Archiwum bloga

niedziela, 7 stycznia 2018



Finis fabulae III


Pazerny niemiecki Onet zamyka w końcu stycznia serwis blog.pl.W związku z tym nie będę już dokonywać wpisów. Trochę mi smutno, ponieważ był to jakiś fragment mojego nie do końca udanego życia. ponadto nie będzie już blogów, do których lubiłam zaglądać, także takich, których Autorzy już odeszli. Nie potrafię przenieść bloga na inną platformę. Mój elektroniczny pomnik nagrobny przetrwa jeszcze tylko kilka tygodni. Nie oczekiwałam, że będzie wieczny, nie spodziewałam się jednak, że koniec jest tak bliski.
10 myśli nt. „Finis fabulae II”

  1. Chętnie pomogę Ci zrobić blog na blogspocie. Zresztą, to jest proste, sama też dasz radę. Możesz skopiować tam wszystkie wpisy.
    Bo raczej szkoda byłoby więcej nie porozmawiać z tak głupiego powodu … :(
    W ogóle, to jest jakiś beznadziejny pomysł, przecież tak wiele osób prowadziło blogi!
  2. Próbowałam z blogspotem i mi nie wyszło. Nie mam siły na tę elektronikę, jestem zapracowana i chora..Nie dam rady przenieść tego ręcznie, wpisów jest za dużo. Może potem spróbuję jeszcze raz, ale nie wiem, jak to będzie. Naprawdę szkoda tych wszystkich blogów, bez sensu.
  3. Bez sensu. Spróbuj jeszcze raz, albo ja spróbuję to zrobić za Ciebie, jeśli Ci nie wyjdzie. Co Ci dolega? Krtań, czy coś jeszcze? Zawsze można poszukać jeszcze innego portalu.
  4. Mam bardzo dużo pracy przed Świętami i jeszcze biegam po lekarzach. Tak mnie to stresuje, że od razu dostaję ogromnego ciśnienia i chcą mnie do szpitala wysyłać. Ja taka jestem, lękliwa. Ja wróc do domu i się uspokoję, to mi ciśnienie spada. Ale Jak mi nie uda się z tym blogspotem, wyślę do Ciebie prywatną wiadomość. Nie wiem, czy ma sens dalsze prowadzenie tego projektu, w każdym razie od nowa nie będę zaczynać. Trzymaj się dzielnie i odpoczywaj chociaż trochę. :)
  5. To podobno częste u pacjentów, że ciśnienie im rośnie u lekarza. Ja nigdy w ten sposób nie reagowałam, ale to dlatego, że do kwestii własnego zdrowia mam (patologiczny niemalże) dystans :D
    Książki historyczne i biografie w empiku przecenione o 25%. Wiem, że Ty czytujesz takie mądre rzeczy, także informuję ;)
    Właśnie odpoczywam, czego i Tobie życzę :)
    Niesamowite, ale po odstawieniu tych nietrafionych psychotropów czuję się o wiele lepiej.
  6. Cieszę się, że czujesz się lepiej. Wcześniej chciałam Ci poradzić, żebyś odstawiła psychotropy, albo przynajmniej nie zmieniała, ale pomyślałam, że wiesz, co czynisz, i Twój lekarz też. Może spróbujesz trochę bez tych lekarstw? Wiem, dają uczucie takie bezuczuciowej obojętności czy nawet prymitywnego szczęścia i pomagają przy innej Twojej dolegliwości, ale kto wie… Może by się udało? I pieniędzy szkoda na leki i organizmu, który musi je przyswajać…
    Dziękuję za informację o książkach. Często szukam korzystnych ofert na portalu Skąpiec.pl, czy coś podobnego :) Podaruję sobie na święta nową biografię Ann Boleyn Królowa w Tower i wiersze Paula Celana po niemiecku z komentarzami- z tych ostatnich niewiele będzie pożytku, bowiem nie potrafię przenieść bloga. Pozornie to proste z blogspotem, a jednak nie funkcjonuje. Za kilka dni odezwę się do Ciebie w tej sprawie. Jeśli nie uda się przenieść, w końcu stycznia po prostu zniknę. Jestem pewna, że czytasz też mądre rzeczy. Wydaje mi się, że ciśnienie mi skacze, ponieważ nie znoszę interakcji międzyludzkich, a nie z powodu lęków o zdrowie. W tej ostatniej sprawie odczuwam obojętność, ale boję się kolejek do gabinetów i tego, że się nie wcisnę, nawet w prywatnych klinikach. Nie wiem, kiedy wchodzić, boję się pytać, kto jest przede mną itp. mam wrażenie, że np. w kinie boję się bardziej, niż u lekarza, tylko nikt mi wtedy nie mierzy… Podczas badań wykryto m.in, że mam uszkodzony bark, zapewne na skutek wypadku rowerowego. rzeczywiście mnie boli, ale nie przypuszczałam, że jest tak mocno. sponiewierany
    Miłej niedzieli Ci życzę i wytrwałości w tej długiej pracy. odpoczywaj też trochę. Ja też dziś miałam pracę i jutro będzie podobnie.
  7. Leki, te poprzednie, nie dawały mi poczucia obojętności, tylko coś w rodzaju lekkiej górki. Zwykle byłam energiczna i wesoła, a przynajmniej potrafiłam taka być w większości sytuacji społecznych. I miałam pozytywne nastawienie. Kiedy miałam 2 tygodnie przerwy, byłam bardziej emocjonalna: nie tylko mnie smuciły różne głupoty, ale też wzruszały. Ale zanim zachorowałam na depresję, też byłam bardzo emocjonalna i nadwrażliwa, dlatego to u mnie rodzaj normy. A teraz jestem rozdrażniona, przemęczona i zniechęcona. 18 grudnia mama jedzie do psychiatry po nowe leki, zacznę je brać od Wigilii, bo dopiero wtedy jadę do domu. Do tej pory muszę jakoś wytrwać. W pracy nie wszyscy traktują mnie dobrze (współpracownicy), także bywa trudno. No i codziennie przynajmniej 10h poza domem. I mam lekkie natręctwa, o czym świeżo się dowiedziałam od przyjaciółki, bo ja tego zupełnie nie widzę.
    Współczuję tych wizyt u lekarzy. Wyobrażam sobie, jak muszą być trudne dla Ciebie, gdyż nawet kiedy mam najlepszy czas, bardzo trudno byłoby mi przechodzić przez to samej i zawsze chodzę do lekarza z mamą. Trochę jak mała dziewczynka, ale z drugiej strony to jest w jakiś sposób naturalne, bo w sytuacjach medycznych obecność bliskiego współpracownika służby zdrowia jest jakoś na miejscu. Z tym barkiem warto byłoby pójść na jakąś rehabilitację, fizykoterapię, bo z czasem dolegliwości mogą się nasilać. A stawy potrafią mocno dać się we znaki.
  8. Ach, okropne to życie. Bardzo Cię los skrzywdził. Wprost trudno to sobie wyobrazić. Za dużo wzięłaś na siebie obowiązków. Zapewne te lekarstwa są dla Ciebie konieczne. Mi w swoim czasie pomógł zwykły bioxetin, jak Ci to wcześniej mówiłam, okazał się bardzo skuteczny.
    Moje dolegliwości to nic w porównaniu z Twoimi plagami. Nie wiem, jakie studia kończyłaś, ale w może w Nowym Roku znajdź jakąś spokojniejszą pracę. Mimo wszystko uważam, że dobrze sobie radzisz, biorąc pod uwagę okoliczności :) Trzymaj się bardzo dzielnie, jeszcze kilka dni do Świąt…
  9. Wiesz, jakie studia kończyłam – psychologię :) żadne plagi, poczytam o tym leku, skoro u Ciebie okazał się skuteczny. Wellbutrin wybrałam sobie ze względu na często występujące skutki uboczne, czyli mdłości i spadek wagi, ale te niestety nie wystąpiły. Nie szukam na razie pracy w zawodzie, bo trudno byłoby mi tam dostosować grafik do siebie, a w empiku jest to możliwe. Poza tym, nie jestem ambitnym człowiekiem i lubię tę pracę. Poza tym, teraz wszystkich ogarnął przedświąteczny szał zakupowy, w styczniu się to uspokoi. A przy odpowiednich wynikach ze sprzedaży specjalnej, które mam szanse osiągnąć, premia zasadniczo poprawi moje nastawienie :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tak, to już jest koniec

Daphne Todd Martwy sezon Rafał Wojaczek Zjechałem tu nie w porę Sezon jeszcze nie otwarty a już miejscowi mów...