Poniedziałek
Jan Lechoń
Bije dwunasta. Zaczyna się dzień
Mego planety księżyca.
Wkoło ta sama co zawsze ulica,
Koło mnie codzienny mój cień.
Do domu idę w księżycowej smudze,
Ale to nie jest mój dom, ja wiem;
Bóg jak do Pawła powie do mnie:
„Twoje życie jest snem,
I ja cię z niego obudzę”.
***
Komentarz Kornelii: Blog nadal jest zamknięty Wyjątkowo wstawiam wiersz dla Magnolii. Utwór nie do końca depresyjny. Może takie powinno być zakończenie? Ogólnie wierzę, że życie jest krótkim snem między dwoma nicościami. Ale nikt nie może wiedzieć na pewno.
Nie mam kłopotów. Wszystko jest zwyczajnie, normalnie. Nie najlepiej to o mnie świadczy, że zwykle odzywałam się wtedy, gdy potrzebowałam wsparcia.
Skoro ja sama byłam pustką, to znaczy, że się da z nią rozmawiać.
Czym jest życie? Szaleństwem?
Czym życie? Iluzji tłem,
Snem cieniów, nicości dnem.
Cóż szczęście dać może nietrwałe,
Skoro snem życie jest całe
I nawet sny tylko snem!
Zapewne stąd Jan Lechoń zaczerpnął motyw wiersza Poniedziałek, ale go przemodelował i dodał Boga. Sam poeta zapewne nie do końca pokładał ufność w Najwyższym, skoro zdecydował się na ostateczny skok.
Cieszę się, że się ustabilizowałaś. Religia niektórym pomaga, jak Ci już pisałam wiele miesięcy temu. Pustki jednak nie rozmawiają. Wszystkie słowa już padły. Dobrze, że nie masz kłopotów.
Mnie jakoś melancholijnie. Nie wiem, dlaczego. A czas spędzam głównie z książką. Chyba niekorzystnie na mnie działa bezczynność. Nie wiem. Dzwoniła dzisiaj osoba z dawnego rynsztokowego towarzystwa. Jakoś mi z tym niewygodnie.
Dobrze jest czasem spędzić czas z rodzicami, nawet jeśli wzajemne interakcje bywają skomplikowane.
Zdobyłam nareszcie od lat poszukiwany przeze mnie tomik poezji „Elegia do niewyskrobanej dziewczynki”. I nieco jestem rozczarowana, gdyż podoba mi się utwór tytułowy, a poza nim może ze dwa, trzy inne. Większość wierszy jest przepełniona dość wulgarną seksualnością.
Autor Stephen Greenblatt.
Z Szekspira lubię kroniki historyczne i niektóre tragedie, komedie jakoś mnie nie śmieszą.
Nawet nie doznaję skomplikowanych interakcji z Rodzicami, po prostu jestem zmęczona i obojętna i niczego nie pamiętam, a oni przypominają, że miałam przeszłość.
Szukałam wcześniej tych wierszy z wyskrobaną dziewczynką, ale nie znalazłam. Utwory z „wulgarną seksualnością”. No prymuśnie. Jak znajdziesz czas, to możesz przepisać jeden i mi podesłać, a ja go tu wstawię. Ten Lechoń na zakończenie blogu jednak wydaje mi się zbyt cukierkowy.
„Elegię …” już oddałam, ale kiedy znowu będę jechała do rodziców, wypożyczę i przeskanuję dla Ciebie. Myślałam nawet o tym, żeby to zrobić wcześniej, ale nie byłam pewna, czy te wiersze Cię zainteresują, wszak to ja niemal obsesyjnie ich od lat szukałam. Ciekawa jestem, jakie Ci się nasuną interpretacje.
Nie chcesz pamiętać, a oni przypominają … To rzeczywiście musi być dla Ciebie trudne. Ale jedynym sposobem na pokonanie demonów z przeszłości jest zmierzenie się z nimi. Takie słowa pewnie Cię drażnią, więc już przestaję
Wiesz, miałam też bilet na tę budzącą emocję „Klątwę” – kupiłam znacznie przed premierą, nie wiedziałam, co to jest. Potem lekkomyślnie zdradziłam się przed mamą, że mam bilet i dosłownie modliła się do Najwyższego, żebym nie poszła na bluźnierstwo. No to nie poszłam, ale przede wszystkim daletego, ponieważ się bałam. Przed teatrem są jakieś awantury. Dziś mam bilet na operę Matsukaze.
Jak ci się uda skopiować „wyskrobaną dziewczynkę” to chętnie ją zamieszczę. Wartość poetycka raczej marna, ale jako finał przydałby się jakiś skandal…
Myślę, że niektóre sceny z „Klątwy”, szczególnie te promujące tę sztukę, były niepotrzebną prowokacją. Wszak wzbudzanie skandalu zwiększa zainteresowanie. Ah, „Matsukaze”, musisz mi opowiedzieć wrażenia! Tam się liczy nie tylko sama opera, ale też przecudna choreografia, dzięki której można odnieść wrażenie, że akcja toczy się na dwóch płaszczyznach, w dwóch światach. Zupełnie jakby dla aktorów tancerze byli niewidoczni. Później długo towarzyszyło mi wyobrażenie o takim alternatywnym świecie, który być może nas otacza, a z którego istnienia nie zdajemy sobie sprawy.
Wyjaśniłaś mi, dlaczego Szekspir zabijał wszystkich na scenie (pewnie w ten sposób symbolicznie uśmiercał własną żonę) :>