Archiwum bloga

wtorek, 19 grudnia 2017

Pozostał tylko krzyk


Pozostał tylko krzyk


Teraz

Gabriela Negreanu

Spróbuję się chwilkę
pobawić:
O tym, że istnieje otchłań, wiem.
Że jest głęboka, wiem.
Że nie jest wieczna, wiem.
Że mam przed sobą życie,
nieskończone jak koło bez wyjścia
i skazane na szczęście, wiem, wiem.
I o tym, że nic, nawet najmniejszej kropli krwi
nie traci się na próżno, wiem.
A teraz krzyczę.

Przełożyła Irena Harasimowicz

****

Komentarz Kornelii: Niezwykły wiersz wrażliwej, utalentowanej artystki z Rumunii, ostatnio niesłusznie nieco zapomnianej. Gabriela Negreanu (1947-1995 rok) nie umiała znieść paraliżującego absurdu istnienia. W końcu wyskoczyła z 9 piętra domu w Bukareszcie, w którym mieszkała. Podziwiam jej odwagę i zazdroszczę. Cóż, Gabriela z pewnością nie nabroiła w życiu tyle, co ja. Ostatecznie nie mam powodów, żeby się śpieszyć. To samo przyjdzie.
Znając tragiczny los poetki, można łatwiej interpretować jej utwór.
Otchłań to śmierć głęboka, ale przecież nie wieczna. Gabriela najwidoczniej wierzy w reinkarnację, której się boi i której nie chce.

wiem.
Że mam przed sobą życie,
nieskończone jak koło bez wyjścia

Sprzeciwia się obowiązującemu w świecie przymusowi szczęścia. Przyznawanie się do smutku jest przecież wysoce niestosowne.

i skazane na szczęście, wiem, wiem.
Gabrieli nie przynosi pocieszenia także głoszony przez wielu pogląd, że wszystko w rzeczywistości ma swój sens:

I o tym, że nic, nawet najmniejszej kropli krwi
nie traci się na próżno, wiem.

Ale absurd tej egzystencji, nawet pozornie szczęśliwej i sensownej, przejmuje młodą kobietę taką grozą, że zanosi się przeraźliwym wrzaskiem.
A teraz krzyczę.
Cóż, nigdy nie wierzyłam w reinkarnację, ale samo istnienie i świadomość, a także lęk przed być może wiecznym życiem, są dla mnie tak aberracyjne, że mam chęć na „scenę balkonową” (Kora wychodzi na balkon i wyje).
Cóż, skoczyć z wysokości nie mam odwagi, a wyć nie wypada, ponieważ można do zamkniętej instytucji trafić, w której cuchnie, brakuje papieru toaletowego i nie ma jak się przebierać. Może więc pójdę i naalkoholizuję się dziś jak nieboskie stworzenie. Albo dam się wysmagać Dominie. Lub też jedno i drugie. Na chwilę pomoże.

2 myśli nt. „Pozostał tylko krzyk”


Nie zgadzam się z Twoją interpretacją – dla mnie ten utwór ma wydźwięk pozytywny. Poetka wie o otchłani, bo właśnie się w niej znajduje, przeżywa depresję, rozpacz. Zdaje sobie jednak sprawę, że taki stan jest przemijający, że doświadcza go teraz, lecz to nie znaczy, iż zawsze tak będzie. Teraz krzyczy, ale mimo wszystko wie o tym, że nic nie dzieje się na próżno, że wszytko ma jakiś cel, a co za tym idzie – sens. Ostatecznie przegrała walkę, jednak pisząc ten wiersz, jeszcze miała nadzieję.

Rzeczywiście ten wiersz można interpretować na różne sposoby. Zastanawiałam się, czy go tu umieścić. Z niejakim trudem znalazłam informacje o życiorysie i tragicznej śmierci Poetki i dopiero wtedy podjęłam decyzję.
Dla mnie decydujący okazał się ten ostatni wers. Krzyk czy też raczej bezsilny wrzask bolesnego protestu przeciw absurdowi istnienia. Nawet, jeśli jakiś sens jest. Istnienie boli, bycie jest okropne, absurdalne. A przecież nie wiemy, czy jest jakieś uzasadnienie tego kukiełkowego teatru.. W ogóle w to nie wierzę. Ale nawet, jeśli jest w tym jakaś logika, to możemy być wynikiem eksperymentu jakiegoś złośliwego, wysokiego intelektu, jak Ci to już wcześniej pisałam, Ja w ogóle nie chcę tego wszystkiego. Bryndza straszna…
.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tak, to już jest koniec

Daphne Todd Martwy sezon Rafał Wojaczek Zjechałem tu nie w porę Sezon jeszcze nie otwarty a już miejscowi mów...