Archiwum bloga

czwartek, 14 grudnia 2017

Tylko spokój haka




Upomnienie

János Pilinszky

Nie wdech. Nie dyszenie.
Nie weselny stół. Nie opadłe
resztki, chłodne cienie.
Nie ruch. Nie pośpiech.
Lecz spokój haka – to zanotuj.
Zważaj na to, na co twoje miasto,
wieczne miasto, zważa po dziś dzień:
z jego wieżami, dachami,
z żyjącymi i zmarłymi mieszkańcami.
Wtedy może jeszcze za życia
dasz znać wyłącznie o tym,
o czym tu warto powiadamiać.
Kancelisto, może
nie chodziłeś tędy po próżnicy.

Przełożył Tadeusz Śliwiak

Komentarz Kornelii: Wiersz zadziwiająco osobliwy – nie jestem do końca pewna, czy posępny, zatem zamieszczam poza kategorią. Ale wydaje mi się, że wymowę utworu należy rozumieć jako gorzką i popiołową – „spokój haka” jest jednoznaczny. Poza końcem z własnej ręki właściwie nic nie ma znaczenia.
Niezawodny węgierski skald zresztą niemal zawsze uderza w strunę smutku.
Miasto z żyjącymi i martwymi mieszkańcami… Zawsze gdy jestem w wielowiekowym mieście – w Gdańsku, Toruniu czy też Płocku – myślę o tym, że depczę dawne cmentarze, pamiętam o tych, co gniją pod asfaltem. Niekiedy, jeśli to możliwe, schodzę do katakumb czy krypt, żeby oglądać szkielety. Piękny szkielet młodej gdańskiej niewiasty leży rzęsiście podświetlony w gablocie w Muzeum Archeologicznym (filia spichlerz Błękitny Lew) – żałuję jej, jako, że zbyt wiele nie użyła życia. W średniowieczu nie miała przecież pasty do zębów, antybiotyków, spłukiwanej wodą toalety czy komfortowych tamponów. Przychodziłam tak wiele razy i stałam długo nad gablotą (położoną poziomo), wpatrując się w puste oczodoły czaszki. Zastanawiałam się czy osobowość gdańskiej panny wciąż istnieje w jakimś innym wymiarze, a jeśli tak, czy ona wie, że o niej myślę.
Liście w lesie wreszcie zaczynają opadać, ale blask słońca leje się na mnie jak palący płynny ołów, a „złota polska jesień” przyprawia o mdłości. Nie jem śniadań, żeby nie zwrócić posiłku. Na szczęście bezlitosna złota kula wznosi się coraz później, a poranki są ekstatycznie mgliste. Z każdym dniem może być coraz lepiej.



Jedna myśl nt. „Tylko spokój haka”



Taka harmonia – żywi i martwi obok siebie, blisko a jednocześnie daleko, melancholia zapomnianych cmentarzy, w końcu jesteśmy jeno pyłem tej ziemi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tak, to już jest koniec

Daphne Todd Martwy sezon Rafał Wojaczek Zjechałem tu nie w porę Sezon jeszcze nie otwarty a już miejscowi mów...