Archiwum bloga

sobota, 6 stycznia 2018

Kobieta co noc szlocha


szaleństwo
Charles Bukowski
nie biję pięściami w ściany
po prostu sobie siedzę
ale to się wali
strumieniem.
kobieta z domku za moim wyje
szlocha co noc.
czasem przyjeżdża karetka
i biorą ją gdzieś na dzień lub dwa.
myślałem, że cierpi tak z jakiejś
wielkiej miłości
ale pewnego dnia przyszła do mnie i opowiedziała mi o
tym -
straciła 8 kamienic,
które wyłudził od niej pewien
żigolak.
wyła tak i płakała, bo straciła majątek.
kiedy mi to opowiadała, zaczęła ryczeć
potem pocałowała mnie ustami pomalowanymi wyschłą
szminką
i zalatującymi czosnkiem i cebulą
i powiedziała:
„Hank, nikt cię nie kocha, jeśli nie masz forsy”.
jest stara, ma prawie tyle lat co ja.
wyszła, ciągle płacząc…
potem któregoś ranka o 7.30 przyszło
dwu czarnych sanitariuszy z noszami
ale zapukali do mnie.
„no, człowieku, idziemy” – powiedział
wyższy z nich.
„zaraz – powiedziałem – zaszła omyłka”.
miałem strasznego kaca
stałem tam w podartym szlafroku
włosy spadały mi na oczy.
„podano nam ten adres, człowieku,
to numer 5437 i 2 przez 5, nie?”
„tak”.
„no to chodź, człowieku, nie wciskaj nam kitu”.
„pani, której szukacie, jest tam z tyłu”.
„te drzwi tam?”
„nie, nie, to tylne wejście do mnie. musicie iść po tych schodkach
za wami. drzwi od wschodu, te ze skrzynką na listy zwisającą na
jednym gwoździu”.
poszli i zastukali w drzwi. patrzyłem, jak ją zabierają. nie użyli noszy.
szła między nimi. przyszło mi do głowy, że wzięli niewłaściwą osobę,
ale nie byłem pewny.
Przekład: Leszek Engelking
***
Komentarz Kornelii: Ach, ten osobliwy Bukowski. Nie wiem ,jak on znajdował te wszystkie swoje kobiety. Wyglądał przecież jak połączenie chorego na padaczkę kozła ze starą szczotką klozetową. Coż, pewnie potrafił słodko rozprawiać, a jako uznany poeta miał pieniądze. Te alkoholowe-erotyczne Charlesa wyznania są okropne, ale jak już pisałam, znakomicie potrafi przedstawić bezkresny smutek i bolesną nędzę ludzkiej egzystencji, dlatego niekiedy zamieszczam jego utwory.
Oto krótka opowieść o upadku pewnej kobiety, starszej już, która myślała, że za pieniądze można kupić miłość, szczęście, a przynajmniej męskie towarzystwo i zmysłowe przyjemności.
Straciła rozum, oddała młodemu kochankowi cały swój majątek. Potem pozostają już tylko płacz i wycie z rozpaczy i równie mroczna jak banalna konstatacja:
nikt cię nie kocha, jeśli nie masz forsy
Co dla pewnego wieku z pewnością odpowiada prawdzie.
Ostatecznie skowyt pokrzywdzonej sprowadza sanitariuszy i nieszczęsna niewiasta ląduje w szpitalu psychiatrycznym.
Poeta po swoich alkoholowych ekscesach jest w takim stanie, że o mały włos to on nie ląduje w wariatkowie.
Dramat jakich wiele.
Cóż, ja bym nie wydała majątku na żigolaka. Wcześniej to mi płacono zaokreślonego rodzaju usługi, zbliżam się do wieku, w którym podobno to kobieta musi płacić, zwłaszcza młodszemu partnerowi, ale oczywiście jako osoba oszczędna i bynajmniej nie spragniona międzyludzkich interakcji czynić tego nie zamierzam.
Wycie? Jestem na tyle roztropna, że nie wyję, albowiem dobrze wiem, jak by się to skończyło. Nie mam zamiaru skończyć w psychiatryku ,w którym trzeba spać w wieloosobowej sali, cuchnie stęchlizną, nie wiadomo, jak się przebierać, brakuje papieru toaletowego i za mało picia dają. Nie, z całą pewnością nie.
Moja chęć do wycia nie wynika z żalu po utraconym bogactwie, ale raczej z rozpaczy po określonym i nieodwracalnym życiowym bilansie, jak również ze strachu przed tym, co kiedyś nieuchronnie się stanie.
Nie mogę sobie wyobrazić własnej śmierci. To jest poza wszelkim wyobrażeniem. Sama śmierć to może jeszcze do będzie zniesienia, ale co dalej?
I nie jak przed tym uciec.
Nic tylko zawyć.
Najlepiej na balkonie.
Ale przecież nie mogę. Jeśli jest ze mną źle, to najwyżej cicho piszczę schowana pod kołdrą, a jeżeli już nie mogę wytrzymać, udaję się w celu gromkiego zawycia w miejsca trudno dostępne i odludne.

4 MYŚLI NT. „KOBIETA CO NOC SZLOCHA

  1. Potrafię pojąć rozpacz kobiety z powodu utraconego majątku, jeśli miał dla niej znaczenie emocjonalne, lecz zupełnie poza zasięgiem mojej empatii pozostaje fakt, po cóż jej atencja ludzi, którym jest w najlepszym razie obojętna, a w najgorszym – muszą przezwyciężać własny wstręt, aby dobrać się do jej bogactwa. Z jednej strony jej samotność budzi współczucie, z drugiej jednak odnoszę wrażenie, iż nie szuka bratniej duszy, a jedynie pragnie zaspokoić prymitywne popędy. Również przepity Bukowski czarujący słowami lecz cuchnący oparami alkoholu nie wydaje mi się obiektem godnym westchnień, ale co kto lubi.
    Nikt nie potrafi sobie wyobrazić tego, co będzie po śmierci. I to normalne, że ta niepewność wzbudza Twoje obawy. W tej kwestii ukojenie daje wiara.
  2. Jakbym tyle nie nabroiła w przeszłości, to bym się tak nie bała. Religia rzeczywiście daje niektórym zakotwiczenie w życiu, tak więc jestem zadowolona, że Tobie się to w pewnym zakresie udaje.
    Ja wszakże nie mogę uniknąć uniknąć w obliczu tej kwestii uczucia absurdu.Ponadto jestem buntowniczką i nie zginam kolan. Jak to będzie w sytuacji, gdy nie pozostaną mi już żadne opcje, to już inna sprawa.
  3. Sprzedając swoje ciało zraniłaś duszę, a teraz trudno Ci jest żyć ze wspomnieniami minionych zdarzeń. Nie ma jednak takich błędów, które nie mogłyby zostać wybaczone. Wiara daje oparcie i nie jest równoznaczna ze zgięciem kolan czy poniżeniem. Nie jest też atrybutem ludzi słabych. Poza tym wierząc niczego nie tracisz, a możesz wiele zyskać. Zresztą, gdyby poczucie absurdu było tak silne, jak mówisz, nie bałabyś się wiecznego potępienia.
  4. Nie mam na myśli moich przygód obyczajowych, tamto się nie liczy. :) Niestety, pewności nigdy co do rzeczy ostatecznych mieć nie można, na lekcjach religii za bardzo mnie nastraszyli, za dużo się naczytałam, a że z natury lękliwa jestem, więc się boję. I mam masochistyczne inklinacje, może ten strach sprawia mi podświadomą przyjemność, nie wiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tak, to już jest koniec

Daphne Todd Martwy sezon Rafał Wojaczek Zjechałem tu nie w porę Sezon jeszcze nie otwarty a już miejscowi mów...