Archiwum bloga

środa, 13 grudnia 2017


Czeka na mnie dół


Wicher dobijał się do okien

Tadeusz Różewicz

wicher dobijał się do okien
budził
sny pajęczyny majaczenia
niebo było miedziane
trawa granatowa
ołowiana
czarna
zwierzę
mutant hieny i lisa
z pyskiem przy ziemi
węsząc
sunęło
w gęstniejącą ciemność
na granicy snu
i jawy
pomyślałem
poczułem
że to ja jestem
biegnę w stronę cmentarza
do grobu
z brzuchem pełnym kamieni
ciemne zwierzę
pod czerwonym niebem
biegnę coraz szybciej
choć wiem że tam czeka
na mnie dół
układam się do snu
otulam kocem
biegnę lecę
nie zatrzymam tego biegu
budzę się
z ustami pełnymi
piachu


Jedna myśl nt. „Czeka na mnie dół”



Koro nie znałam tego wiersza Różewicza,strasznie ponury….widocznie tez wpadał w doły. Nie lubię go takiego.Dziękuję za miłe słowa z okazji Świąt. Nie zaglądałam ostatnio, bo długo Cię nie było, denerwowałam się trochę….. pocieszałam się że wyjechałaś. Cieszę się że jesteś. Już po Świętach, ale życzyć lepszego nastroju i samopoczucia zawsze można. Przynajmniej co drugi dzień. Pozdrawiam, szkoda że nie mogę Ci pokazać jakiegoś zdjęcia z dzisiejszego spaceru. Wprawdzie wiosna u nas spóźniona, ale zalążki są.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tak, to już jest koniec

Daphne Todd Martwy sezon Rafał Wojaczek Zjechałem tu nie w porę Sezon jeszcze nie otwarty a już miejscowi mów...