Obóz koncentracyjny świat
Jiří Stanĕk
Szumy deszczu. Czyż się ściemnia o poranku?
Powiedziałem z bogiem na powitanie.
A dzisiaj jest wszystko uszeregowane właściwie
w szyk czasu, w płynięcie wód.
Spakowałem pięćdziesiąt kilogramów,
spakowałem się, ponieważ nie mam niczego,
jestem jedną jedyną wielką żółtą
sześcioramienną gwiazdą przez ojca-matkę
przyszytą na płaszcz świata, powietrze
jest moim Cyklonem B. Tyle tylko, że działa wolniej.
Powiedziałem z bogiem na powitanie.
A dzisiaj jest wszystko uszeregowane właściwie
w szyk czasu, w płynięcie wód.
Spakowałem pięćdziesiąt kilogramów,
spakowałem się, ponieważ nie mam niczego,
jestem jedną jedyną wielką żółtą
sześcioramienną gwiazdą przez ojca-matkę
przyszytą na płaszcz świata, powietrze
jest moim Cyklonem B. Tyle tylko, że działa wolniej.
Przełożył z języka czeskiego Franciszek Nastulczyk
otwartych drzwi i wytrzymałem wlepiony we mnie wzrok
wypełniającej tę próżnię – okrutnej ciszy