Archiwum bloga

niedziela, 17 grudnia 2017

Lepkie ręce pachną krwią


Zapach krwi

Nuala Ní Dhomhnaill

Budzę się, mam lepkie ręce
O zapachu krwi
I choć w polu widzenia
Nie ma żadnych plam, choć nie zginęła
Ani jedna dusza (policzyłam je,
Są tu wszystkie całe i zdrowe),
To nadal mam ręce lepkie
o zapachu krwi.
Przysięgam, mam lepkie ręce
O zapachu krwi
Szperałam pod materacem,
W schowkach i pod drzwiami,
Bałam się, że gnijące ciało króla albo dworzanina – jakiegoś Poloniusza za kotarą -
Może kryć się za tym zapachem krwi,
Która lepi się do moich rąk.
Zimno piekielnie, kwaśna woda,
Lodowe katarakty spływają z kranu,
Dłonie mam posiekane, skóra od szorowania pumeksem jest wulkaniczną skorupą,
Nie wiem, z ilu kostek mydła
Zostały już tylko żałosne, zmydlone resztki,
Od kiedy jest ze mną ten zapach krwi,
Który przylepił mi się do rąk.

Przełożył Jerzy Jarniewicz

(Według przekładu Ciarána Carsona)

Komentarz Kornelii. Wysączywszy w barze piwo o wdzięcznej nazwie Plażowe, rączo podążyłam do księgarni literackiej. Byłam zniewolona się śpieszyć, zanim zaczną się toaletowo-fizjologiczne problemy. Bez dłuższego namysłu kupiłam zatem tomik „Sześć poetek irlandzkich”, za wołającą o pomstę do celtyckiego nieba kwotę 39 złotych. Wyjmując drżącymi palcami banknot, pobladła z emocji i czując już rosnące ciśnienie na pęcherz, pomyślałam żałośliwie, że mogłam te pieniądze przeznaczyć na spożycie cydru.
Irlandzkie poetki – mariaż celtyckiego folkloru, zmysłowości, feminizmu, buntu przeciw patriarchalnemu społeczeństwu, dominacji katolicyzmu oraz konieczności nieustannej walki o niepodległość przeciw angielskim ciemięzcom. Nie spodziewałam się wiele i nie doznałam miłej niespodzianki.
Mimo to jest kilka utworów, zasługujących na mrówczy trud depresyjno-maniakalnej kopistki. Urodzona w 1952 roku Nuala Ní Dhomhnaill tworzy w języku gaelickim. Nie pojmuję, co miała z tą krwią na myśli. Zapewne Nuala nie wyrządziła nikomu krzywdy:

I choć w polu widzenia
Nie ma żadnych plam, choć nie zginęła
Ani jedna dusza (policzyłam je,
Są tu wszystkie całe i zdrowe)
To nadal mam ręce lepkie
o zapachu krwi.

Krew nie jest więc symbolem wyrzutów sumienia. Albo może jest? Może poetka całkowicie usunęła z pamięci swoje czyny?
Albo to zapis zaburzeń psychicznych, przymusu anankastycznego mycia rąk? Albo reminiscencje dręczącej menstruacji? Zawoalowane wspomnienia z krwawych zmagań z Brytyjczykami? Jeden z krytyków uznał utwór za świadectwo odrzucenia upokarzającej cielesności i płynów ustrojowych, co można właściwie uznać za roztropną interpretację.
W pewnym sensie identyfikuję się z wierszem. Dla mnie to manifest wyrzutów sumienia po popełnionych ohydnych czynach. Nie, nie mam przymusu mycia rąk, nie cierpię, jak zbrodniarka lady Makbet, udało mi się wyprzeć wszystko, zapomnieć, zamknąć, otorbić niedobre wspomnienia, inaczej bym oszalała do reszty. Ale przecież wiem, co się stało. Czy mam ręce we krwi? Nie chciałam przecież tego.
A może podświadomie chciałam i wyrzekłam te raniące słowa, doskonale zdając sobie sprawę z tego co się stanie, ponieważ miałam dosyć tych patologicznych relacji i chciałam zostać sama??
Nie mogę sobie przypomnieć, upłynęły lata. Ale gnijące ciała kryją się za kotarą. Nie zmyję tego zapachu z dłoni, nawet nie próbuję. Skóry, mydła, pumeksu szkoda. Pochmurno i deszcz, jestem w miarę spokojna.

Sędzia z jabłkiem ciemności


Tajemnica

Miroslav Holub

Myślicie, że to ulica,
ale jest to rękaw bezrękiego.
Myślicie, że to radość,
ale jest to dzwonek telefonu
w pustym pokoju.
Myślicie, że to sen,
ale jest to nieogarnione skręcanie się
neuronów w brokatowej szkatułce.
Myślicie, że to wydarzenie,
ale jest to wezwanie.
A u źródeł deszczów siedzi sędzia
o kurzej głowie
W fotelu z wygarbowanej skóry filozofów,
w aureoli muszych odchodów,
W kotle muzyki zredukowanej do skomlenia
w świetle zduszonym
do elektrowstrząsów
– To wszystko z przyczyny utajenia -
U źródeł deszczów siedzi sędzia
o kurzej głowie
I trzyma
królewskie jabłko ciemności,
Które ma w środku
większe jabłko
Półcienia.
Przełożył Leszek Engelking

Lampa ciała gaśnie


Marie Lundquist
Lampa ciała płonie, coraz krótszy knot. Niewiele da się zrobić: zanurzyć łono w mleku, unieść stopy aby dowieść niewinności, zawiązać skrzydło na czole na znak kapitulacji.

Przełożył Zbigniew Kruszyński

*****

Komentarz Kornelii: Przejmujący, lakoniczny wiersz szwedzkiej poetki o bezradności człowieka wobec przemijania, o kruchości ciała. Nie wyznam, z czym mi się początkowo skojarzyły słowa: „zanurzyć łono w mleku, unieść stopy”, nie chcę bowiem pokraśnieć ze wstydu jak piwonia.
Nie wątpię zresztą, że poetka nie miała na myśli erotycznych igrców, lecz gesty uległości wobec bezlitosnego czasu. Mleko jest symbolem pozytywnym, mleko matki, mleko dla dziecka, może to próżne marzenia o powrocie do niewinnego dzieciństwa?
„Zawiązanie skrzydła na czole” oznacza poddanie się wobec okrutnej konieczności. Cóż zresztą możemy uczynić? Tylko ostateczne wyjście może roztrzaskać klepsydrę, a na to trzeba odwagi. Czuję, jak czas przyśpiesza, miesiąc to dla mnie jak mrugnięcie oka, a rok jak dawniej tydzień. Będę bawiła się na tym aberracyjnym świecie jeszcze przez pół wieku, a jednak tak naprawdę umarłam już dawno.

Pozostał cuchnący świat


słoneczna strona

Charles Bukowski

byki są wspaniałe jak słoneczna strona ulicy
i chociaż zabijają je dla tłumów czerstwych
to właśnie byk zapala ogień
i chociaż istnieją tchórzliwe byki
tak jak istnieją tchórzliwi matadorzy i tchórzliwi ludzie
to najczęściej byk pozostaje czysty
i umiera czysty
nietknięty przez symbole kliki czy obłudne miłości
kiedy ściągają go ze sceny
nic nie umarło
choć coś odeszło
a smród jaki pozostał
to świat
Przełożył Piotr Madej

Przejdźmy się na cmentarz


Kilka ostatnich słów

Mark Strand

1
Łatwiej jest igle przejść przez wielbłąda
Niż biedakowi wejść do zamożnej kobiety.
Przejdź się na cmentarz i popytaj o to.
2
Wreszcie wychodzisz i trzaskając drzwiami,
Zostawiasz za nimi swą ostatnią myśl. Tylko co to było?
Przejdź się na cmentarz i popytaj o to.
3
Perfumy „Zaniedbanie” to moje ulubione.
Ach, Fedoro, Fedoro! Jeśli chcesz trochę,
Przejdź się na cmentarz i popytaj o to.
4
Kości bawołu, królik o zachodzie,
Szum wiatru, drzewo, miasteczko…
Przejdź się na cmentarz i popytaj o to.
5
Jeśli myślisz, że będzie wspaniale,
A świat się polepszy, możesz długo czekać.
Przejdź się na cmentarz i popytaj o to.
6
Dlaczego pytasz, czy to jest dolina
Błękitu bez granic, a my w niej więźniami?
Przejdź się na cmentarz i popytaj o to.
7
Życie jest snem, który po przebudzeniu znika w niepamięć.
Jeśli ta myśl jest dla ciebie za trudna, Magnificencjo
Przejdź się na cmentarz i zapytaj o to.

Przełożyła Agnieszka Kołakowska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tak, to już jest koniec

Daphne Todd Martwy sezon Rafał Wojaczek Zjechałem tu nie w porę Sezon jeszcze nie otwarty a już miejscowi mów...