Archiwum bloga

niedziela, 17 grudnia 2017

Złośliwe oko, igła dziobu


Złośliwe oko, igła dziobu

Dziewica

Gwyneth Lewis

1

Nie uratujesz mnie. Ja
Chcę zimorodków.
Moje serce to studnia,
która wabi sójki
Skrzekliwe, kłótliwe.
Chcę, by mnie dojrzało
Złośliwe oko -
Igła dziobu
W kwantowej zamieci
Lśnienia.
O, tak! Właśnie!

2

(Ziewam) jak już
Ich nie trzeba,
Są wszędzie.

Przełożyła Magda Heydel

*****

Komentarz Kornelii: Oryginalny wiersz angielsko-walijskiej autorki, urodzonej w 1959 roku Gwyneth Lewis, która w Walii została wyróżniona tytułem Poety-Laureata. Nie jest to utwór posępny, (więc zamieszczam poza kategorią), można w nim najwyżej wyczuć lekkie rozczarowanie.
Rozumiem wiersz tak, że przedstawia „rytuał przejścia” w egzystencji znakomitej większości istot ludzkich płci żeńskiej – tylko te najbardziej roztropne, idealistyczne (według powszechnej opinii także najbardziej pechowe) unikają tej plamiącej serce, ciało i umysł turpistyczno-penetracyjnej antyprzyjemności.
Innymi słowy- utwór o defloracji.
Bohaterka pragnie utracić dziewictwo, marzy sobie, że będzie to akt niezwykły, zaczarowany, magiczny – chce zimorodków, czyli rzadkich i pięknych ptaków. Zdaje sobie jednak sprawę, że „pospolitość skrzeczy” i zamiast zimorodków mogą zmaterializować się prozaiczne sójki, innymi słowy -wielkie nadzieje nie zostaną spełnione.
Panna osiąga swój cel, defloracja następuje. Dziewczęciu może niezbyt podoba się męskie narzędzie zbrodni – „złośliwe oko”.
„Igła dziobu” ma oczywiste znaczenie falliczne.
Pożegnanie z niewinnością odbywa się bez poważniejszych komplikacji:
O, tak! Właśnie!
Potem wszakże przychodzi moment pewnego zawodu i nudy, była już virgo ziewa.
Nie do końca pojmuję zakończenie:
jak już
Ich nie trzeba,
Są wszędzie.
Może tu chodzi o mężczyzn, którzy, pewni, że ex-dziewica nie jest już taka niedostępna, krążą wokół niej jak obleśne kozły w jednoznacznych zamiarach.
Cóż mogę jeszcze rzec? Blog rozpoczęłam opowieścią o mojej śmiechu perlistego wartej defloracji, historią, której, jak się zdaje, nie dokończyłam. Dziś nie mogłabym już zdać takiego sprawozdania, wszystko zapomniałam, szczegóły wraz z płonącą osobowością uleciały jak dym. Mniemałam, że to potworne tsunami wyparcia unicestwia mi pamięć, obecnie zaczynam się lękać, że to galopujący Alzheimer. Tak czy inaczej wciąż nie mogę sobie wybaczyć, że zanurkowałam bezrozumnie w tę cuchnącą toń rozwiązłości, splamiłam (także dosłownie) się materią i śluzem. Stałam się potępioną poddanką obrzydliwej hýle . W wieku lat 29 naprawdę mogłam sobie to darować. Jako istota niewinna byłabym bliższa świetlistych eonów nieba. Gdybym zachowała czystość, nie doszłoby do tego fatalnego pasma czarnych nieszczęść.

11 myśli nt. „Złośliwe oko, igła dziobu”

  1. Mam wrażenie, że interpretacja defloracyjna to ciąg luźnych skojarzeń.
    Spokojnie, na Alzheimera jesteś stanowczo zbyt młoda. Jeśli rzeczywiście coś ulatuje z pamięci wbrew Twojej woli, jest to raczej spowodowane psychicznym wycieńczeniem wynikającym z przeżywanych emocji. Myślę, że roztrząsając, co w przeszłości mogłaś zrobić inaczej, jedynie przysparzasz sobie cierpień. Wszak to już się wydarzyło i trzeba jakoś z tym żyć.
    Spokojnego dnia Ci życzę!
  2. Rozpada mi się rzeczywistość na kawałki. Nie oczekuję odpowiedzi, tylko po prostu nie mam komu o tym powiedzieć …
  3. Wychodzę z założenia, że jak masz towarzystwo, to jesteś w miarę bezpieczna i nie czułam się zobligowana odpowiadać, zwłaszcza, że nie mam nic do powiedzenia. Co się niedobrego stało?
  4. Zostawiają mnie. Wracają do Warszawy. Samiec się nad nami pastwi psychicznie, czasem nas bije. Wciąż się upija, my go utrzymujemy. Wszystko się rozsypało. A mimo to wyprowadzają się razem. Boli.
  5. Ach, życie…. Bardzo mi przykro, że do tego doszło. Właściwie od początku spodziewałam się tego, ale nie chciałam nic mówić, żeby nie rozwiewać Twoich złudzeń, zwłaszcza, że nie mogę nic dla Ciebie uczynić. Czy jak bym powiedziała na początku roku, żebyś trzymała się od tej pary z daleka, to byś posłuchała? Oczywiście, że nie.
    Wydaje mi się, że ostatecznie stanie się lepiej, jeśli ten chory układ się skończy, zanim dojdzie do prawdziwej tragedii. Rzeczywistość można stopniowo zbudować na nowo, trzeba zachować tylko ostrożność. Na razie po prostu się nie załamuj. Wszystko minie jak zły sen.
  6. Zły sen trwa. Boję się jego końca. Jest przypalanie papierosem, wykręcanie rąk. Upokarzające awantury o to, że nie ma pieniędzy na picie. W tym wszystkim czuję się odpowiedzialna za Olę. I boję się ją stracić, jest mi najbliższą istotą w tym momencie. Gdy miałam wypadek, była ze mną w szpitalu, a gdy on wrócił do domu (pracował kilka dni), zrobił karczemną awanturę, że zostawiłyśmy go bez tytoniu i bez pieniędzy. Z psychopatą nie da się żyć. Ponadto moja relacja gardzi tym, jak żyję, choć wie niewiele i oddala się coraz bardziej, o ile bardziej się da. Straciłam dobry kontakt z rodzicami. Wszystko tracę.
  7. Mniej więcej tak sobie to wyobrażałam już na samym początku Twojej znajomości z ludźmi z dworca. Rzeczywiście wiele tracisz, ale tylko sama możesz sobie pomoc, wyrwać się z tego nonsensu. Za bardzo się przejmujesz, przywiązujesz do ludzi. Ola chce być z tym typem, a więc jest, dla Ciebie w tym układzie w ogóle nie ma miejsca, chyba, że jako sponsorki albo w trójkącie seksualnym. Jak się wyprowadzą, będziesz miała trochę spokoju. Wiem, że to brzmi szorstko, ale tak właśnie to widzę.Mam nadzieję, że znajdziesz siłę, żeby się otrząsnąć i nie dać się zniszczyć i zacząć od nowa. Już nie mogę, idę spać, nigdy nie jestem w stanie siedzieć tak długo. Może napiszę Ci jutro, tzn. dziś, ale później.
  8. Jest ciężko. Planują zabawowy trip nad morze. Powiedzieli, że nic ich tu nie trzyma. Akurat wtedy siedzieliśmy w knajpie z jakimś małżeństwem w średnim wieku i gdy płakałam słysząc te wywody, zachwycili się, że jestem taka wrażliwa i się wzruszyłam piosenką. Nie mam siły. Nie tylko ja. Nic ich tu nie trzyma. Mam przyjaciółkę, którą kocham jak siostrę, nieraz powtarzała, że ona mnie też. Jest jedyną osobą, której tak naprawdę ufam i która wie o mnie wszystko. Ale nic ich tu nie trzyma.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tak, to już jest koniec

Daphne Todd Martwy sezon Rafał Wojaczek Zjechałem tu nie w porę Sezon jeszcze nie otwarty a już miejscowi mów...