Archiwum bloga

środa, 13 grudnia 2017


Kornelia czyta nekrologi

Rubryka zgonów

Charles J. Sexton

Rubryka zgonów
musi zostać przeczytana przeze mnie.
Moja obsesja na punkcie tej rubryki
jest dosyć dziwna, poddam się.
Nie przegapiłam wieczornych wiadomości
bez sprawdzenia każdego nazwiska.
A pomiń to choćby przez jeden dzień,
naprawdę byłby wstyd.
Moje czytanie tej długiej, długiej listy
musi być od deski do deski.
Jeśli nie ma mojego nazwiska na arkuszu,
oszukuję diabła o jeszcze jeden dzień!

Przełożył Gower
 
 
3 myśli nt. „Kornelia czyta nekrologi”
  1. Niekoniecznie nie było nas przed naszymi narodzinami. Kiedyś, jeszcze jako nastolatka, wymyśliłam teorię zakładającą, że po śmierci odradzamy się w innym ciele i tak przez określoną ilość razy, a ostatecznie, gdy dusza jest już bardzo stara, trafia właśnie do katolickiego nieba lub piekła. Byłam nawet na tyle bezczelna, że przedstawiłam swoją hipotezę księdzu katechecie i, o dziwo, stwierdził, że nie zaprzecza to bezpośrednio ideom chrześcijaństwa.
    Wielu jest ludzi, którzy swoje istnienie odbierają jako przekleństwo, podobnie jak wiele jest w świecie nieszczęścia. Ale mimo to wierzę, że wszystko musi się dziać w jakimś celu. A to, że fizycznie nie jest Ci źle, wcale nie oznacza, że nie masz prawa do cierpienia duchowego. Wszakże życie to jednak coś więcej, niż tylko materialna powłoka.
    U mnie słonecznie, ale są takie dni, kiedy mi to nie przeszkadza. Choć rzetelnie trzeba przyznać, że takowe zdarzają się rzadko i nie wiem jeszcze, jakim jest dzisiejszy.
    PS. Ostatnio zauważyłam, że na stronach onetowych, na przykład przy wyświetlaniu mojego bloga, pojawiają się na dole ekranu komunikaty dotyczące awarii systemu, etc, przypominające do złudzenia prawdziwe komunikaty systemowe. Może niepotrzebnie, ale uznałam za wskazane Cię ostrzec: nie otwieraj ich (:
  2. Pozostając w temacie meteorologii – u mnie dzisiaj pochmurnie, pomimo iż to jeden z najcieplejszych rejonów kraju.
    Dzień upłynął pod znakiem trudnych, negatywnych emocji, obalając teorię lepszych dni w tygodniu i fatalnych weekendów.
    Świadomość śmiertelności nie dla każdego jest tragizmem. Ja, na przykład, pokładam w śmierci duże nadzieje. Nawet, jeśliby miała być jedynie ostatecznym rozpłynięciem się w nicości.
    Ja właśnie ideą reinkarnacji tłumaczyłam sobie to, jak bardzo nie pasuję do obecnych czasów. I to wcale nie przez mój smutek, nawet kiedy byłam radosna i otoczona gronem przyjaciół, wyróżniałam się od reszty. I nie tylko ja to zauważałam. Poza tym, byłam trochę dziwnym dzieckiem – chętnie rozmawiającym z dorosłymi, rozumiejącymi ich problemy. Do teraz myślę, że to wszystko dlatego, że mam starą duszę.
    Mam nadzieję, że u Ciebie lepiej, niż u mnie, pomimo niekorzystnych warunków pogodowych.
  3. To cytat z piosenki, bardzo pięknej, zresztą.
    Może domem jest Nangijala, nie martw się o mnie.
    U mnie również pochmurno i deszczowo, tak jak lubię.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tak, to już jest koniec

Daphne Todd Martwy sezon Rafał Wojaczek Zjechałem tu nie w porę Sezon jeszcze nie otwarty a już miejscowi mów...