Grudniowy wieczór – 72r.
Tomas Tranströmer
Oto nadchodzę ja niewidzialny człowiek, może zatrudniony
przez wielką Pamięć żeby żyć właśnie teraz. I przejeżdżam obok
nieczynnego, białego kościoła – w środku stoi święty z drewna
uśmiechnięty, bezradny – jakby mu zabrano okulary.
Jest sam. Wszystko inne to teraz, teraz, teraz. Prawo ciążenia które nas przyciska
do pracy w dzień i do łóżka w nocy. Wojna.
Przełożył Roman Kaźmierski
Dla mnie lorafen wydawał się słaby, nieszkodliwy, ale może w połączeniu z innymi tworzy niebezpieczną kombinację. Tylko uważaj, nie spacyfikuj się na amen…
bezsensowne słońce dziś, jeszcze godzina do zachodu, odliczam…
W ogóle oczekuję relacji z jutrzejszego spaceru, jak mnie nie posłuchasz, to już się zapewne nie odezwę, ponieważ będę zirytowana nieustannym ignorowaniem moich troskliwych porad…