Lalka
Vera Żybul
Gdy po raz pierwszy
Nóż we mnie wbili
I ze trzy razy go przekręcili,
Bardzo mnie to zabolało,
Więc i krzyczałam niemało.
Gdy po raz drugi
Nóż we mnie wbili
I ze trzy razy go przekręcili,
Nie bolało już tak nieznośnie.
Krzyczałam prawie bezgłośnie.
Gdy po raz trzeci
Nóż we mnie wbili
I ze trzy razy go przekręcili,
Już mnie wcale nie bolało
Jak gdyby kręcili za mało,
Jakby gilgotali tylko.
Zaśmiałam się przez chwilkę.
Gdy po raz czwarty
Nóż we mnie wbili
I ze trzy razy go przekręcili,
Już mi się wszyscy wielce znudzili!
Wiec powiedziałam, by się odczepili.
Co było dalej – nie pamiętam…
Gdy po raz enty
Nóż we mnie wbili
I ze trzy razy go przekręcili,
Zrozumiałam: to kluczyk
A oni ode mnie czego chcą.
Lecz ja przecież nic nie czułam.
Ktoś, słyszałam, powiedział,
Że się chyba zepsułam.
Myślałam, że mnie zniszczą,
Że urwą mi głowę,
Lub przepołowią na połowę.
A oni mnie po prostu poznali z piwnicą
I w niej teraz żyję sobie.
Przełożyła z białoruskiego Katarzyna Kwiatkowska
Wszystko jest maską pośmiertną
Georg Heym
Wszystko jest puste, jest maską pośmiertną,
Która się tłucze i nic nie ma w środku.
Ni tchu, ni krwi, czerepy tylko dźwięczą.
I wielki pająk przędzie nić stokrotną.
Głuche jak lochy biegną korytarze,
Wędrowiec próżno szuka zbawczej lampy,
I tylko z góry zamajaczy czasem
W ponurej ciszy promyk światła blady.
I coraz ciemniej miasta napierają,
Pełne izb niskich i komórek ciasnych.
I nieba śmierci pochmurną nawałą
Wiszą wokoło krańców ulic martwych.
Głuchy i stojąc w zbutwiałym powietrzu
Kurczy się świat, co grobów już nie mieści,
Wsparte o groby leżą ciemne wieńce
Od tych, co przyszli tu pełni boleści.
Tutaj na klombie były kiedyś kwiaty,
Co zwiędły potem, bo ich czas pomarniał.
Za nimi pola, gdzie poschnęły trawy,
I wiatry na nich uwiły swe gniazda.
Opustoszałe mosty widać w dali
I rzeka płynie do późnego kresu.
Rybak sieć ciągnie w kierunku przystani,
Co dawno stoi na umarłym brzegu.
Przełożył Andrzej Lam