragnę śmierci i nicości.
    O ile wiem, młody poeta nie miał wiele na sumieniu, poza może zbyt swawolnym życiem, ze mną sprawy jednak przedstawiają się inaczej.
    Mam wrażenie, że nie umierasz, tylko odczuwasz porywy życia. Dobrze sobie radzisz, żwawo się w różnych miejscach krzątasz, obroniłaś pracę magisterską. Wcześniej, ku mojemu szczeremu zdumieniu, nie poszłaś na dno w towarzystwie romantycznych wykluczonych (przypuszczam, że nie pachnieli jak konwalie). Jest więc relatywnie dobrze, a miłość? Cóż, nikt nie daje gwarancji na pełne szczęście. Mówi się, że lekarstwem na miłość jest inna miłość. Nie doświadczyłam tego uczucia, ale zapewne tak jest. Nie przepracuj się za bardzo, uważaj z tą aktywnością :)
  3. Znam, trudno byłoby nie. Był zamieszczony w moim podręczniku gimnazjalnym :) Interpretacja też nie jest mi obca, tylko ostatnio mnie dopadły stany depresyjne, więc większość aspektów rzeczywistości kojarzy mi się z mrokiem i śmiercią. Ale nie umieram, w dodatku jest szansa, że to działanie niepożądanie nowego leku, także od jutra go odstawiam, a z lekarką już mam ustaloną zmianę (tylko jeszcze nie wiem, na jaki). Polecam Ci „Postój zimowy” Miłosza w wykonaniu Mozila, łącznie z teledyskiem. Ujęło mnie, choć pozostałe z płyty zupełnie nie. I za każdym razem jednakowo wzrusza mnie fragment, że „śnieg opada pazurkiem strącony”.
  4. Ta mroczna pora roku na wielu działa przygnębiająco, to dziwny czas, ale przecież poradzisz sobie z tym wszystkim.
    Wiesz, będę tu tylko do końca stycznia, tym razem naprawdę. Onet zamyka wtedy swój serwis blogowy (brak mi słów, żeby to skomentować, tu jest wiele cennych blogów, których właściciele już nie żyją), a ja za bardzo nie potrafię przenieść tego na inny serwis. Przeniosłam niby treść do mojego komputera, ale nie wiem, co dalej. Może tak będzie lepiej, jak posępne blogowanie się skończy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tak, to już jest koniec

Daphne Todd Martwy sezon Rafał Wojaczek Zjechałem tu nie w porę Sezon jeszcze nie otwarty a już miejscowi mów...