Archiwum bloga

wtorek, 19 grudnia 2017

Kora czuje wstręt do samej siebie




Kosmiczne nieszczęście

Brian Patten

Rano wstaję i nie mam nic do roboty
Mówię do siebie, że to tylko chwilowe
Po południu nudzę się i czuję wstręt do samego siebie
Mówię sobie, że to tylko chwilowe
Wieczorem spotykam się z kobietą, na której mi już nie zależy
Mówię sobie, że to tylko chwilowe
W samotną noc z zażenowaniem wsłuchuję się w bicie własnego serca
Mówię sobie, że to tylko chwi

Przełożył Andrzej Szuba

****

Komentarz Kornelii: Jednoznacznie smętny wiersz urodzonego w 1946 roku brytyjskiego poety, należącego do grupy liverpoolskiej. W oryginale ma tytuł „The Wrong Poem”, pan tłumacz popisał się kreatywnością. Wiersz niezwykły – protagonista zdaje sobie sprawę z własnej chwilowości i w czasie narracji zapewne przechodzi na drugi brzeg Styksu – ostatnie słowo urywa się w połowie. Może nie ma za bardzo czego żałować – życie miałkie – nuda, wstręt do samego siebie, bezsensowne spotkanie z osobą płci odmiennej.
W samotną noc z zażenowaniem wsłuchuję się w bicie własnego serca
Cóż, roztropny narrator zdaje sobie sprawę, że bycie żywym to powód do zażenowania, nie do chluby. I wtedy następuje exitus.
Rano nie mam czasu na nudę, wciąż mam pracę, bezsensowną, ale bez niej to zapewne zgasłabym w przeciągu tygodnia. Po południu jeszcze się nie nudzę, ale wstręt do siebie czuję potężny, a jakże. Najbardziej trudne są weekendy, nie wiadomo co z sobą począć. Niekiedy spotykam się z kobietą, na której mi nie zależy – z taką Iwoną, z którą chodzę czasem do teatru. To wysoki dyrektor w innej korporacji, liczę, że zatrudni mnie u siebie, jak mnie z mojej firmy wyślą na zieloną murawę i tylko dlatego się spotykam. Iwona potrzebuje kogoś do towarzystwa i żeby się wypłakiwać po bardzo nieudanym małżeństwie, a ja współczująco mrugam powiekami i udaję, że mi żal (wydaje mi się, że ona wie, iż mi naprawdę nie żal, ale nie mówimy tego głośno). Nie żal mi, ponieważ nie mam empatii, a związki międzyludzkie to i tak przeważnie udręka.
Tak, nocne bicie serca to dla mnie również powód do zażenowania. Może zejdę, jak narrator wiersza? Aj, i chciałabym i boję się. Czysta metafizyczna groza…

2 myśli nt. „Kora czuje wstręt do samej siebie”

  1. Przyznaję, że najbardziej moją uwagę w tym wszystkim przykuła „osoba, na której Ci nie zależy”. To kwestia tego, że sama ostatnio zdałam sobie sprawę, że zależy mi naprawdę na mniejszej ilości osób, niż mi się pierwej wydawało. Ale nie czuję z tym źle, to raczej wyzwalające.
    Czy z tą Iwoną da się chociaż w miarę interesująco pogadać, pomiędzy gorzkimi żalami?
  2. Wiesz, ja jestem skrajną mizantropką, a blog jest toksyczny, toteż nie należy się na mnie wzorować. Ludzie, jako udoskonalone szympansy, to jednak przeważnie istoty towarzyskie,. Na szczęście w teatrze nie ma wiele okazji do rozmowy – przed seansem, albo w antrakcie, a wiele spektakli nie ma przerwy. Iwona jest inteligentna, ale ma dyrektorskie maniery. Często kupuje program i czytamy – w ten sposób można uniknąć lamentów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tak, to już jest koniec

Daphne Todd Martwy sezon Rafał Wojaczek Zjechałem tu nie w porę Sezon jeszcze nie otwarty a już miejscowi mów...