Ach, Rilke… ten wiersz jest powszechnie znany, ale musiałam go tu zamieścić. W celu ubogacenia wpisu przedstawiam dwa tłumaczenia i oryginał…
W trzeciej zwrotce dwa pierwsze wersy powinny zgodnie z oryginałem brzmieć:
Kto nie ma domu, już go nie zbuduje
Kto jest samotny, długo nim zostanie….”
Ale nie podejmę próby przełożenia całości.
Ten wiersz budzi wzruszenie u wielu….Jest także o mnie…czy nie błądziłam po alejkach ogrodu botanicznego wśród opadających liści? Czytam, ale rzadko czuwam, nie piszę listów, tylko tworzę bez sensu aberracyjnego bloga. Może go wkrótce zamknę…Zapowiedzi jak zawsze szumne, ale w końcu się uda…
Dla mnie bezdomność to bardziej stan umysłu, brak poczucia bezpieczeństwa czy więzi z innymi, Mam troskliwych rodziców zaledwie 20 km stąd, ale jeżdżę do nich tylko wtedy, kiedy nie znajduję już pretekstu, aby odmówić. Moje uczucia rodzinne, podobnie jak wszelkie inne, nie istnieją. Albert Camus napisałby o mnie powieść: „Obca”.
Niedobrze się czuję tam, ale także w swoim mieszkanku, które nie jest dźwiękoszczelne i nie zapewnia mi spokoju…. Lęk ściga mnie wszędzie, dlatego nie mam domu i, bezsilna, już nie zbuduję…. Z palącą niecierpliwością czekam na jeszcze dłuższe noce i przede wszystkim nie mogę się doczekać zmiany czasu na zimowy. Wtedy może będzie mi lepiej, ogarną mnie makowe sny. W przeszłości zawsze ten przełom w pewnym stopniu mnie leczył… Ale może wcześniej podążę do lasu, położę się pod wielkim drzewem i niech pogrzebią mnie kolorowe liście i już nie wstanę…
A oto wiersze:
Dzień jesienny
Rainer Maria Rilke
Panie: już czas. Tak długo lato trwało.
Rzuć na zegary słoneczne twój cień
i rozpuść wiatry na niwę dojrzałą.
Każ się napełnić ostatnim owocom;
niech je dwa jeszcze ciepłe dni opłyną,
znaglij je do spełnienia i wpędź z mocą
ostatnią słodycz w ciężkie wino.
Kto teraz nie ma domu, nigdy mieć nie będzie.
Kto teraz sam jest, długo pozostanie sam
i będzie czuwał, czytał, długie listy będzie
pisał i niespokojnie tu i tam
błądził w alejach, gdy wiatr liście pędzi.
Przełożył Mieczysław Jastrun
**
Jesienny dzień
Panie: już czas. Tak silne było lato.
Już na słoneczne rzuć swój cień zegary,
a na rozłogach porozpuszczaj wiatry.
Rozkaż dojrzewać ostatnim owocom;
niech jeszcze słońce przez dwa dni im sprzyja,
aby nabrzmiały, i napędź z ochotą
ostatnią słodycz do ciężkiego wina.
Kto nie ma domu, już go nie zbuduje.
Kto jest samotny, już nie będzie inny,
ten będzie czuwał, czytał, pisał długie listy
i po alejach, kiedy mgła się snuje,
w smutku wędrował wśród pędzących liści.
Przełożył Andrzej Lam
**
Herbsttag
Rainer Maria Rilke
Herr, es ist Zeit. Der Sommer war sehr groß.
Leg deinen Schatten auf die Sonnenuhren,
und auf den Fluren lass die Winde los.
Befiehl den letzten Früchten, voll zu sein;
gib ihnen noch zwei südlichere Tage,
dränge sie zur Vollendung hin, und jage
die letzte Süße in den schweren Wein.
Wer jetzt kein Haus hat, baut sich keines mehr.
Wer jetzt allein ist, wird es lange bleiben,
wird wachen, lesen, lange Briefe schreiben
und wird in den Alleen hin und her
unruhig wandern, wenn die Blätter treiben.
Przypomniałaś mi się dzisiaj swoim wpisem. Miałam przerwę, właściwie to jeszcze trwa. Czekam…. Wakacje się prawdopodobnie skończyły. / Piękny ten Rilke, ale mnie trochę rozłożył / Muszę go przenieść do siebie… tylko kiedy…tylu poetów czeka w kolejce. Poza tym unikam otwierania się poprzez poezję… nie zawsze mi się to udaje, nieraz coś przemycam.
Przejęłam się Twoim wpisem,i NIEZNAJOMĄ STARSZĄ PANIĄ… Ale to może już jutro. Jest późno..
Mimo depresji, która jak czytam prawie Cię nie opuszcza, przejmujesz się losem innych…Z tym się człowiek rodzi. Bardzo Cię za to lubię.
Ps. Przekład Jastruna bardziej mi się podoba,
Takich blogów urywających się nagle jest więcej w internecie… nie lubię ich, bo są martwe.
Wiersz „Lament” piękny…. Prawie zawsze, nie wierzymy, że nasi bliscy, ukochani, nawet wrogowie mogą umrzeć, tylko to picie krwi – można je tłumaczyć na różne sposoby…. Również jako symbol, tylko czego?
Poszukam poezji Muldoona. Wydaje mi się, że nic jego nie czytałam… a może
Dlaczego pierwsze słowa w wierszu wypowiada mężczyzna, a dalej „ stara, sucha kobieta?” Czy złe tłumaczenie?
Tu mam jeszcze jeden wiersz wpadający w nastrój Twojego bloga.
Michał Maczubski
Wyjęte z pamięci
Wyjęte z pamięci lata wędrowania
Znikają cierpieniem wartości prawd
Pytania stawiane codzienności
Odchodzą w nieskończoną dal
Bez prawa do przyszłości
Bez chwili pożądania dalszych lądów
Żadna odpowiedź nie ogarnie człowieka
Który przeczuwa, domyśla się, już wie
Że może to ostatni wers
Ostatni świt
Zagląda w oczy samotności
Wyjęte z pamięci krótkich dni
Składane w darze litanią uczuć
Cierpienie i czekanie
Gorące pragnienie trwania
Zimny przypływ nocy
Konanie i odejście
Czy kres zabierze wszystko z życia
Czy każdy dotknie tajemnicy
Przepraszam za mój ponury komentarz, chyba przez to zniknięcie Pani z blogu.
Ostatnio zbyt dużo wokół mnie wcale nie tajemniczych zniknięć.
Ale Ty Koro za wcześnie myślisz o tych ostatecznych sprawach. Daj sobie spokój.
Nie wierzę mimo wszystko, że zupełnie nie umiesz cieszyć się chwilami, lub chwilkami.
Pozdrawiam
Donka.