Siedziby
Alejandra Pizarnik
W zaciśniętej dłoni umarłego,
w pamięci szaleńca,
w smutku dziecka,
w ręce szukającej szklanki,
w nieosiągalnej szklance,
w łaknieniu od zawsze.
Przełożyła Krystyna Rodowska
***
Krótki komentarz Kornelii. Alejandra Pizarnik (1936-1972). Poetka argentyńska, córka żydowskich emigrantów z miasta Rovne w dzisiejszej Słowacji.
Melancholiczka walcząca z depresją, fascynowały ją dzieciństwo, ból, wyobcowanie, samotność i śmierć. W wieku 36 lat popełniła samobójstwo podczas przerwy w pobycie w szpitalu psychiatrycznym w Buenos Aires. Połknęła 50 tabletek Seconalu. Ostatnie słowa, które zanotowała, brzmiały:
Nie chcę iść
nigdzie indziej
niż na dno
Wiersz z pewnością posępny i druzgoczący. Mniemam, że w tytule chodzi o siedziby ludzkiej duszy, czy też osobowości, dążącej do harmonii i spokoju.
Ale harmonii nie będzie. Udręczona psyche miota się od śmierci (W zaciśniętej dłoni umarłego), po szaleństwo i smutek. Nawet dzieciństwo czy wspomnienia po nim nie przyniosą ocalenia.
I spokój nie zostanie odnaleziony. Ręka nadaremnie szuka nieosiągalnej szklanki. Łaknienie zbawienia, pragnienie ukojenia nie zostaną ugaszone. Pozostaje tylko iść na dno.
Wymowa w oczywisty sposób mroczna. Niekiedy sumienie się we mnie burzy burzy, gdy zamieszczam takie wiersze. A jeszcze jakaś skołatana dusza to przeczyta i sobie zaszkodzi? Także z tej przyczyny staram się zamknąć blog. Na szczęście nikt tego nie czyta.
A może jestem w jakimś sensie dobrym przykładem? Mimo wszelkich obciążeń, tragicznych zaszłości i lęków wciąż pełznę przez to życie. Do końca nie wiem po co pełznę i niekiedy zazdroszczę odwagi Alejadrze, Sylvii i innym, którzy zdecydowali się na ostateczne wyjście. Ale przecież pełznę. Doczekałam zmiany czasu. Otuliła mnie ciemność, tracę świadomość, przenika mnie nicość. Nieustanne półsenne marzenia biorą mnie mocno w ramiona i może tak naprawdę odeszłam już dawno temu.