Archiwum bloga

niedziela, 17 grudnia 2017

Ostatnie kroki w ciemność



Kroki

Lars Gustafsson

Kroki, ostatnie kroki
w ciemność, wydają się ciężkie.
Coś, może ropucha,
budzi się w trawie.
Poza tym nic takiego.
Wiatr słabnie.
Niedawno było nas tu wielu.

Przełożył Zbigniew Kruszyński

****

Komentarz Kornelii: Krótki, ale wstrząsający wiersz urodzonego w 1936 roku szwedzkiego poety i eseisty Larsa Gustafssona. Utwór niewątpliwie o odchodzeniu, gaśnięciu, umieraniu. Stopniowe żegnanie się z życiem jest straszne, budzące grozę, człowiek odchodzi ciężkimi krokami, niechętnie. Podąża w ciemność – nie ma żadnej nadziei. Coś, może ropucha budzi się w trawie – czy to odzywa się czarne sumienie, przypominające żałosny bilans ziemskiej egzystencji? Wiatr słabnie – dopala się lampa życia. A wielu innych odeszło przed nami.
Cóż mogę powiedzieć – na samą myśl o rzeczach ostatecznych drżę ze strachu jak liść w wichurze. Nie osiągnęłam jeszcze starości, ale wielu osób, które w jakimś sensie były mi bliskie, już nie ma. Moja ropucha codziennie skrzeczy przeraźliwie – zwłaszcza wieczorem i rano. Usiłuję ją uśpić – wczoraj wysączyłam cztery duże szklanki cydru i piwo z wiśniami. Usiłuję nie zastanawiać się, co na mnie czeka w ciemnościach.
Przepisałam z tomiku „Dziwne drobne przedmioty”, za który z płaczącym sercem zapłaciłam 32,90 zł. Podaję ceny książek z różnych przyczyn, także dlatego, że targana lękiem przed nędzą jestem zaprzysięgłym skąpiradłem, a także pozuję na zblazowaną snobkę i właściwie częściowo nią jestem. Ponadto przez ten blog stawiam sobie elektroniczny pomnik nagrobny (patrz wpisy: Exegi monumentum oraz Epitafium dla samej siebie) i nie mogę teoretycznie wykluczyć, że pewnego dnia, czytając fragment tego autoepitafium wirtualny przechodzień pomyśli: „Ta Kora była jednak szlachetna, wielkoduszna i zdolna do bolesnych poświęceń – wydała 32,90 zł na tomik wierszy i dzięki niej możemy sobie poczytać melancholijny utwór szwedzkiego wajdeloty Gustafssona – a mogła przecież kupić za te pieniądze fląderkę z porannego połowu i dwa kieliszki białego, chłodnego wina”.

Jedna myśl nt. „Ostatnie kroki w ciemność”



Melancholia i tęsknota za tymi, którzy odeszli wyzierają z tego wiersza. „było nas tu wielu” każe się domyślać dalszej części: „a teraz zostałem sam”. Jakąż goryczą tchną te słowa. Aczkolwiek, czy żegnanie się z życiem budzi grozę? Wszak można odchodzić pogodzonym. Z nadzieją na ponowne spotkanie z tymi, którzy odeszli przed nami.
Jeśli będziesz usypiać ropuchę swoimi magicznymi eliksirami, z każdym dniem będzie się budziła silniejsza.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tak, to już jest koniec

Daphne Todd Martwy sezon Rafał Wojaczek Zjechałem tu nie w porę Sezon jeszcze nie otwarty a już miejscowi mów...