Archiwum bloga

niedziela, 7 stycznia 2018

Zatrute, zgniłe tchnienie



Lilia

Stanisław Korab-Brzozowski

Ziejąc zatrute, zgniłe tchnienie,
Stęchłych wód tonie ołowiane
Leżą, bezwładnie odrętwione,
Wsłuchane w własne swe milczenie.
Patrząc na wód tych czarne tonie,
Białością swoją przerażona,
Chłonąc wyziewy ich zatrute,
Lilia omdlałe schyla skronie.

***

Kora mówi: Zapachy sierpniowego pociągu, trapiące Magnolię, wzbudziły we mnie pewne skojarzenia, dlatego postanowiłam, wstawić ten wiersz znakomitego poety-samobójcy. Ja też jestem czysta i delikatna jak lilia (cóż, może nie do końca) i muszę tkwić w cuchnącym bagnie materii. Przerażona swą delikatnością, mam chęć dziewczęco zemdleć (ale nie mogę ,zaraz przyjdzie jakiś osobnik i będzie mnie ratował metodą usta-usta, a fu). Uważam, że pośmiertnie Stanisław Korab powinien dostać Nobla.

14 myśli nt. „Zatrute, zgniłe tchnienie”

  1. Za bardzo nie widzę tego miejsca dla delikatności, chyba, że poroweruję daleko do lasu, a i tam może mnie spotkać lubieżny kłusownik albo rozjuszona dzika świnia. W komunikacji ciasno i cuchnie, obywatele płci obojga przeklinają jak szewcy, w kinie dziamkają popkorn i kładą nogi na siedzenia, w teatrze jeszcze przed przerwą włączają smartfony ,w każdym miejscu gromady psów bez kagańców, które chcą mnie zagryźć… W ogrodzie botanicznym, w ogródku rodziców, zamknięta w mieszkaniu ze stoperam iw uszach mogę jakoś przetrwać.
    To pracuj pilnie i sobie nie przerywaj. Spodziewałam się, że już napisałaś. Ta „kariera’ kawiarniana z pewnością nie ułatwia akademickich sukcesów…
  2. Te chordy rozjuszonych psów raczej czekają, czy pogłaszczesz po łebku :) A w lesie prędzej zakłócą Twoje poczucie estetyki sterty śmieci, niż dopadną dzikie świnie czy równie dzicy kłusownicy :) Smutne, że w miejscach, które kojarzą się z elegancją i kulturą, kłębi się motłoch.
    Nie skończyłam, jeszcze nawet nie zaczęłam badań. Karierę kawiarnianą zakończyłam z rozmachem z początkiem lipca i, ku namowie rodziców, pozostaję bezrobotna. Natomiast umilam sobie czas próżniactwa wolontariatem w DPSie, gdzie miałam praktyki, wśród przemiłych staruszków i kotów.
    • „Ku namowie”: czyli rodzice namówili Cię na bezrobocie?
      Może dobrze, że masz wolontariat: koty są miłe, czego o staruszkach nie zawsze można powiedzieć. Nie podobało ci się w kawiarni?
      Najważniejsze to skoncentrować się i napisać pracę magisterską. Należy oddawać się rzetelnej pracy akademickiej, a nie myśleć o głupotach :)
      • Namówili, bym obecnie odpuściła sobie szukanie nowej pracy, bo kiedy pracuję, wkładam w to większość energii i czasu, a pisanie pracy dyplomowej schodzi na dalszy plan, podczas gdy powinno być priorytetem. Lubiłam tamtą pracę, ale szefowa źle traktowała ludzi. W końcu nie wytrzymałam i odeszłam, w nerwowej atmosferze. Tylko niepotrzebnie podpisałam jej jakiś papier o natychmiastowym zerwaniu umowy z mojej winy.
        Historia z dzikiem mogła się skończyć tragicznie, najgroźniejsze są samice z młodymi. Na szczęście wykazałaś się zimną krwią i pokonałaś zagrożenie :D
        Użyłaś kiedyś tego noża?
  3. „Chordy” się inaczej pisze. :) W lasach, w których roweruję, prawie nie ma śmieci, za to pełno okropnych dzikich świń. Zjeżdżałam w wąskim wąwozie i nagle wypadła mi przed koło locha z warchlakami. Zajadłe bydlę chciało mi wyrządzić krzywdę, a pod górę ciężko się ucieka. Potem bestia rozłożyła się w tym wąwozie, przez który prowadziła jedyna w miarę dogodna, droga powrotu, i nie chciała sobie pójść.
    Musiałam uczynić ogromne koło, pchać rower, a potem z narażeniem życia jechać asfaltem. Ogarnięta kipiącym gniewem poszłam do restauracji z kuchnią kresową i zamówiłam gulasz z dziczyzny.
    Lubieżni kłusownicy też są, ale jak widzę takiego, to przyspieszam.
    Pieski może czują, że ich nie cierpię i się boję, i odpowiednio reagują. Niekiedy na rajd zabieram ze sobą noż myśliwski.
  4. Zgadzam się z Twoimi Rodzicami. Należy poświęcić się pracy dyplomowej, wydaje mi się, że można to w miarę szybko i sprawnie uskutecznić przy odrobinie samodyscypliny. :) Kawiarnia może chronić przed głupimi myślami, ale to żadna kariera.
    Ogólnie dziki unikają ludzi, ale to akurat było bardzo niebezpieczne miejsce, zjazd z góry, wąsko, żadnych możliwości wykonania manewru, dobrze, że nie uderzyłam w tę wrogo nastawioną samicę. Nie, nigdy nie użyłam noża, to tylko wtedy, jak rzeczywiście coś mnie ugryzie albo poszarpie kłami :)
    W kniejach grasują też obleśni kłusownicy, grzybiarze, drwale, gajowi, leśniczowie, nadleśniczowie, może bardziej niebezpieczni od dzików. W sytuacjach krytycznych stosuję tylko szybkość i manewr :).
    Za to w mieście i na plażach pełno jest ludzi i piesków, to jednak wolę lasy.
  5. Tak, Julia Fiedorczuk jest znana, o wiele mniej niszowa, niż Julia Szychowiak. Sarah Kane wcześniej czytałam, mam w blogu kilka jej cytatów, ale nigdy nie udało mi się obejrzeć jej spektaklu w teatrze. Kiedyś w Warszawce grali, ale nie zdążyłam. Bardzo ostre, przygnębiające, nie dla wrażliwych. Lepiej teraz tego nie czytaj, tylko przyjaźnij się ze swoją pracą magisterską. :)
  6. Czytałam już dawno, podczas poszukiwań nazwiska owej Julii trafiłam na dysku na skany Kane, więc pomyślałam, że zapytam, bo to taka poezja w stylu, który czytujesz.
    A praca magisterska ma poniekąd bardziej przygnębiającą tematykę, aniżeli dramaty Kane, albo chociaż porównywalną. Nie dla wrażliwych :)
  7. Aj, już wcześniej miałam wrażenie, że wzięłaś za trudny temat pracy magisterskiej. Osoby z problemami (niestety, taka jest prawda) powinny realizować nieco mniej ambitne projekty. Cóż, skoro tak się stało i zapewne nie ma odwrotu, należy przystąpić do pracy. Trzy godziny wysiłku, spacer, jeszcze trzy godziny, spacer i jeszcze dwie godziny – albo mniej więcej tak. Dasz radę, jak nie będziesz myśleć o rzeczach, których nie można zmienić, i czytać smętnych blogów. Mam wrażenie, że teraz poziom prac magisterskich znacznie się obniżył, zbyt wielu ludzi podejmuje studia.
    i profesję, o ile pamiętam, wybrałaś niełatwą, ja bym z pewnością nie potrafiła biegać z basenem wśród pacjentów wydających ostatnie tchnienie…
  8. Biegać z basenem nie będę, zero punktów za dedukcję. Ale jak zrobisz krok w kierunku absurdu, to się domyślisz na pewno :D
    Temat miałam trudny pod względem zrobienia badań, zmieniłam na taki, do którego łatwiej będzie mi znaleźć ludzi. Póki co, mam skończoną teorię, a żeby ruszyć dalej, potrzebuję odpowiedzi od promotorki.
    Masz rację co do tego, że teraz każdy może skończyć studia. A później wzrasta bezrobocie. Uważam, że powinny być egzaminy wstępne i już początkowo jakaś selekcja, a nie wyłącznie matura o śmiesznym poziomie trudności. Wtedy część z tych ludzi przynajmniej wykonywałaby jakieś równie potrzebne, acz mniej „fajne” zawody.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tak, to już jest koniec

Daphne Todd Martwy sezon Rafał Wojaczek Zjechałem tu nie w porę Sezon jeszcze nie otwarty a już miejscowi mów...