Archiwum bloga

poniedziałek, 18 grudnia 2017

Diabeł podaje zapałkę


Diabeł podaje zapałkę


Walter Wipplinger

Wiatr przeszłości
Powiał przez mój mózg
Podsyca ogień dawno zapomniany
Rozsądek próbuje gasić
Ale popędy już śpieszą z drewnem na opał
Diabeł podaje mi swoją zapałkę
Sumienie chowa pudełko zapałek
Tęsknota przynosi zapalniczkę
Rozum ją odtrąca
Popędy wręczają mi benzynę
Oczy miotają iskry
Ooo nie…
Trzask!
Krótki płomień
Zostają tylko popioły…
Moje popioły…
Teraz jest mi zimno.
Tak bardzo zimno….
Przełożyła: kora-kora-kora

Walter Wipplinger

Der Wind der Vergangenheit
Er weht durch mein Gehirn
Entfacht das längst vergessene Feuer
Die Vernunft versucht zu löschen
Die Triebe holen Brennholz
Der Teufel reicht mir sein Streichholz
Das Gewissen versteckt Die Zündschachtel
Sehnsucht bringt das Feuerzeug
Der Verstand stößt es weg
Die Triebe reichen mir Benzin
Die Augen funkeln
Oooh nein…..
Zisch!
Eine kurze Stichflamme.
Übring bleibt nur Asche…
Meine Asche…
Nun ist mir kalt.
So kalt….

****

Komentarz Kornelii: Za bardzo posępny ten wiersz na czas Adwentu, ale niech już będzie. Krótkie studium szaleństwa i wewnętrznej walki o życie, może stanie się ostrzeżeniem dla potencjalnych samobójców. Podobno prawie wszyscy w ostatnich momentach żałują. Nikt tu u mnie nie czyta, ale nigdy nie wiadomo.
W każdym razie miałam tylko jedną taką próbę w wieku lat około dziesięciu – już tego nie pamiętam. Ale nigdy jej nie powtórzę – nie śpieszę się na spotkanie z Ozyrysem czy jakimś innym okropnym Sędzią Zaświatów, bez wątpienia pozbawionym poczucia humoru. Wszystkim innym również odradzam, naprawdę nie wiadomo, czy nie czeka tam nas jeszcze bardziej cuchnące bagienko niż to, w którym taplamy się na tym świecie.
To znaczy może powtórzę – jako osiemdziesięciolatka. Ale wtedy nie będę już miała wielkiego wyboru.
Grudniowy mrok jest dla mnie balsamem. Jednocześnie śpię i wydajnie pracuję, jestem zdumiewająco utalentowaną osobą. Pracy przytłaczający nawał, dopiero wieczorem przejadę do rodziców. Sytuacja jest taka, że wciąż trzeba obierać te prozaiczne kartofle. Do tych rustykalnych bulw zakładam rękawiczki. Zaproponuję mamie zastąpienie ziemniaków ryżem. 

10 myśli nt. „Diabeł podaje zapałkę”

  1. Wypowiadasz się o ziemniakach w sposób nie pozostawiający wątpliwości, jak bardzo cenisz sobie ów dar natury oraz jak wielkim kunsztem kulinarnych się wykazujesz :) Podczas czytania nasuwa się obraz białych, arystokratycznych dłoni dzierżących dzielnie plebejską bulwę i nie sposób się nie uśmiechnąć :) Nie zapomnij wspomnieć w testamencie, aby na grobie, zamiast kwiatów, zasadzili Ci sadzonkę ziemniaka :)
    Z jakiego powodu jako dziesięciolatka próbowałaś targnąć się na swoje życie?
    Czytam u Ciebie, tylko nie piszę. Umarłam po raz wtóry. Wydarzyło się zbyt wiele.
    Również słyszałam o tym, że niemal wszyscy samobójcy żałują tuż przed. Nie wiem, ile w tym prawdy …
    Właśnie skończyłam oglądać „Małego Księcia” i czuję się straszliwie samotna. Brakuje mi oswojonego lisa.
  2. Wiesz, ja mam już grób gotowy, cały z granitu, więc oryginalna koncepcja zasadzenia na mogile jakże pożytecznej rośliny psiankowatej nie może zostać urzeczywistniona. Być może ulubiona potrawa stonek mogłaby się krzewić w doniczce, pytanie tylko, kto się tym zajmie?
    Wydaje mi się, że skoro czytasz, to mimo deklarowanej powtórnej śmierci jeszcze jesteś wśród żywych, nie słyszałam zresztą o piszących komentarze duchach.
    Bycie samotną w epoce wielu różnych elektronicznych komunikatorów, portali towarzyskich i randkowych, to to w wieku, dla którego mężczyźni najbardziej szaleją i można mieć niemal każdego, kogo się chce, to osobliwe osiągnięcie albo skutek przynajmniej podświadomie podjętej decyzji. Czy nie powinno się współczuć raczej naszym siostrom z poprzednich pokoleń, które nie tylko były skrępowane konwenansami, ale także nie miały tak szerokich technicznych możliwości komunikowania się?
  3. Ah, jakież to absurdalne – mieć grób za życia. Myślałam, że zarezerwowane wyłącznie dla japiszonów z warszawki, a tu niespodzianka.
    Nie czuję, by lekarstwem na samotność miało być dla mnie znalezienie sobie mężczyzny, tudzież partnera do łóżka. Chodzi raczej o płaszczyznę emocjonalnego, a przede wszystkim intelektualnego porozumienia z drugim człowiekiem.
  4. A czy ja nie jestem japiszonem z Warszawy?
    Zresztą musiałam zorganizować pogrzeb i obstalować pomnik, a dostępne miejsca były tylko dwuosobowe (tzn. jeden defunctus nad drugim).
    Wiem, że jesteś okropnie skrzywdzona przez los i potrzebujesz uczucia oraz kontaktu z innym człowiekiem. Bez wątpienia z tego powodu wikłasz się w, najłagodniej mówiąc, bezgranicznie niemądre sytuacje, które nie mogą, ale muszą skończyć się katastrofalnie. Ja w każdym razie jestem miło zaskoczona, że kolega Filip z dworca jeszcze Cię nie zatłukł, i oceniam ten fakt jednoznacznie pozytywnie.
    Poprzez związek z odpowiednim mężczyzną możesz mieć wszystko w jednym. Jak się trochę uspokoisz, to zastanów się nad tym, co Ci powiem: Panowie na widok młodych dziewczyn tracą rozum. Poszukaj sobie partnera, najlepiej starszego o 10, 15 lat, o odpowiedniej pozycji ekonomicznej. Wiem, że Tobie na materialnej stronie życia nie zależy, ale ta pozycja finansowa i zawodowa świadczy, że dżentelmen jest w miarę zrównoważony psychicznie. ponadto, co jest ważniejsze, różnica wieku, którą jeszcze można wytrzymać, sprawi, że będzie mu na Tobie zależało, będzie koło Ciebie skakał, zapewni Ci płaszczyznę emocjonalną, uczuciową i erotyczną i wszelką inną. Tak już ten świat się toczy. Przyjaźnie rozpadają się, a białe związki nie funkcjonują. Naprawdę próbowałam.
    Nie wiem, po co Ci piszę to wszystko, i tak nie posłuchasz, ale uznałam, że jeszcze ten raz powinnam.
    Nawet, może nie bez pewnych racji, zakładasz, że nie będziesz żyła długo, to zapewniam Cię, że to będzie jeszcze trwało i trwało. Warto więc ułożyć sprawy tak, aby było w miarę przyjemnie. :)
  5. Skoro jesteś japiszonem z Warszawy, to Cię usprawiedliwia :) To upoważnia nawet do tego, by sprawić sobie yorka do noszenia w torebce i udziału w demonstracjach na rzecz obrony praw uchodźców z Syrii :)))
    Jakiś prymitywny wydaje mi się ten wymóg chowania ludzi w pozycji jeden na drugiem.
    Nie zatłukł, ale już nie potrafię sobie poradzić z poczuciem odrzucenia, krzywdy, wykorzystania emocjonalnego i materialnego ze strony obojga. Strona materialna nigdy nie miała dla mnie znaczenia, bo nigdy mi niczego nie brakowało. Ale później nastąpił moment, kiedy żyliśmy w nędzy i robakach, bez żadnego poczucia psychicznej bliskości, która mogłaby mi rekompensować niewygody i nadawać wszystkiemu sens. W każdym niemal momencie zmagam się z rozpaczliwą potrzebą samounicestwienia, moja rzeczywistość to impas. Tęsknię za człowiekiem, którego straciłam – wciąż mamy kontakt internetowy i czuję, że naprawdę byłam kochana, jakkolwiek specyficzna i trudna była ta miłość.
    Rozum panów, którzy wyrażają swe zainteresowanie moją osobą, umieszczony jest w okolicach lędźwi, a mnie, niestety, marzy się odrobinę wyższy poziom.
    Dziękuję, że to wszystko piszesz. Konwersacje z Tobą stają się formą ucieczki, bo jako zdeklarowana psychopatka nie wejdziesz ze mną w relację emocjonalną, w której mogłabym Cię skrzywdzić, natomiast wymiana myśli z osobą reprezentującą wysoki poziom intelektualny sprawia, że czuję się przez chwilę mniej samotna, komunikat zyskuje odbiorcę. Żałuję jedynie, że unicestwiłaś niegdyś swój mail blogowy, jako że mam obsesję związaną z faktem, że piszę tu rzeczy, o których mówić nie powinnam, podczas gdy nie jestem jedynym użytkownikiem własnego komputera.
  6. Przykro mi to mówić, ale jeśli jeszcze jesteś z tymi ludźmi, to zginiesz, a ja nie będę tego monitorować, ponieważ nie mam siły, za to dość swoich problemów – tym bardziej, że jeśli zginiesz, to na własne życzenie.
    Mam zamiar zostać tu tylko do końca roku – wprawdzie zapowiadałam to także wcześniej, ale mniemam, że tym razem mi się uda. Blog mi szkodzi, kończą się wiersze, Ty jesteś jedyną czytelniczką, i Tobie też nie pomaga, Traktujesz wszystko to, co piszę, zbyt poważnie, a ja się tylko bawię.
    O Twojej innej relacji powinnaś zapomnieć – po kohabitacji z elementem dworcowym z tego już nic nie wyjdzie.
    To nie jest tak, że każdy mężczyzna na portalach randkowych myśli tylko lędźwiami. Ja się wcześniej długo w to bawiłam – można poznać niewyobrażalne mnóstwo ludzkich charakterów. Oczywiście większość to plewy, ale można trafić także na perły.
    Proszę cię, spróbuj. To przecież nic nie szkodzi i nie zobowiązuje do niczego, nie musisz się spotykać, jak Ci nikt korespondencyjnie nie pasuje. A uczucie, miłość generuje się wokół różnych spraw, także tych biologicznych.
    Wybacz, że Ci tak otwarcie piszę, ale uważam, że to jedyna możliwość. Miałam nadzieję, że zrobisz ze swojego życia coś więcej niż bycie, w najlepszym razie, maskotką, sponsorką i popielniczką elementu z dworca.
    Idę do teatru, Trzymaj się i nie irytuj. I zastanów się nad tym wszystkim.
  7. PS – Oczywiście na cmentarzach nie ma miejsca, stąd ta piętrowość. Mi to dokładnie wszystko jedno. Mogą mnie równie dobrze przerobić na pokarm dla kotów (dla psów to raczej nie). Były także groby na cztery miejsca wgłąb, ale nie wzięłam :)
  8. Zginę, to tylko kwestia czasu. Nie szkodzi mi to, co piszesz, ponieważ wiem, że nie jesteś typem samobójcy, dlatego nie muszę się niepokoić, kiedy nie dajesz znaku życia. Wiem, że jestem winna destrukcji, w której się pogrążam.
    Nie zawieram znajomości poprzez portale randkowe.
    Od pewnego czasu mam kontakt nie tylko z elementem dworcowym – otoczyli mnie swoją opieką ludzie ze zboru, do którego należę. I nie mam siły obecnie na wchodzenie w żadne bliskie relacje. Próbuję przetrwać.
    Na co idziesz do teatru? Liczę na recenzję spektaklu :)
  9. Chryste Panie, ludzie ze zboru….
    Nie mam już nic do powiedzenia.
    W każdym razie Twoje życie jest w Twoich rękach. Jeśli sama sobie nie pomożesz i nie podejmiesz rozsądnych decyzji, będzie to tylko Twoją własną winą.
    Jeszcze tylko jedno zdanie o portalach randkowych: są tam, byli lub będą, wszyscy: Twój były chłopak, Twój obecny chłopak, Twoja koleżanka, Twój sąsiad, Twój ojciec, proboszcz, Twój wykładowca i pastor z Twojego zboru.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tak, to już jest koniec

Daphne Todd Martwy sezon Rafał Wojaczek Zjechałem tu nie w porę Sezon jeszcze nie otwarty a już miejscowi mów...