Archiwum bloga

wtorek, 19 grudnia 2017

Kora jest chora



Grypa

Sinéad Morrissey

Kiedy tamtej zimy dopadła nas grypa, chorowałam wiele tygodni.
Nawet oczy miałam zainfekowane. Leżałam i majaczyłam -
okno w dachu było jak cielesny balon; a jego twarz, gdy przyszedł
pobudzony goryczą, była przeżartym na wskroś księżycem
albo kością udową… Potem spałam
albo przeglądałam Stulecie rosyjskiej fotografii.
Czekoladowe brwi Anastazji. Lenin na stogu siana.
Lili Brik z końskim uzębieniem i w chustce na głowie.
A potem liczne strony nieczytelnych scen,
których nie potrafiłam zrozumieć, jak skupiska ziarna
w czasopiśmie, a w nich na przykład warownia,
albo Tyrannosaurus rex, jeśli zmienisz ostrość.
Najcichsze były popołudnia.
Ulice za oknem przetrzymywały śnieg i skrzynki na listy.

Przełożył Jerzy Jarniewicz

Czarne ciotki czyniły żałobę


Śmierć w domu

Frank Ormsby

Była jakaś stosowność w ich nocnym czuwaniu,
W cichym smutku pokoju, w którym zmarł.
Żal był intymnym rytmem, właściwym obrządkiem
Starych smutnych sióstr, płaczących przy świecach.
Czarne ciotki czyniły żałobę po tym, co umarł we śnie.
Przynajmniej tak to widzieliśmy, usadowieni poważnie jak wrony
Na gałęziach w sadzie. Szczyty domu majaczyły
Ponuro, jak należy, chude, prezbiteriańskie
Drzwi z kołatką. Pogrzebani za życia
W tym domu, wytworni zmarli, będą już zawsze nosili żałobę.
A ciotki w woalkach, spotkane na drodze,
Zachowają w sobie ciszę tej godziny, siostry –
Zapach wosku, dyskrecję koronek,
A śmierć, śmierć będzie wonią dzikich jabłek,
Mchem na drzewach; zieloni jak liście pokrzywy
Skacząc jak zające przemknęliśmy do domu.

Przełożył Jarosław Anders

Mleko od starej, głuchej krowy


Czytanka dla przedszkolaków

Jewhen Brusłynowski

kro-wa
Krowa stara.
Krowa głupia.
Krowa głucha.
Krowa bezroga.
My pijemy mleko od starej,
głupiej, głuchej,
bezrogiej krowy.
Innej u nas nie ma.

Przełożył Bohdan Zadura
****

Komentarz Kornelii: Druzgocząco pesymistyczny wiersz melancholijnego lirnika z Ukrainy. Urodzony w 1963 roku w Steciwce (obwód czerkaski) poeta, prozaik i dziennikarz Jewhen Brusłynowski uważany za jednego z nielicznych przedstawicieli konceptualizmu w swym osobliwym kraju. Wymowa jednoznacznie posępna. Już przedszkolaki zdają sobie sprawę, że nie czeka życiu wiele dobrego. Jedyna krowa jest stara, głupia, głucha i bezroga. To alegoria powszechnej nędzy, ubóstwa i beznadziejności. Także w przyszłości niczego lepszego nie należy się spodziewać.
Można analizować ten wiersz jako odzwierciedlenie smętnej, ukraińskiej rzeczywistości. Gospodarka w stanie opłakanym, korupcja kwitnie, politycy się kłócą i jeszcze konflikt z Rosją i faktyczna utrata Donbasu. Kto może, ucieka do Polski, aby murować (panowie) albo sprzątać (panie). Wcześniej wynajęłam sobie kilka razy Ukrainkę, żeby wyszorowała mi wannę… Gdy Natalia mozoliła się w łazience, czułam się jak królowa Persji..
Ale możliwa jest także interpretacja bardziej uniwersalna. Nasza egzystencja jest żałosna już od przedszkola (powiedziałabym – od powicia, a nawet od odpoczęcia). Życie smakuje gorzko jak mleko od sędziwej, głuchej krowy, zaś na lepsze nie ma co liczyć. Jest tylko jedna krowa, czyli ten jeden aberracyjny świat. Słodkie mleko, a więc szczęśliwa, a przynajmniej spokojna egzystencja, nie będzie nam dane…
Po 11-godzinnym śnie dziwnie znużona wypełzłam spod kołdry, aby odbyć spacer po lesie. Miła pochmurna pogoda, niestety, za ciepło. Spostrzegłam bazie, nabrzmiałe pąki, a nawet pierwsze listki, zieleniejące na brunatnym poszyciu. Dni coraz dłuższe. Idzie wiosna. Nie ma dokąd uciec.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tak, to już jest koniec

Daphne Todd Martwy sezon Rafał Wojaczek Zjechałem tu nie w porę Sezon jeszcze nie otwarty a już miejscowi mów...