Marcowa pustka
Puste miejsce w parku
Wallace Stevens
Marzec… Ktoś tędy szedł
śniegiem,
Ktoś poszukujący, sam nie wie czego.
To jest jak łódź, która odbiła
Od brzegu nocą i zniknęła.
Jak gitara zostawiona na stole
Przez kobietę, która o niej zapomniała.
Jak uczucie mężczyzny, który wraca
By raz jeszcze spojrzeć na pewien dom.
Cztery wiatry dmuchają skroś wiejskiej altany,
Pod materacem winorośli.
Przełożył Grzegorz Musiał
Gdy czczość jałową w myśli, w sercu pustkę mamy,
Wypluwa nas na miasto knajpa lub kawiarnia
I błądzimy bez celu po zamknięciu bramy.
A potem: łomotanie czasem półgodzinne,
Nim wreszcie stróż zaspany obudzić się raczy,
I myśl: zabłądzić w końcu przed drzwi jakieś inne,
Co prowadzą do „Lepiej” lub choćby „Inaczej”.
Jan Lechoń