Archiwum bloga

sobota, 16 grudnia 2017

Ciemny dzień, ciemne całe życie

Ciemny dzień, ciemne całe życie


Dzisiaj

Vladimír Holan

Tak to dzisiaj jest,
jest tak ciemno,
że Bóg na nas patrzy
wyłupionymi oczami.
I jeden drugiego
pytamy się: „Jesteś?” -
a Bóg tymczasem po omacku błądzi
po ukradzionych niebiosach.

Przełożył Leszek Engelking

5 myśli nt. „Ciemny dzień, ciemne całe życie

  1. Błądzi po omacku, ale jednak jest. Taki Bój niedoskonały i ślepy, może bliższy człowiekowi niż ideał na wysokościach. Może bardziej skłonny się ulitować, podać dłoń cierpiącemu.
    I u mnie ciemności. Przyjechałam do rodziców na Święta, notabene autostopem, sobotę i niedzielę przeleżałam chora. Kontakt z ważną osobą ograniczył się do jednego, czasem dwóch wymuszonych esemesów dziennie. We wtorek przeprowadzam się do swojego pokoju, bo dotychczas mieszkaliśmy w trójkę w jednym. Boję się, że będę w nim siedzieć sama całymi dniami. Ogólnie coraz bardziej się boję.
  2. Trudno powiedzieć cokolwiek na temat Boga. Przypuszczam i mocno liczę, że nie istnieje, a wszystkim sterują tylko prawa ślepego przypadku i bezosobowej ewolucji. Logika wszakże złowieszczo szepcze, że czynny jest jakiś Nieruchomy Poruszyciel, przezwyciężający zasadę entropii – jeśli pokój sam się nie posprząta, to czy złożone istoty żywe mogły powstać bez udziału Twórczej Inteligencji?
    Model judeochrześcijański, straszący wiecznym piekłem, nie jest jedyny.
    Niczego nie wiemy – a może Bóg dobry jest obojętny lub bezsilny, albo jedno i drugie, a wszystkim zawiaduje stwórca materii, Zły Demiurg. Albo jesteśmy tylko mikrobami w laboratorium szyderczo nastawionych kosmitów? Albo tworami maszyn rządzących wszechświatem? Bezsensownymi zwidami, hologramami wykreowanymi wirtualnie? Wirusami komputerowymi?
    I kto odpowiada za ten absurd?
    Ostatecznie wszystko mi jedno, jak jest, chciałabym tylko przestać istnieć.
    Przykro mi, że jesteś chora. Z pewnością przeziębiłaś się na autostopie. To jeszcze nie ta pora roku. Czy nie masz pieniędzy na podróż??
    Jeśli zmieniłaś status relacji z erotycznej na siostrzaną, to oczywiste, że się rozpadła. Jeżeli rzeczywiście nie doznałaś traumy, zastanów się w lepszej chwili nad zmysłową reaktywacją. W przeciwnym wypadku – czy to z tym czy z innym – układ nie będzie trwale funkcjonować.
    Też jestem u rodziców, przeważnie ukrywam się w pokoju, dziś otwieram trzecią butelkę, wczoraj miałam dla siebie Brunello di Montalcino za 109 zł, ogarnia mnie sen.
    Dbaj o siebie i korzystaj z wygodnej komunikacji publicznej :)
  3. Może to i brzydko tak się wcinać, ale studia teologiczne robią swoje. Wieczne piekło to model katolicki, a nie ogólnochrześcijański. Tak na pocieszenie. W końcu nie każda z interpretacji Boga to surowy staruszek. Koncepcja z labolatorium jest więcej niż prawdopodobna, nawet z Bogiem w tle. ;)
    A wiersz niezwykle sympatyczny.
  4. Ja liczę, że Bóg istnieje. Że się nami opiekuje. Że można go o coś prosić.
    Chciałabym poznać zagadkę istnienia, nawet gdybym miała okazać się jedynie ludzkim odpowiednikiem wirusa ebola, co jest wielce prawdopodobne.
    Przeziębienie już minęło, w niedzielny poranek nastąpiło takie przesilenie, że nie byłam w stanie bez pomocy dojść do stołu. Natomiast teraz przyplątało się jakieś pierdolone (wybacz kolokwializm), zapalenie okostnej, które boli jak (wybacz znowu) jasna cholera. Zapewne mnie przewiało podczas ulicznej sprzedaży pierogów, bo wiało potężnie.
    Dziś – ważna rozmowa z relacją. Wynika z tego, że cierpi i tęskni, ale się boi i ma poczucie odrzucenia. Mówi, że wszyscy ludzie, których ma wokół siebie, nic nie znaczą, że tylko ja coś znaczyłam.
    Przeniosłam się do swojego pokoju. Dziwnie mi. Ola i Filip już siedzą u siebie, wcześnie poszli, wcześniej się pokłócili. Ola jest już coraz bliżej swojego dawnego życia, co cieszy mnie bardzo, bo tak miało być, ale za nią tęsknię, bo zdaję sobie sprawę, że już za chwilę będzie daleko.
    Ah, te emocje, weź mnie lepiej zabij. Choć lepszy ich natłok, niż emocjonalna pustynia. Pustyni nie osiągnęłam, choć po wczorajszym wieczornym smsie spacyfikowałam się obficie.
  5. Wiara w istnienie opiekuńczego Boga dodaje sił, stabilizuje, jest mocną życiową kotwica. Niestety, ja tego nie potrafię. Wolałabym, żebyś nie zaglądała do moich miazmatów.
    Smutno mi, Magnolio, że jesteś chora. Jeśli już musisz zajmować się uliczną sprzedażą produktów spożywczych, zapewne niezgodną z prawem, poczekaj kilka dni, aż temperatury wzrosną :)
    Chcę dla Ciebie jak najlepiej, ale wobec tych problemów relacyjnych jestem bezradna, jak wielokrotnie pisałam. Nadal nie wątpię, że Twój przyjaciel zajmuje się przede wszystkim seksualnym wykorzystywaniem zdemoralizowanych nastolatek. Wydaje mi się, że powiedziałam już na ten temat aż zanadto.
    W każdym razie nie przejmuj się tym, co mówią i myślą ludzie, ale zadbaj także o siebie :).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tak, to już jest koniec

Daphne Todd Martwy sezon Rafał Wojaczek Zjechałem tu nie w porę Sezon jeszcze nie otwarty a już miejscowi mów...