Konie śmierci
Endre Ady
W księżycowej dróg poświacie,
Nieboskłonu srebrną drogą
Pastuch chmurzysk gna tabuny,
Ku nam, ku nam… nie podkute
Konie śmierci mkną złowrogo.
Zbrodnią wieje od tych koni,
Unoszących jeźdźców widma;
Smutni jeźdźcy, nieme cienie
Przenikają księżyc drżeniem,
Gdy kłusują drogą widną.
Któż odgadnie, skąd tak gonią?…
(Świat już drzemie). Biegną, staną…
A strzemiona ich rozwiane,
A wciąż jeden z koni – wolny,
Jedno siodło wciąż bez pana.
A gdy koń przystanie przed kim,
W drogę z sobą go zabiera,
I z nim w grozie zespolona
Śmierć cwałuje, jak szalona,
Po nowego pasażera.
Przełożył Tadeusz Fangrat
Dziękuję za wpisy do mojej poezji. Bardzo je lubię… Załączniki oczywiście też.
Pozdrawiam…. jak znosisz te sloneczne dni? Już się o Ciebie boję.