Do Magnolia: odpowiem Ci w tym miejscu, żeby tekst był bardziej widoczny. Mąci mi umysł znużenie, nie mam sił na interpretowanie, tym niemniej podejmę taką próbę, skoro tego oczekujesz.
Rzeczywiście ten wiersz Mandelsztama można rozumieć na wiele sposobów. Najbardziej oczywista jest interpretacja historyczna. Twórczość poety rozpada się na dwie odrębne fazy, przedzielone czteroletnim okresem milczenia (1926-1930). Jak pisze najwybitniejszy zapewne polski znawca tematu, Ryszard Przybylski, w pierwszym okresie poeta „pokazuje człowieka jako gospodarza świata-domu urządzonego z sensem i miłością”, natomiast „ten humanistyczny porządek kosmosu znika zupełnie z trzech następnych tomów poezji, w których „świat stał się potworny i okrutny”.
W 1930 roku reżim stalinowski stawał się coraz bardziej brutalny. Ludzie trafiali do łagrów albo w ręce kata. Każda noc mogła przynieść aresztowanie. Inny wiersz Mandelsztama z grudnia 1930 roku, „Leningrad”, kończy się następująco:
Przy kuchennych drzwiach czuwam i wali mnie w skroń
Dzwonek z mięsem wyrwany i nagły jak grom,
Czekam gości noc w noc, gryząc wargi do krwi
I kołysząc kajdany łańcuszków u drzwi.
Poeta lękał się nadejścia siepaczy z GPU. Wiersz należy więc rozumieć jako opis wszechogarniającego lęku. Tylko całkowite milczenie mogło przynieść ratunek:
Nie mów nikomu – zataj
To, coś widział i wiesz:
Ptaka, staruchę, kraty
i wszystko inne też…
Bowiem jedno nieostrożne słowo mogło wtrącić do więzienia lub sprowadzić wyrok śmierci.
Należy zauważyć, że „starucha” i „kraty’ mają znaczenie mroczne, negatywne. Należy więc milczeć, zwłaszcza o reżimie i represjach. Mowa oznacza trwogę. Nawet, jeśli nikt nie doniesie, pozostanie dławiący strach. Także błahostka, jak wspomnienia z dzieciństwa, w którym nie było Stalina, może wtrącić do lochów Łubianki.
Ale ja często zamieszam takie wiersze, które w pewnym aspekcie mnie opisują. Dla mnie jest to także uniwersalny, ponadczasowy opis lęku. Lęku, który generuje neurotyczna osobowość, ale także wydarzenia z przeszłości, niekiedy mało ważne, jak „dziecinny piórnik”, lecz także zaszłości tragiczne, paraliżujące, które kreują lęk, potężny zwłaszcza nad ranem. Wypowiedziane nieostrożnie słowo przywołuje koszmary:
Powiesz choć słowo jeszcze -
A już w porannych snach
Płytkim, iglastym dreszczem
przeszyje ciebie strach.
Lepiej więc milczeć, nie pamiętać. Rzeczy, które nie zostały nazwane, być może nie istnieją.
Ulegam nieustannej destrukcji, niszczą mnie tragedie z przeszłości, których nie potrafię zapomnieć ani uśpić. Wracają, jak zmory o świcie. Do tego rozpalają ból zwykłe lęki przed codziennym życiem i tym, co jeszcze może się stać. Stany lękowe wciągają mnie na samo dno. Jestem u rodziców, nie mam odwagi wrócić do siebie. Może się opanuję, jeśli nie, będę musiała zafundować sobie sesję. Po tym, jak domina wysmaga mnie aż do krwi, będę przez kilka tygodni spokojna.
A Ty masz swoje wyjaśnienie sensu wiersza?
6 myśli nt. „Komentarz do wiersza Mandelsztama”
Do Magnolia: odpowiem Ci w tym miejscu, żeby tekst był bardziej widoczny. Mąci mi umysł znużenie, nie mam sił na interpretowanie, tym niemniej podejmę taką próbę, skoro tego oczekujesz.
Rzeczywiście ten wiersz Mandelsztama można rozumieć na wiele sposobów. Najbardziej oczywista jest interpretacja historyczna. Twórczość poety rozpada się na dwie odrębne fazy, przedzielone czteroletnim okresem milczenia (1926-1930). Jak pisze najwybitniejszy zapewne polski znawca tematu, Ryszard Przybylski, w pierwszym okresie poeta „pokazuje człowieka jako gospodarza świata-domu urządzonego z sensem i miłością”, natomiast „ten humanistyczny porządek kosmosu znika zupełnie z trzech następnych tomów poezji, w których „świat stał się potworny i okrutny”.
W 1930 roku reżim stalinowski stawał się coraz bardziej brutalny. Ludzie trafiali do łagrów albo w ręce kata. Każda noc mogła przynieść aresztowanie. Inny wiersz Mandelsztama z grudnia 1930 roku, „Leningrad”, kończy się następująco:
Przy kuchennych drzwiach czuwam i wali mnie w skroń
Dzwonek z mięsem wyrwany i nagły jak grom,
Czekam gości noc w noc, gryząc wargi do krwi
I kołysząc kajdany łańcuszków u drzwi.
Poeta lękał się nadejścia siepaczy z GPU. Wiersz należy więc rozumieć jako opis wszechogarniającego lęku. Tylko całkowite milczenie mogło przynieść ratunek:
Nie mów nikomu – zataj
To, coś widział i wiesz:
Ptaka, staruchę, kraty
i wszystko inne też…
Bowiem jedno nieostrożne słowo mogło wtrącić do więzienia lub sprowadzić wyrok śmierci.
Należy zauważyć, że „starucha” i „kraty’ mają znaczenie mroczne, negatywne. Należy więc milczeć, zwłaszcza o reżimie i represjach. Mowa oznacza trwogę. Nawet, jeśli nikt nie doniesie, pozostanie dławiący strach. Także błahostka, jak wspomnienia z dzieciństwa, w którym nie było Stalina, może wtrącić do lochów Łubianki.
Ale ja często zamieszam takie wiersze, które w pewnym aspekcie mnie opisują. Dla mnie jest to także uniwersalny, ponadczasowy opis lęku. Lęku, który generuje neurotyczna osobowość, ale także wydarzenia z przeszłości, niekiedy mało ważne, jak „dziecinny piórnik”, lecz także zaszłości tragiczne, paraliżujące, które kreują lęk, potężny zwłaszcza nad ranem. Wypowiedziane nieostrożnie słowo przywołuje koszmary:
Powiesz choć słowo jeszcze -
A już w porannych snach
Płytkim, iglastym dreszczem
przeszyje ciebie strach.
Lepiej więc milczeć, nie pamiętać. Rzeczy, które nie zostały nazwane, być może nie istnieją.
Ulegam nieustannej destrukcji, niszczą mnie tragedie z przeszłości, których nie potrafię zapomnieć ani uśpić. Wracają, jak zmory o świcie. Do tego rozpalają ból zwykłe lęki przed codziennym życiem i tym, co jeszcze może się stać. Stany lękowe wciągają mnie na samo dno. Jestem u rodziców, nie mam odwagi wrócić do siebie. Może się opanuję, jeśli nie, będę musiała zafundować sobie sesję. Po tym, jak domina wysmaga mnie aż do krwi, będę przez kilka tygodni spokojna.
A Ty masz swoje wyjaśnienie sensu wiersza?
6 myśli nt. „Komentarz do wiersza Mandelsztama”
-
Nie oczekuję, lecz byłam ciekawa, co próbowałaś przekazać zamieszczając ten właśnie utwór. Już po pierwszym przeczytaniu bowiem nasunęła mi się myśl, że znów prześladują Cię mroki przeszłości, przed którymi próbujesz uciec. Nie znając okoliczności powstania wiersza i biografii autora, umknęły mi odniesienia historyczne, na pierwszy zaś plan wysunął się wydźwięk emocjonalny dotyczący wszechogarniającego lęku. Pomyślałam także o własnych doświadczeniach, przemilczanych nie dlatego, że wywołują ból, a z powodu wstydu, że miały miejsce.
Milczenie nie powoduje zapomnienia. Jedyną metodą na pokonanie dawnych traum jest rozmawianie o nich. Skoro nie jesteś w stanie przebywać sama w swoim mieszkaniu, to znaczy, że czujesz się naprawdę źle. Poniekąd rozumiem potrzebę fizycznego bólu, gdyż sama miała problem z autoagresją, jednak pamiętam, iż pomagało to jedynie chwilowo. Na czym polega działanie długoterminowe owych sesji? -
Wolałabym nie rozwodzić się na ten temat, sprawa jest irracjonalna. Być może wydaje mi się, że z powodu moich życiowych osiągnięć zasługuję na karę (przedsmak piekła), a kiedy ją otrzymam, czuję się lepiej. Ale liczę, że się opanuję i do tego nie dojdzie. Od października mam wrócić do pracy na etat, a po gorącej sesji niekiedy wygląda się jak zebra, więc lepiej nie ryzykować.
Nie jestem zresztą już tak młoda i ładna, żeby się rozbierać. Ostatnie sesje, z maja 2016 roku, wypadły raczej średnio. Raz przyszły też młode dziewczyny i strasznie się ze mnie śmiały.
Mam nadzieję, że nie tylko flirtujesz z klientami saloniku prasowego, ale także przyjaźnisz z wielokrotnie zapowiadaną pracę dyplomową :). -
Racjonalność jest pojęciem umownym, a więc za racjonalne można uznać wszystko, co osoba potrafi wystarczająco logicznie uzasadnić, aby druga osoba zrozumiała. A ja rozumiem takie wyjaśnienie, jakie przedstawiłaś. Tylko że kara w tym przypadku niczego nie zmienia. Nie odwróci minionych zdarzeń. Skazywanie się na ból i poniżenie wydaje mi się trochę egoistyczną próbą zamazania tego, co się zdarzyło, poprzez wyrównanie rachunku cierpienia. Ale to w ten sposób nie działa. Z dawnych win można jedynie wyciągnąć wnioski i pójść dalej, skoro się nie da zadośćuczynić pokrzywdzonym. No i jakoś smutno mi z myślą, że nie szukasz pozytywnych doświadczeń dla uleczenia duszy.
-
PS. Jeśli za flirt uznać inteligentne rozmowy i wymianę opinii, to owszem, flirtuję. Najchętniej z klientami 70+. A i klientek nie oszczędzam, acz tu preferuję przedział 40-50, bo młodsze zazwyczaj sięgają po „Show”, a starsze po byle jakie gazety z historiami „życiowymi”. Ależ jestem lubieżna
-
A co jest złego w flirtowaniu? Ech, nawet nie wyobrażasz sobie, jakie myśli wirują pod czaszką srebrnowłosego seniora… A pracę dyplomową traktuj bardzo poważnie i przyjaźnie.
Seksualność to ogromna, mroczna siła. Wydaje mi się, że się bawiłam w różne interakcje, ponieważ sprawiało mi to przyjemność. Racjonalne wytłumaczenie jest sztuczną, wydumaną konstrukcją.. W „klimatach” jest wiele osób bez dramatycznej przeszłości. -
To, że bardzo często obiekt flirtu zaczyna traktować sprawę zbyt poważnie i trudno go od siebie odczepić, a ja wysoce cenię sobie własną przestrzeń. Z pracą dyplomową się intensywnie zaprzyjaźniam i staram się nie tracić wiary we własne możliwości. Cóż za myśli się kłębią? Może nie wiesz wszystkiego o przeszłości osób, o których myślisz, wszak coś na pewno zdeterminowało ich mroczne upodobania. A w Twoich opisach seksualnych przygód niewiele było o przyjemności …
Milczenie nie powoduje zapomnienia. Jedyną metodą na pokonanie dawnych traum jest rozmawianie o nich. Skoro nie jesteś w stanie przebywać sama w swoim mieszkaniu, to znaczy, że czujesz się naprawdę źle. Poniekąd rozumiem potrzebę fizycznego bólu, gdyż sama miała problem z autoagresją, jednak pamiętam, iż pomagało to jedynie chwilowo. Na czym polega działanie długoterminowe owych sesji?
Nie jestem zresztą już tak młoda i ładna, żeby się rozbierać. Ostatnie sesje, z maja 2016 roku, wypadły raczej średnio. Raz przyszły też młode dziewczyny i strasznie się ze mnie śmiały.
Mam nadzieję, że nie tylko flirtujesz z klientami saloniku prasowego, ale także przyjaźnisz z wielokrotnie zapowiadaną pracę dyplomową :).
Seksualność to ogromna, mroczna siła. Wydaje mi się, że się bawiłam w różne interakcje, ponieważ sprawiało mi to przyjemność. Racjonalne wytłumaczenie jest sztuczną, wydumaną konstrukcją.. W „klimatach” jest wiele osób bez dramatycznej przeszłości.