Archiwum bloga
-
▼
2018
(105)
-
▼
stycznia
(71)
- Jak wyblakłe kości
- Trupi odór zionie wszędzie
- Rozkładające się wspomnienia
- Kora szlocha pełna lęku
- Powracają w nicość
- Kobieta co noc szlocha
- Kora się boi w mieszkaniu
- Na luźnej rzęsie śmierci
- Słońce jak trup świetlny
- Radość o poranku II
- Wielu w gromadzie siedzi nad krzyżami
- Już od dawna pochowany w grobie
- Pieścidełko samotności
- Wśród wypatroszonych wnętrzności
- Powietrze jak Cyklon B
- Cień niepocieszonej rozpaczy
- Powtórzyć swą śmierć
- Kracze ci dusza
- Coś martwego jest we mnie
- Ziemia w oczodołach zmarłych
- Lechoń dla Magnolii
- W noce rzezi kwitną
- Rozpacz wyryta nie blednie
- Włosy Śmierci są siwe
- Martwe powieszone słońce
- Niczego się nie da uzdrowić
- Między granicami bagnisk
- Wszystko na świecie rozbite
- Wszystko się rozpuszcza
- Krawaty jak stryczki
- Zatrute, zgniłe tchnienie
- Tym szybciej umrzesz
- Alarm dziecięcego strachu Opublikowano 5 s...
- Ramiona spłyną krwią
- Znów źle się dzieje
- Okropny przymus nadziei
- I nadszedł kres łaski
- Komentarz do wiersza Mandelsztama
- Strach przeszyje cię dreszczem
- Zostaje tylko pustka
- Czerwone sztandary wstydu
- Zamek ze śluzu i błota
- Słodko umierać w młodości
- Las czarny napawa lękiem
- Rozognia straszliwe parowy
- Kora zerżnięta aż do mięsa
- Kora płonie w piekle Opublikowano 5 paździ...
- Czaszka panny młodej
- Szkielety wiewiórek w suchej trawie
- Wiatr od samotnych gwiazd
- Kora idzie na egzekucję
- Płacz z samego dna losu
- Prośba do umarłych
- Serce siedzi samotnie
- W zaciśniętej dłoni umarłego
- Serca panujących cieni
- Noc bezkrwistych dusz
- Sączy się wilgoć trująca
- Całe przeklęte życie
- Posłanie do martwego snu
- Żywy dalej trwający
- Finis fabulae III Opublikowano 8 grudnia ...
- Wiersz z lekka depresyjny na listopadowy piąt...
- Koszmar w lustrze
- Metro czyli poranna makabra
- Nie ma dla mnie okrętu
- Daremny płacz na cmentarzu
- Krzyczymy małpim językiem
- Moja zmęczona, stara duszo
- Nie mogę odegnać smutku
- Smutniej niż kiedy indziej
- ► października (4)
-
▼
stycznia
(71)
niedziela, 7 stycznia 2018
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Tak, to już jest koniec
Daphne Todd Martwy sezon Rafał Wojaczek Zjechałem tu nie w porę Sezon jeszcze nie otwarty a już miejscowi mów...
-
Daphne Todd Martwy sezon Rafał Wojaczek Zjechałem tu nie w porę Sezon jeszcze nie otwarty a już miejscowi mów...
-
Beznadzieja Li Qingzhao Kiedy patrzę w lustro moja twarz mnie przeraża. Zrobiłam się taka okropna! Kiedy wio...
-
Jan Saudek: Victory at sea Erotyk Milena Rytelewska On jest czuły. Rżnie mnie zawsze od tyłu, żebym mogła ...
-
Janet LEDGER - Christmas Tree, Trafalgar Square Bajka Tadeusz Różewicz ścierpły mi nogi obudziłem się ...
-
Emily Dickinson 599 Bywa ból - tak zajadły - Że wyżera w nas Otchłań - Potem przykrywa - Odrętwien...
-
Wilhelm Kotarbiński. Grób samobójcy Samobójstwo przy Egg Rock Sylvia Plath Poza nim kiełbaski pękały i topiły się ...
Gdzie jesteś??
P.S. Czytałam Twoją odpowiedź do komentarza tłumacza i mam pytanie: wydawałaś jakieś swoje utwory?
Cieszę się, że sobie radzisz. Niestety, jak dusza ma skłonność do melancholii i smutku, trudno jest o jakieś lekarstwo. Ale ludzie są różni, melancholicy, introwertycy, mają swój własny, niezwykły świat. Dobrze, że nie nabroiłaś w życiu tak, jak ja. Wiersze tłumacza usunę.
Na smutki i melancholie bardzo mi pomaga świadomość, że są ludzie, którzy czują i myślą podobnie. Taka podgromada ludzi samotnych i niedopasowanych.
Zdumiewające, że tłumacz dotarł do publikacji swojego tekstu.
Praca jest skutecznym lekarstwem na myślenie, także pracuję nawet w weekendy. Początkowo spotykałam się z wrogością ze strony współpracownic, ale teraz jest dużo lepiej, zaakceptowały mnie
Chętnie przeczytałabym jakiś Twój niepublikowany tekst, którego pokazanie nie zagrażałoby Twojemu poczuciu anonimowości. Jeśli zechcesz pokazać
Ale jak lubisz, to dobrze. Zapewne klienci lubieżnie się gapią, im któryś starszy tym gorszy.
Wydaje mi się, że jak przetrwałaś tę odyseję z wiadomym elementem, to sobie zawsze poradzisz, jeśli tylko somatyczne zdrowie dopisze, tak, że dbaj o siebie.. .
Wiesz, nie pisałam do szuflady, tylko for money. Wszystko opublikowane.
Właśnie z klientami nie miewam takiego problemu, a jeśli już, to sporadycznie. Czasem pojawia się element podobny do tego, z jakim przestawałam jakiś czas temu, (wszak to kawiarnia w dworcu głównym), lecz wtedy dzwonię po ochronę i dwaj mili panowie, nie wymagając ode mnie zbędnych tłumaczeń, wypraszają kogo trzeba
Somatyczne załamanie miałam ponad miesiąc temu – gdyby nie moi bliscy znajomi ze zboru, położyłabym się i dogorywała, bo nawet nie byłam w stanie pojechać do rodziców.
Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś wrócisz do pisania czegoś własnego, gdyż domyślam się, iż warto byłoby przeczytać
W korporacji jest lepiej, nie trzeba myśleć. Moje opowieści o niszczącej mi umysł demencji są prawdziwe. .
Niekiedy zdarzało mi się siedzieć w kawiarni i patrzeć na tłum przechodzących ludzi. Wiedziałam, że każdy ma jakąś swą historię, często smutną, tragiczną.
Uważaj na siebie w sprawie chorób somatycznych. Bierzesz jeszcze antydepresanty?
Wiesz, są do kupienia wiersze Emily Dickinson w przekładzie Barańczaka i z angielskim tekstem. Wszelkie tłumaczenie nie odda oryginału. masz więc motywację do nauki języków:)
Utrzymywanie się z pisania wymaga dużej pewności siebie, albo odwagi. Ja nie zniosłabym świadomości, że mój byt jest uzależniony od czegoś tak płochego i ulotnego, jak wena twórcza. I tak niemal obsesyjnie boję się problemów finansowych, pomimo że zarabiam wystarczająco i zawsze mogę liczyć na pomoc rodziców.
Torturujesz z tym pisaniem o obszernych dziełach, bo teraz jestem jeszcze bardziej ciekawa, a skazana na wieczną niewiedzę
To jest fascynujące, że przyglądamy się ludziom, o których zupełnie nic nie wiemy. Takie bycie razem, ale jednak osobno, w mentalnie innych światach.
Praca w korporacji kojarzy mi się raczej z myśleniem, aczkolwiek nie tak twórczym, jakiego wymaga pisanie. Bezmyślną pracę mam ja
Czytałam Dickinson zarówno w oryginale, jak i w kilku przekładach, w tym amatorskich. Swojego czasu bardzo interesowało mnie życie tej poetki, jest w nim bowiem wiele tajemnic. Chciałabym znać kogoś takiego, jak ona.
Studiowanie poezji i życia tej autorki to temat na całe życie. Biografii jest wiele, przeważnie po angielsku. Ja jednak nie potrafię skoncentrować się na jednym temacie, wciąż ciekawi mnie coś innego. Zresztą Emily jest dla mnie zbyt staroświecka i religijna.
Zakładam, że te antydepresanty bierzesz przeciwko tej innej chorobie. Jak się ma prawdziwą depresję, to się leży, a nie krząta żwawo z tacą…
Ja nie mam depresji, tylko demencję starczą
Ja również często zmieniam obiekty zainteresowań, ale bywa, że po czasie wracam do tematów zgłębianych wcześniej.
Antydepresanty biorę, oczywiście, z powodu depresji, ponieważ ich brak doprowadziłby mnie do takiego stanu, kiedy leżę i patrzę w sufit, nie mając nawet siły ze sobą skończyć. Obecny lek ma poprawiać koncentrację i zwiększać energię.
Moja praca nie polega na krzątaniu się z tacą
Demencję starczą to będziesz miała za dwadzieścia, trzydzieści lat. Póki co, blokuje Cię obniżony nastrój i mechanizmy obronne.
Ogólnie rzecz biorąc długie dni, kwitnące drzewa, słońce i mocno rozebrani pasażerowie komunikacji miejskiej to okropność.
A Ty radzisz sobie w przedwiośniu?
Radzę sobie, choć obecnie mam tyle na głowie, że zaczyna mnie to trochę przerastać. Na początek lipca mam wyznaczony termin obrony pracy magisterskiej, a w międzyczasie pisanie tejże, praktyki, praca. A niestety mam zbyt mało samodyscypliny, żeby w celu zyskania czasu zrezygnować z drobnych przyjemności, jak książka czy film.