Archiwum bloga

środa, 20 grudnia 2017

Tylko do piekieł zstąpienie




Circumdederunt

Domokos Szilágyi

Otoczyły mnie, otoczyły diabły życia, życia cienie
żywe, pośród nich tylko do piekieł zstąpienie
czeka. Można przywyknąć. Przecież już lat tysiąc
żegna się wszystkich zmarłych nudne circumdederunt śpiewając.
Oplotły mnie róże, lilie otoczyły,
ziemią im umysłu niemoc, ziemią im są czcze pyły,
jałowa poezja i bezpłodność dusząca.
I doszliśmy w ten sposób do poezji końca.
Otoczyły mnie zewsząd – jak mnie otoczyły!
Ich okropne gęby zawsze postrach szerzyły,
są tylko odrazą, człowiek przez nie kuszony,
potępiony – Boże! Czyż na to jestem skazany?

Przełożył Szczepan Woronowicz

***

Komentarz Kornelii: Drugi już wstrząsający wiersz węgierskiego poety-samobójcy. W ostatnich latach życia Domokos Szilágyi (1938-1976) czuł, że już sobie nie poradzi, że zagarnia go śmierć.
Circumdederunt to fragment Psalmu XVIII, śpiewanego podczas mszy za zmarłych:
Ogarnęły mnie fale śmierci
i zatrwożyły mnie odmęty niosące zagładę;
oplątały mnie pęta Szeolu,
zaskoczyły mnie sidła śmierci.
Twórca ze smętnej puszty zdaje sobie sprawę z okropności życia – otaczają nas przecież udręki, trwogi, fobie, urojenia, świadomość powszechnego bezsensu, pokusy występnego świata.
Otoczyły mnie, otoczyły diabły życia, życia cienie
żywe, pośród nich tylko do piekieł zstąpienie
czeka.
Teoretycznie można się przyzwyczaić, ale przecież pozostaje tragedia nieuchronnego przemijania, bliższe z każdym dniem spotkanie z kosą śmierci, a może także surowy boski Wyrok.
Można szukać stron życia piękniejszych – róż i lilii. Znajdować zapomnienie w sztuce, w poezji, Wysokiej Muzie. Ale to ułuda, próżna nadzieja, ostatecznie pozostają tylko jałowość, absurd i dusząca niemoc.
Z upływem lat zwiększa się lęk, ataki neurozy i pewność kary, która wymierzona zostanie przez Absolut:

Otoczyły mnie zewsząd – jak mnie otoczyły!
Ich okropne gęby zawsze postrach szerzyły,
są tylko odrazą, człowiek przez nie kuszony,
potępiony – Boże! Czyż na to jestem skazany?

Cóż, w znacznym stopniu wiersz o mnie. Też czuję się jałowa, otoczona przez torturujące strachy nocne i trwogi dzienne.. Pokusom ulegałam aż zanadto. Na domiar złego na skutek doskonałej pustki nawet nie próbowałam poezji. Pocieszenia szukałam w teatrze, ale nie potrafię już uchwycić i analizować treści przedstawienia.
Czy pozostaje tylko nieustanny lęk, odraza do żmudnej, codziennej egzystencji i czekanie na Wyrok?
Na szczęście często udaje mi się wygasić wszystkie uczucia. Nie drżę przed potępieniem, przynajmniej nie zawsze. Pustki nie zaznają trwogi.
Absolut? Może Go nie ma, albo też nie wyda Wyroku, ponieważ się mną brzydzi?
Wróciłam na kilka dni znad Bałtyku do rodziców. Przyszły chmury, dni powoli, ale coraz krótsze, jestem w moim pokoiku na piętrze – nieco spokojniejsza.

Jedna myśl nt. „Tylko do piekieł zstąpienie”



„nie bój się chodzenia po morzu
nieudanego życia
wszystkiego najlepszego
dokładnej sumy niedokładnych danych
miłości nie dla ciebie
czekania na nikogo
przytul w ten czas nieludzki
swe ucho do poduszki
bo to co nas spotyka
przychodzi spoza nas”

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tak, to już jest koniec

Daphne Todd Martwy sezon Rafał Wojaczek Zjechałem tu nie w porę Sezon jeszcze nie otwarty a już miejscowi mów...