Aj, jednak urządziłam sobie sesję. To nie powód do chwalenia się, lecz mniemam, że nie miałam wyboru. Uderzyłam w ścianę lęku. Zaczęłam się bać ciemności. To znaczy mogłam spróbować farmakologii, ale nigdy nie wiadomo, czy zadziała. Lekarstwa mogłyby całkowicie mnie oszołomić. I tak chodzę jak we śnie.
Jestem obolała, ale raczej na skutek chodzenia na smyczy i intensywnej penetracji, a nie bicia. Dziwnie to wypadło. Nie przeżyłam wcześniej takiej przygody.
Nie chciałam odwiedzać domin w mieście, które mnie znają i są wściekłe, ponieważ zerwałam z nimi kontakty. Znalazłam nową na dalekich peryferiach. Miała dobre recenzje. Umówiłam się na dwie godziny za 350 zł. Przez telefon miała słodki, przyjemny głos, w ogóle nie przeklinała, co mnie nieco zdziwiło. Tego rodzaju niewiasty zazwyczaj są brutalne.
Poprosiłam, aby mnie solidnie wysmagała i zbiła po buzi, może być też złoty deszcz, gwałt tylko w usta.
Ładnie przygotowała studio. Zmysłowa muzyka, zapachowe świece, w mroku czerwone światełka. Okazała się niepodziewanie ładna, młoda, pachnąca, przybrana tylko w czarny gorset. I to mnie zdumiało, dominujące najczęściej mają urodę i obyczaje sienkiewiczowskiej Horpyny.
Uderzyła mnie na powitanie w twarz, ale jakoś lekko, bez przekonania. Za to omotała słodkim słowem, subtelnym dotykiem. Przebrała w purpurowebody. Nigdy nie pozwalałam się wiązać osobom, których jeszcze nie znam, ale nagle stałam się bezwolna, miękka jak wosk.
Nie wiem jak to się stało, ale szybko znalazłam się na fotelu, mocno przymocowana obrożami. Głowę miałam na oparciu, wystawioną ulegle pupę. Oczekiwałam, że zacznie się wymierzanie kary. Madame Alix (jak się przedstawiła) rzeczywiście sięgnęła po trzcinkę, lecz zaraz ją odłożyła i powiedziała głosem, który nagle stał się twardy:
Kornelko, przyszłaś do mnie dobrowolnie, oddałaś się w moje ręce. Udajesz cnotkę-dziewiczkę, ale jesteś tylko rozwiązłą dziwką. Nie zerwiesz tych łańcuszków, jesteś w mojej mocy. Nie lubię bić, ale żałuję, że nie urodziłam się mężczyzną. Uwielbiam rżnąć tak facetów jak dziewczyny. I właśnie to z tobą zrobię. Kornelko, zerżnę cię aż do mięsa we wszystkie trzy otwory. Jeśli zaczniesz krzyczeć, zaknebluję. Masz piszczeć i wzdychać tak, żebym słyszała, ale cicho, sąsiedzi już śpią. Powinnaś też uwodzicielsko kręcić tyłeczkiem. Jak nie będziesz współpracować, zadzwonię po kolegów, którzy będą cię gwałcić przez całą noc i utopią w spermie. Jestem pewna, że tego nie chcesz. Teraz zaczekaj chwilę, założę strapon. Niestety, nie mam czego wyjąć z rozporka.
Przerażona podjęłam próbę zerwania więzów, pani patrzyła rozbawiona. Wyszeptałam z rezygnacją:
To przynajmniej tylko w buzię i w waginę, ale nie w pupę. Za bardzo boli -
Alix zaśmiała się – Przeżyjesz. Waginę masz na pewno rozepchaną, a pupę ciasną i ciepłą. Zresztą dla takiej pseudodziewicy będę miłosierna. Widzisz, nie zakładam tego największego penisa, tylko ten średni, dla cnotek. A zanim zgwałcę cię analnie, wypełnię ci waginę kulkami.
**
I jak powiedziała, tak też uczyniła. Byłam „rżnięta” przez prawie dwie godziny. Bolało, ale muszę przyznać, że domina bardzo umiejętnie mnie nawilżyła i rozszerzyła, zapewne nie chciała mnie dręczyć, lecz dążyła do własnej rozkoszy. Przechodziła od pupy do moich ust. Wkładała i wyjmowała kulki. Rzeczywiście wczuła się w rolę mężczyzny. Mocno uderzała od tyłu w moje bezbronne pośladki, oddychała jak dochodzący klient domu uciech. Udawała męskie orgazmy, a może rzeczywiście je miała?
Upokorzona, zlana potem, nadaremnie szarpiąca łańcuszkami, bezsilnie trzepiąca stopami, prosiłam, żeby wreszcie przestała.
- Ale ja dopiero zaczynam, Kornelko. Widzisz, jak dobrze nam idzie? Cały kutas wchodzi ci w tyłek. I nie lamentuj tak głośno, bo wcisnę ci do pochwy cebulę.
Wstrząśnięta cebulową perspektywą, starałam się uciszyć. Alix najwidoczniej mnie oszczędzała. Nie wkładała głęboko do ust, tylko dwa razy się dławiłam. Ale zaczęła ogarniać mnie panika. Czy ona w końcu mnie uwolni? A jak rzeczywiście przyjdą koledzy?
Zaczęłam udawać nadchodzący orgazm, w nadziei, że Alix wreszcie skończy. Ale dopiero po dalszych 15 minutach domina zakończyła „wielkim wybuchem” – przynajmniej była bardzo głośna. Podświadomie oczekiwałam na porcję spermy, ta jednak nie nadeszła.
Madame odpoczywała przez chwilę, naśladując męskie zachowanie. W końcu rozpięła łańcuszki, wyjęła kulki. Bezsilnie osunęłam się na podłogę, ale kulki musiałam jeszcze umyć językiem. Nie pozwoliła mi odpocząć.
I jak się, czujesz, zerżnięta, jak dziwka, którą jesteś? Jaka szkoda, że nie mogę zlać ci twarzy spermą. A teraz ubieraj się i wynoś. -
No to się wyniosłam. I nie wiem, jak się czuję, czy mi trochę to pomogło czy nie. Wciąż jestem oszołomiona i zmieszana. Niby trochę mi lepiej, ale to może być skutek wstrząsu. Muszę poczekać, aż opadnie kurz. Solidne lanie zapewniłoby równowagę psychiczną na kilka tygodni, ale takie „rżnięcie aż do mięsa”? Nie wiem. Koledzy w pracy mówią: „Korę to trzeba porządnie wyp…., wtedy zrobi się normalna”. Nie jestem jednak pewna. W końcu wcześniej bywałam porządnie … i jakoś nie znormalniałam.
Nie wiem, jak teraz procedować. Umówić się na sesję z „bijącą” panią? Liczyć, że „gwałt” ze strony Alix w końcu okaże się korzystny dla mojej psychiki? Wziąć lekarstwa? Liczyć na siłę woli?
Ech, dobrze, że przynajmniej obyło się bez cebuli…
Moje życie to jednak żałosna tragifarsa.