Archiwum bloga

piątek, 15 grudnia 2017

Kornelia przyciśnięta do łóżka




Grudniowy wieczór – 72r.

Tomas Tranströmer

Oto nadchodzę ja niewidzialny człowiek, może zatrudniony
przez wielką Pamięć żeby żyć właśnie teraz. I przejeżdżam obok
nieczynnego, białego kościoła – w środku stoi święty z drewna
uśmiechnięty, bezradny – jakby mu zabrano okulary.
Jest sam. Wszystko inne to teraz, teraz, teraz. Prawo ciążenia które nas przyciska
do pracy w dzień i do łóżka w nocy. Wojna.
Przełożył Roman Kaźmierski

8 myśli nt. „Kornelia przyciśnięta do łóżka”

  1. Przyciskały mnie w nocy lęk, pustka i ciemność. Jutro to opiszę. Teraz przyciskają mnie do krzesła w pracy, aczkolwiek nie ciemność, dziś jest za jasno. A Ty żyjesz jakoś?
  2. Jakoś. Wczoraj byłam u lekarza, mam zgodę na pacyfikację. Neuroleptyk, hydroksyzyna według uznania, lorafen też, z zaznaczeniem, żeby niezbyt często. Ale od kilku dni bez niego nie zasnę, bo serce mi wali. Dziś spróbuję zastąpić garścią melatoniny.
  3. Ech, zatrujesz się tym wszystkim… Może spróbuj ograniczyć się do melatoniny. Cóż mogę powiedzieć…
    Dla mnie lorafen wydawał się słaby, nieszkodliwy, ale może w połączeniu z innymi tworzy niebezpieczną kombinację. Tylko uważaj, nie spacyfikuj się na amen…
  4. Co Ty opowiadasz… Rodzice Cię kochają… W ogóle mam wrażenie, że mnie nie słuchasz i nie spacerujesz. Wiem, że to pomaga w minimalnym stopniu, człowiek w głębokiej rozpaczy w ogóle nie widzi świata, ale trzeba próbować, zawsze mróz schłodzi Ci skronie…
    bezsensowne słońce dziś, jeszcze godzina do zachodu, odliczam…
  5. Wydaje mi się, że lepiej im by było beze mnie, prościej. Ja widzę, co się z nimi dzieje przez mój stan, a nie potrafię być inna.
  6. Do Magnolia: Zapewniam Cię, że rodzice wolą Cię mieć żywą, nawet jeśli jesteś nieco odmienna. Twoje odejście wywołałoby rozpacz, jakiej sobie nawet nie wyobrażasz. Wiem, że cierpisz, tym niemniej oczekuję, że będziesz chociaż w elementarnym stopniu dbać o siebie. Jak Ci już wcześniej pisałam, zazwyczaj jest tak, że człowiek z wiekiem krzepnie i zdobywa mądrość, toteż sytuacja nie jest beznadziejna :).
    W ogóle oczekuję relacji z jutrzejszego spaceru, jak mnie nie posłuchasz, to już się zapewne nie odezwę, ponieważ będę zirytowana nieustannym ignorowaniem moich troskliwych porad…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tak, to już jest koniec

Daphne Todd Martwy sezon Rafał Wojaczek Zjechałem tu nie w porę Sezon jeszcze nie otwarty a już miejscowi mów...