*
Birgitta Lillpers
Spałam źle! Dziwnie,
płytko,
cienki kijek
zmysłu
wetknięty w sam środek.
Dopóty nie istnieje też
przestrzeń
czasu, który nie krwawiłby skąpo.
Spałam źle. Dziwnie!
płytko. Spałam źle, dziwnie
płytko.
Przełożyła Anna Topczewska
***
Komentarz Kornelii: Przepisałam z tomiku: Birgitta Lillpers, Zniknąć albo wejść, Gdańsk 2009.
Birgitta Lillpers, szwedzka poetka urodzona w 1958 w Orsie, studiowała w Uppsali filozofię stosowaną. Publikuje od roku 1982, wydała dziesięć książek poetyckich,
W 2008 roku nominowana przez miasto Gdańsk do tytułu Europejski Poeta Wolności.
Szwedzka krytyka określa lirykę Lillpers jako wybitnie anty-hierarchiczną: kierując się sobie tylko znaną logiką subtelnych skojarzeń, autorka zestawia tematy i obrazy w sposób zawsze zaskakujący, wiecznie burząc zastałe mechanizmy myślenia. Oś tematyczną ostatniej książki poetyckiej Birgitty Lillpers stanowi opozycja „centrum – peryferie” oraz, co za tym idzie, wszelkie podziały, sztywne hierarchie, granice – czy raczej: absolutna niezgoda na nie. Kluczową metaforą jest las (wchodząc do lasu, stajemy się jego częścią, znajdujemy swoje miejsce w bezpiecznej całości) i przecinające go granice poszczególnych parceli (stając na granicy, znikamy w sferze nieprzynależnej niczemu, jednocześnie jednak zyskujemy tam, w skrajnej samotności, wyjątkową wyrazistość).
Właściwie wygaszam ten blog, powiedziałam już wszystko, mogę tylko powtarzać się w różnych lekko zmienionych wariantach, nie ma to żadnego sensu, tym bardziej, że nikt nie czyta. Ale ponieważ mam nowe tomiki poezji, może od czasu do czasu coś jeszcze przepiszę, zamieszczę. W ubiegłym roku kupowałam książeczki w księgarni literackiej po wysokich cenach, ale tego lata sprawdziłam w Internecie – oczywiście cała poezja przeceniona, można kupić tomik za 5 zł, a jak się zamówi kilka, przyznają jeszcze rabat. Zamówiłam zatem kilka paczek.
Cóż, krótki utwór, także o mnie, ale z pewnością również o wielu innych. Jaka wrażliwa, udręczona dusza, nie powie o sobie:
Spałam źle! Dziwnie,
płytko,
Wzburzone fale zmysłów nie chcą uspokoić. Czas upływa bezlitośnie, z każdą godziną życie wylewa się z nas, jak krew z otwartej rany.
Sen odbierają mi lęki, urojenia, świadomość życiowych tragedii, strach przed problemami życia codziennego, ale także przed śmiercią i karą.
A także każdy szelest, stuk nad sufitem czy za ścianą. Koreczki w uszach pomagają, ale przecież cisną i też niweczą makowy powiew snu. Kołysze do snu melatonina, nieco łagodzi majaki półświadomości.
Nie mogę dobrze spać także dlatego, ponieważ nie wiem, gdzie mam dom. Do połowy września nad morzem, szalona z gniewu, ponieważ nadzwyczaj wysoka temperatura i okropne jaskrawe słońce sprawiły, że ludzi się najechało i tłok był niekiedy większy, niż w lipcu. Jeszcze 15 września kąpałam się wśród fal przez prawie godzinę i w ogóle nie zmarzłam. Ale słońce, nieustanny blask, tortury światła… Torturujące lato bez końca…
Stany lękowe sprawiły, że wróciłam nieco wcześniej do rodziców i próbuję się uspokoić w moim dawnym cichym pokoiku. Pracuję na umowę-zlecenie, od października wracam na etat. Mogłabym stale zostać na umowie, ale obawiam się, że wtedy wprawdzie wstałabym z łóżka i wykonała pracę, ale nie miałabym chęci ubrać się i umyć.
W październiku wrócę do swojego mieszkania w mieście. Nie wiem, do którego łóżka powinnam się przyzwyczaić, mam przecież trzy.
Pożądam nicości i jednocześnie się jej boję. Próbuję sobie wyobrazić tę nicość, ciemność, niebyt przed moim narodzeniem, ale nijak nie potrafię. A przecież o ile lepsza nicość od wiecznego trwania tej żałosnej egzystencji, o zasłużonej karze nie wspominając. Ktoś wcisnął mi na ulicy religijną broszurkę: „Czy jesteś dobrym człowiekiem?” o przygodach miłego gościa, który jednak w oczach Boga jest niepoprawnym grzesznikiem.
Miły gość liczy na miłosierdzie boskie przed trybunałem. Co orzeka sędzia? „Sprawiedliwość wymaga, żebyś zapłacił za swoje przestępstwa!”.
A ten człowiek tak naprawdę żadnych nikczemności nie popełnił.
Ziarenka chwil w klepsydrze czasu sypią się nieubłaganie. Jak mogę po tym wszystkim, co się stało, i co być może mnie czeka, spokojnie spać?
3 myśli nt. „Zły, płytki, dziwny sen”
Jak to nikt nie czyta. Ja czytam.
Nie mogę wprost uwierzyć
Ciebie tu jeszcze, jak mniemam, nie widziałam.
Widziałaś. Widziałaś. Jakoś inaczej
podpisywałam się. To jednak nieważne jest. Czytam Cię. Może nie każdego
dnia, ale wciąż tu wracam. Czuję chęć i potrzebę. Pisz. Dla siebie i dla
innych. I dla mnie.