Archiwum bloga

niedziela, 17 grudnia 2017

Idę osypującym się piaskiem…


Moje spustoszone życie




Samuel Beckett

idę osypującym się piaskiem
między żwirem wybrzeża i wydmą
letni deszcz pada na moje życie
na mnie na moje spustoszone życie
biegnące ku swojemu początkowi ku swojemu końcowi
mój spokój jest tam w cofającej się mgle
kiedy nie będę już stąpać po długich ruchomych progach
i żyć w przestrzeni
otwierających się i zamykających drzwi

Przełożyła Julia Hartwig

Jedna myśl nt. „Moje spustoszone życie”



Dobre. Zapiszę sobie w kajeciku. Właśnie spisuję sobie na papier materiały które mam na komputerze, dałem sobie na to dwa tygodnie, a potem rozstanie z elektroniką. Nie używam słowa ostateczne, ale …
I jak się Kornelia czuje? Zaprosiłbym Kornelię na kawę, ale oprócz innych czynników, na przykład takich, jak ten że pustelnikowi nie wypada zapraszać kobiet na kawę, jest i taki, że nie mam na kawę, nawet najmniejsze opakowanie, najgorszej jakości w podrzędnym sklepie, podczas gdy Kornelia, jak się zdążyłem zorientować potrafi wydać na konsumpcję, równowartość kilku tomików poezji …
Więc raczej kawa odpada. Trudno.
Pozdrawiam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tak, to już jest koniec

Daphne Todd Martwy sezon Rafał Wojaczek Zjechałem tu nie w porę Sezon jeszcze nie otwarty a już miejscowi mów...