autoportret anatomiczny
Ernst Jandl
mam dwie brodawki
cholerny świat na co mi one
mam dwie brodawki
nie wiem przez kogo doklejone
i w ogóle sporo z tego co mam
na zewnątrz a zwłaszcza w środku
musiała zostawić jakaś małpa
bardzo roztargniona małpa
Przełożył Krzysztof Jachimczak
***
Komentarz Kornelii: Pełen humoru wiersz znakomitego poety z Austrii. Rozśmieszył mnie trochę, więc zamieszczam poza kategorią. Cóż, to pełen dowcipu i nie pozbawiony mocnych słów protest przeciw człowieczej cielesności, którą każda obdarzona twórczym intelektem osoba musi uznać za niepojęty absurd.
Poeta znęca się nad swymi brodawkami:
cholerny świat na co mi one
ale stawia też poważne pytanie o autora Stworzenia. Czy ktoś jest odpowiedzialny za ten proteinowo-śluzowy nonsens?
nie wiem przez kogo doklejone
Ernst Jandl nie wierzy w doskonałego Demiurga. Ludzka cielesność jest wynikiem bezmyślności lub aberracyjnego przypadku:
i w ogóle sporo z tego co mam
na zewnątrz a zwłaszcza w środku
musiała zostawić jakaś małpa
bardzo roztargniona małpa
Doskonale potrafię się z powyższym utworem identyfikować. Do brodawek nie czuję wielkiego żalu. I tak mam w nich więcej czucia, niż w udręczonej, zakolczykowanej i bezlitośnie wymiętoszonej clitoris. Rozumiem, że mężczyźnie brodawki mogą wydawać się absolutnie zbędne. Są mniej unerwione, niż niewieście, a kobieta może przecież karmić. Ale je zdecydowanie i stanowczo nie mam zamiaru spełniać roli dojnej krowy.
Cielesność, zwłaszcza kobieca – to monstrualna aberracja. Tak naprawdę jestem mobilnym inkubatorem, zaprojektowanym do podobania się zapładniaczom, najczęściej brzuchatym i łysym, jak również do penetracji. Oczywiście inkubator-Kornelia nie zostanie uruchomiony, tym niemniej wszelki nieodzowny osprzęt do prokreacji posiadam, niestety.
O moich mnogich udrękach w toalecie lepiej zamilczę, czytelnik bez trudu może sobie wyobrazić. Jak pomyślę o tych całych kontenerach wykorzystanego papieru toaletowego, tamponów, zamoczonych fig, etc., to mam chęć poszukać sznura.
Pozostaje pytanie o Autora tego „doskonałego” dzieła. Roztargniona małpa? Złośliwy Demiurg?? Eksperymenty obdarzonych okrutnym poczuciem kosmitów? A może ja tak szurnięta jestem i wzbudzającego zachwyt piękna cielesności dostrzec nie potrafię?
Lato się skończyć nie może. Wciąż jasno, słonecznie, znowu gorąco.
Mam dość światła i tej wszechobecnej golizny na ulicach.
Jutro w całej Polsce pochmurno i deszczowo, a tegoroczne lato i tak nie jest tak koszmarnie gorące i jasne, jak poprzednie. Tylko z ciśnieniem coś złego się dzieje.
A te, które nie wyszalały się w młodości, próbują jeszcze w jesieni życia w sanatoriach.
O mężczyznach przez litość nic nie powiem. nawet współczułabym, gdybym umiała.
A Ty nie czujesz się mobilnym inkubatorem?
W ubiegłym roku byłam dłużej nad morzem, tam jest chłodno. Nie wytrzymam dłużej na tym spieczonym słońcem lasostepie. Wkrótce wrócę nad Bałtyk
Nie czuję presji posiadania dziecka, nie postrzegam siebie jako mobilnego inkubatora. Jedyne, co mnie niesamowicie drażni i odrzuca to to, że patrzenie na mnie może sprawiać przyjemność lubieżnym samcom. I bynajmniej nie współczuję im ich natury.
Dobrze, że masz możliwość ucieczki od przytłaczającej pogody.
Wiem, że masz niedobre doświadczenia, ale dopóki tylko patrzą, nie należy się przejmować.
Jak patrzę, jak ubierają się młode dziewczęta, to wydaje mi się, że chcą być
podziwiane i adorowane. Szorty krótsze od bielizny, w mieście, nie nad morzem.
Wydaje mi się, że należy współczuć tak kobietom, jak mężczyznom, nieszczęsnym szympansom, sterowanych fizjologią, obdarzonym rozumem i świadomością nieuchronnej śmierci.
Świadomość nadchodzącej własnej śmierci czyni życie łatwiejszym.
U mnie dzisiaj wspaniale pochmurnie i deszczowo
Należy po prostu spokojnie podchodzić do tych spraw. Wszystko minie.
Zaczęło lać około 15.15 i wciąż pada
U mnie już przestało, Twój deszcz natomiast potrwa jeszcze jutro, zazdroszczę.