Czeka na mnie dół
Wicher dobijał się do okien
Tadeusz Różewicz
wicher dobijał się do okien
budził
sny pajęczyny majaczenia
niebo było miedziane
trawa granatowa
ołowiana
czarna
zwierzę
mutant hieny i lisa
z pyskiem przy ziemi
węsząc
sunęło
w gęstniejącą ciemność
na granicy snu
i jawy
pomyślałem
poczułem
że to ja jestem
biegnę w stronę cmentarza
do grobu
z brzuchem pełnym kamieni
ciemne zwierzę
pod czerwonym niebem
biegnę coraz szybciej
choć wiem że tam czeka
na mnie dół
układam się do snu
otulam kocem
biegnę lecę
nie zatrzymam tego biegu
budzę się
z ustami pełnymi
piachu
Jedna myśl nt. „Czeka na mnie dół”
Koro nie znałam tego wiersza
Różewicza,strasznie ponury….widocznie tez wpadał w doły. Nie lubię go
takiego.Dziękuję za miłe słowa z okazji Świąt. Nie zaglądałam ostatnio,
bo długo Cię nie było, denerwowałam się trochę….. pocieszałam się że
wyjechałaś. Cieszę się że jesteś. Już po Świętach, ale życzyć lepszego
nastroju i samopoczucia zawsze można. Przynajmniej co drugi dzień.
Pozdrawiam, szkoda że nie mogę Ci pokazać jakiegoś zdjęcia z
dzisiejszego spaceru. Wprawdzie wiosna u nas spóźniona, ale zalążki są.