Do Errorous – smętne myśli wieczorne
Piszesz mi mądre i niezwykłe rzeczy, niestety, właściwie na skutek Pustki, lęku i znużenia mam trudności z odpowiadaniem. Też mam chęć na odłączenie się od internetu. Ale zniewolona koniecznością, siedzę przed komputerem w pracy, zerkam też na bloga – wszelako wszystko do czasu.
Mam w domu książkę o buddyzmie, jednak z powodu anihilacji mojej osobowości właściwie nic z niej nie zrozumiałam.
Twoje wywody są wyrafinowane i wprawiają mnie w przygnębienie. Jeśli opierają się na prawdzie i poprzez moją zdeprawowaną, zgniłą i pełną nienawiści świadomość zostanie wygenerowane nowe ciało, to będzie jakieś prawdziwe monstrum, bazyliszek. Lepszy bazyliszek niż nowe wydanie Kornelii.
Jeśli zatem nie drogą samobójstwa, to jaką należy podążyć?
Jak więc poddać osobowość całkowitej anihilacji bez konieczności podjęcia uciążliwych ćwiczeń, do których śmiertelnie wyczerpana Pustka nie jest zdolna?
Na to pytanie nie ma odpowiedzi. Nie słyszałam też, aby jakiś Bóg religii monoteistycznych unicestwiał dusze swych nieszczęsnych, lecz zobowiązanych do wdzięczności (za co? za co?) stworzeń.
Pocieszeniem może stać się tylko to, że nic pewnego nie wiemy, aczkolwiek patrzę na rzeczy ostateczne pełna przerażenia.
Jeśli masz chęć, możesz pisać. Po prostu nie zawsze się odezwę, jako, że brakuje mi sił i powiedziałam już właściwie wszystko.
Wiem, że Kornelii jest ciężko, ale praca nad umysłem obejmuje olbrzymią ilość praktyk. I tu Kornelię pocieszę, czytanie i zamieszczanie smutnych wierszy, o bólu istnienia i o jego przemijalności też jest praktyką duchową. Rodzimy się ponownie, bo cieszymy się doświadczeniem, a więc dostajemy to co chcemy, kontemplacja bólu i nietrwałości zmniejsza nasz entuzjazm co do istnienia. Tyle tylko, że powinno to być uzupełnione poglądem, nie-ja, gdzie porzucamy wszelką identyfikację ze światem czasu i przestrzeni. Gdy mamy taką postawę nie-ja paradoksalnie taka strona jak Kornelii, z jej wierszami, wprawia nas w wyśmienity humor, w żadnym razie w przygnębienie. Oczywiście piszę o wierszach, to że Kornelia się męczy, to oczywiście jest przykre, ale jak już powiedziałem, to można zmienić.
Inne ćwiczenie, to rozwijanie przyjazności wobec czujących istot. Jak Kornelia kogoś lubi, na przykład Magnolię to to nastawienie mentalne wobec naszej młodej czytelniczki bloga, można się starać przenieść na innych. NIe chodzi tu o jakieś cuda, że nagle wszystkich zaczniemy lubić, ale przynajmniej choćby na chwilkę, to już jest coś.
Dawanie, też jest bardzo korzystną praktyką, raz że jest to dobra inwestycja na przyszłość, dwa, gdy temu i owemu w jakiś sposób pomożemy, kiedy sobie o tym przypomnimy, poprawia nam się samopoczucie. No i tu przecież już Kornelia całkiem sporo daje, zamieszczając tyle ciekawych wierszy.
O zaletach rozwijania przyjazności:
„Mnisi jakiekolwiek są rodzaje światowych zasług, wszystkie one nie są warte jednej szesnastej wyzwolenia serca przez przyjazność w świetlistości i promieniowaniu i lśnieniu, wyzwolenie serca przez przyjazność znacznie je przewyższa. Tak jak jakiekolwiek jest światło gwiazd, wszelkie one nie jest warte jednej szesnastej światła księżyca, w świetlistości i promieniowaniu i lśnieniu światło księżyca znacznie je przewyższa, tak jak w ostatnim miesiącu deszczów, jesienią gdy niebo jest czyste, słońce wznoszące się na niebiosach eliminuje wszelką ciemność z nieba swą świetlistością i promieniowaniem i lśnieniem i tak jak gdy noc zamienia się w świt, poranna gwiazda świeci i promieniuje i lśni tak też jakiekolwiek są rodzaje światowych zasług, wszystkie one nie są warte jednej szesnastej wyzwolenia serca przez przyjazność w świetlistości i promieniowaniu i lśnieniu, wyzwolenie serca przez przyjazność znacznie je przewyższa.
6. A 11:16
Mnisi, kiedy wyzwolenie serca przez przyjazność jest utrzymywane przy istnieniu, wielokrotnie praktykowane, używane jako pojazd, użyte jako czyjaś fundacja, ustanowione, skonsolidowane i poprawnie zarządzane, można wtedy oczekiwać jedenastu błogosławieństw. Jakich jedenastu?
Śpi komfortowo, budzi się komfortowo, nie śni złych snów, jest drogi ludzkim istotom, jest drogi nie-ludzkim istotom, bogowie go strzegą, ani ogień ani trucizna go nie krzywdzi, jego umysł łatwo się koncentruje, wyraz jego twarzy jest spokojny, umiera bez pomieszania, i nawet jeżeli nie podoła w głębszej penetracji to pojawi się w świecie wyższej boskości, w świecie Brahmy.”