Archiwum bloga

niedziela, 7 stycznia 2018

Wszystko się rozpuszcza




0,188

Charles Bukowski

rozpuszcza się, wszystko się rozpuszcza: ci, co wydawali
nam się wielcy, tacy wyjątkowi – rozpuszczają się;
nawet kot
idący po dywanie rozwiewa się w
kłąb dymu;
państwa prują się w szwach
i z dnia na dzień stają się
potęgami dziesiątej rangi;
ktoś, kto miał średnią trafień 0,330 nagle nie widzi
piłki i ma już tylko 0,188,
siedzi na ławce, odsunięty
i rozmyśla nad
resztą swojego życia;
mistrza wagi ciężkiej nokautuje fuks
któremu dawano 1 szansę na 40;
rozpuszcza się, wszystko się rozpuszcza -
kochankowie odchodzą, a
stare auta nawalają
na autostradzie w godzinach szczytu;
patrzę na swoje zdjęcie
i myślę
kim jest ten
niezgrabny
głupi
staruch?
rozpuszcza się – po nocach gromów i
głodu
nastał
spokój;
na półce biblioteczki
szukam
mostka od dentysty;
i w ogóle nie przychodzi mi do głowy
czym zakończyć
ten wiersz;
niektórym ludziom
jeszcze przed śmiercią
udaje się zobaczyć
własne
widmo.
Przełożył Michał Kłobukowski

7 myśli nt. „Wszystko się rozpuszcza”

  1. Hej, akurat trafiłem tu przypadkiem szukając wiersza Chajjama, który zapisałem sobie w notatkach przed podróżą do Iranu kiedyś, a teraz chciałem do niego nawiązać, coś pozornie próbując tworzyć.
    W każdy razie cieszę się (w jakiś sensie ;) ), że (sądząc po cytowanych twórcach) natknąłem się na kogoś o bliskim mi kierunku myślenia.
    Będę czasem wpadał (mimo, że „blog pozostaje zamknięty”) ;).
    Pozdrowienia z (niestety) Bułgarii.
  2. Dziękuję za pozdrowienia. Mniemam, że w Bułgarii jest ładnie. Tak, blog jest w zasadzie zamknięty, nie mam już nic do powiedzenia. Może lepiej tu nie zaglądaj, same smutne wiersze.
  3. Jest, jest – chwilowo jeszcze wciąż 30 stopni, ale nie jestem wielkim fanem wysokich temperatur. W zasadzie do każdej pogody można się przyzwyczaić, lecz większe znaczenie ma jednak dla mnie architektura, wygląd, `atmosfera` danego miasta.
    A świat „smutny” raczej nie jest. Jest `jaki jest` po prostu… . Jest… `normalny`. Śmieszny najczęściej, ale to tylko, gdy patrzeć przez pryzmat sporej części jego mieszkańców.
    W zasadzie, gdyby był smutny, byłby też piękny.
    Dlatego też czytanie `smutnych` wierszy można traktować jako miły rodzaj samooszukiwania się ;)…
  4. Wyobrażam sobie sofijczyków jako pogodnych ludzi, pijących przez całe dnie kawę pod parasolami barów,
    Każdy odbiera świat inaczej – trudno powiedzieć, jaki jest. Dla mnie to jeden wielki absurd, ulotna iskra świadomości między dwiema czarnymi nicościami, iskra unosząca się bezradnie wśród mgieł lęku. Do tego trzeba wydać majątek na tampony i papier toaletowy.
    Blog jest opatrzony ostrzeżeniem, nie szukam czytelników. Każdy czyta na własną odpowiedzialność, wykonuję gest Piłata.
  5. Powiedziałbym, że Twoje wyobrażenie Sofijczyków jest nad wyraz optymistyczne – uważaj na siebie, bo przypomniał mi się cytat z Ciorana o optymistach ;).
    No właśnie – absurd. Skoro absurd to co w nim smutnego? I dlaczego mgły „lęku”? Mgły samotności, mgły pustki, mgły… . Trochę mi się to zdaje subiektywnym dopowiadaniem treści tam gdzie jej obiektywnie (niestety raczej) nie ma.
    Tampony, papier itp mimo wszystko nie są wygórowaną ceną za to mgnienie niby-świadomości, które nam się zdarza.
    A Piłata zawsze jakoś lubiłem. Najpierw tak trochę instynktownie, później już bardziej świadomie. Taka wyrwana nieco z zupełnie innego kontekstu postać w tej całej bliskowschodniej historii…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tak, to już jest koniec

Daphne Todd Martwy sezon Rafał Wojaczek Zjechałem tu nie w porę Sezon jeszcze nie otwarty a już miejscowi mów...