Archiwum bloga

poniedziałek, 18 grudnia 2017




Uwaga, będzie czysta pornografia! Nie dla wrażliwych!

Klęczę przed Dominą, bezbronna, ramiona z tyłu skute kajdankami. Mam na sobie tylko czerwone stringi i stanik w tym samym kolorze, które Moja Pani dla mnie wybrała.
Kornelia, ty szmato, wyglądasz jak Bardotka -
Domina jest wysoka, potężnie zbudowana, nogi jak betonowe słupy. Założyła tylko tunikę, przypadała ogromne dildo, ohydnego penisa z plastiku w kolorze czarnym z okropną czerwoną główką.
Kora, dziwko, wiem, że jesteś p…. rasistką. Murzynów nie lubisz, uchodźcom pomagać nie chcesz. Przez obciąganie czarnego ch… nauczysz się tolerancji. Jak będziesz dobrze ssała, może pozwolę ci całować moją dupę.
Mimo tej równie wielkodusznej jak kuszącej propozycji zaciskam z całej mocy usta i zdecydowanie kręcę głową na znak, że ssać nie zamierzam.
- Otwórz mordę, albo wepchnę siłą, aż ci dupą wyjdzie.
Nie mogę się oprzeć i próbuję przemówić Dominie do sumienia oraz solidarności w genderze:
- Z całą pewnością nie wezmę do buzi tego karykaturalnego obrzydlistwa. Nie mogę uwierzyć, że kobieta zmusza kobietę do takich rzeczy.
I znów sznuruję usta.
- To czekaj, p…. lachociągu!
Uderza mnie to w prawy policzek, to znów w lewy. Głowa odskakuje raz w jedną, raz w drugą stronę. Na szczęście Domina zna się na rzeczy i nie uderza w uszy (mógłby pęknąć bębenek)
I jeszcze raz, i jeszcze…Ale usta mam jak zalutowane.
- Ach, ty rynsztokowa kurwo, nie pozwolę, aby mnie rozbolały ręce -
Domina długo, z namaszczeniem i sadystycznym uśmiechem nakłada gumowe rękawice.
I znowu zaczyna policzkowanie. Uderza mocniej. Czuję krew w ustach, przed oczyma zapalają się świetliste lampy, zaczynam płakać. Zbliżam się na kolanach i mocno przyciskam twarz do uda mojej dręczycielki, szukając schronienia nie tyle przed laniem, ile przed moim bezsensownym życiem. Jej skóra staje się mokra od moich łez.
Odciąga mnie brutalnie za włosy i znowu bije, bije bije, ale nie otwieram ust. Mam tuż przed oczyma plastikowego potwora.
Żarty się skończyły zdziro. Zobaczymy, jak zaśpiewasz, gdy dostaniesz szpicrutą po cyckach!
Brutalnie zdziera ze mnie stanik. Jesteśmy w jej studio. Na ścianach wiszą pejcze, baty, palcaty, rózgi i inne narzędzia tortur. Zdejmuje szpicrutę ze ściany i ze świstem przecina nią powietrze nad moją głową. Z całej siły zaciskam powieki i usta, aby wytrwać jak najdłużej.

9 myśli nt. „…”

  1. Trzymająca w napięciu opowieść, ale szkoda, że nie zakończenia. Ciekaw jestem, czy domina rzeczywiście wysmagała cię szpicrutą po biuście. Długo to wytrzymałaś?
  2. Twoja ciekawość niewczesna jest i naganna. Zamiast analizować piękno i wymowę utworów poetyckich ekscytujesz się tę okropną pornograficzną historią. Ale ponieważ lekkomyślnie ją zamieściłam, odpowiem, aczkolwiek blog jest zamknięty: Domina rzeczywiście uderzyła mnie szpicrutą po piersiach, nawet niezbyt mocno. Ale ból był tak palący, nie do zniesienia, że od razu rzuciłam się na podłogę – najpierw przyjęłam pozycję embrionalną, zaraz potem położyłam na brzuchu, żeby drugi raz nie dostać po biuście.
  3. Ale Ty niemożliwy jesteś. Oczywiście, że mnie wysmagała po plecach i po pupie. Uległam w końcu, na tym polega cały teatr. Złośliwie pogryzłam jej za to całego plastikowego penisa, ale to był błąd, ponieważ kazała mi odkupić. Tyle na ten temat naprawdę wystarczy.
  4. Rzeczywiście lepiej się przed zaciśnięciem ząbków zastanowić. Domina mnie sprowokowała, ponieważ pluła jak lama na czarne narzędzie zbrodni, mówiąc, że ma obowiązek zapewnić mi nawilżacz.
    Poza tym dobrego, pomyślnego 2016 roku dla Ciebie.
  5. Zobaczyłam jak sączy komiksowo przerysowane krople śliny przez zęby. Komiczne.
    Dziękuję! Tobie też.
    Szkoda, że rezygnujesz z pisania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tak, to już jest koniec

Daphne Todd Martwy sezon Rafał Wojaczek Zjechałem tu nie w porę Sezon jeszcze nie otwarty a już miejscowi mów...