Archiwum bloga

czwartek, 14 grudnia 2017

Kornelia nienawidzi Czasu


Kornelia nienawidzi Czasu


Ale nie mogę

Wystan Hugh Auden

A nie mówiłem?” – tyle usłyszysz od Czasu;
kiedy musimy płacić, Czas tylko zna cenę;
Gdybym mógł Ci to zdradzić, zdradziłbym od razu.
Nam szuranie zelówek – nie przytup obcasów;
Nam płacz, gdy clown z rechotem wpada na arenę;
„A nie mówiłem?” – tyle usłyszysz od Czasu.
Pusto brzmi wróżba szczęścia, pęka szkło kompasu,
Choć tobie – że mi serce sycisz żywym tlenem –
Gdybym umiał coś zdradzić, zdradziłbym od razu.
Gdzieś jest kolebka wiatru, gdzieś są drzwi do głazu,
Gdzieś powód, że się liście ścielą żółtym trenem:
„A nie mówiłem?” – tyle usłyszysz od Czasu.
Może naprawdę róże rosną bez rozkazu,
Może na serio pragnie trwać to przywidzenie;
Gdybym mógł ci to zdradzić, zdradziłbym od razu.
Niech nawet lwy się dźwigną i znikną z obrazu,
Niech armie się rozpierzchną, wsiąkną w grunt strumienie:
Czy choć raz coś innego usłyszysz od Czasu?
Gdybym mógł ci to zdradzić, zdradziłbym od razu.

Przełożył Stanisław Barańczak

6 myśli nt. „Kornelia nienawidzi Czasu”

  1. Dla mnie czas jest sprzymierzeńcem – przybliża ku ostatecznemu tchnieniu.
    Poszukuję tomiku wierszy pt. „Elegia dla niewyskrobanej dziewczynki”, lecz wygląda na nieosiągalny. Proszę, zapytaj o niego kiedyś przy okazji wizyty w bibliotece, a jeśliby udało Ci się dostać, przepisz dla mnie choć kilka wierszy. Jeśli to nie problem.
    Pozdrawiam wieczornie :)
  2. Czas oznacza przemijanie i zmienność, a czysty intelekt powinien być wieczny. Zresztą starsza jestem i mam już zmarszczki :(
    Ponadto Ty jesteś niewinna, a mnie każdy dzień zapewne zbliża do piekła, dlatego się boję – nie tylko trudów życia, ale także potężnie, metafizycznie, i chowam się pod kołdrą.
    Ta niewyskrobana (okropne wyrażenie) poezja rzeczywiście wygląda na nieosiągalną, ale zobaczę. Zdrowa już jesteś somatycznie? (mentalnie to nawet nie pytam…)
  3. Chciałabym być starsza. Młodość mi się kojarzy z jakimś nadludzkim znojem, a brnięcie przez każdy dzień jawi się jako głupia farsa. Chciałabym mieć pomarszczone dłonie, oczy o głębokim spojrzeniu otoczone siatką zmarszczek, włosy przyprószone siwizną. I mówić do kogoś z perspektywy przeżytych lat. Nie dotrwam.
    Nie jestem niewinna. Jestem bardzo złym człowiekiem, pomimo że chciałabym inaczej. Dawno temu ktoś mnie skrzywdził, zasiewając tym samym w mej duszy ziarno nienawiści, którego nie potrafię wykorzenić. Myślę, że nie musisz się aż tak bardzo bać, wszak cokolwiek zrobiłaś, religia zakłada przebaczenie.
    Somatycznie dolega mi jedynie ból gardła, w którym coś urosło, prawdopodobnie migdał po poprzedniej infekcji. Poza tym jest dobrze, a i z tym Tantum Verde da radę :)
  4. Niestety, z tym brnięciem przez każdy dzień odczuwam podobnie. Młodość może być ogromnie dręcząca z powodu niepewności jutra. Młody człowiek musi zdobyć jakąś pozycję zawodową w życiu, co w obecnych czasach jest bardzo trudne. Już o pozycji towarzysko rodzinnej nie wspomnę. Dlatego zachęcam Cię, że byś dbała o zdrowie i się uczyła. Ogólnie jest tak, że około 30 roku życia prawie każdy staje się stabilny mentalnie, tak, że także Tobie może z czasem być lepiej.
    Życie mija błyskawicznie, zapewne nie ma sensu tego przyśpieszać. Mam nadzieję, że dożyjesz takiego wieku, że będziesz pomarszczona jak jesienne jabłko :) Lokatorzy nadal koszmarni?
  5. Lokatorzy nie utrzymują ze mną kontaktu, mijamy się. Zaprzestali zarzucać mnie wiadomościami na fb dotyczącymi tego, co rzekomo robię źle, a to już duży plus. W kontakcie z chłopakami nastąpił niespodziewany przełom: gdy zastali mnie w kuchni, powiedzieli „cześć”, a jeden nawet się przesunął, żeby mnie przepuścić, zamiast zastawić mi sobą drzwi. Natomiast dziewczyna, kiedy przypadkiem się spotkamy w korytarzu, patrzy na mnie tak, jak mogłabyś spojrzeć na robaka wypełzającego ci z kanapki. Może kiepsko znosi fakt, że jestem od niej ładniejsza (tak to sobie perfidnie tłumaczę :) )
    Jeśli chodzi o zdobywanie pozycji w świecie, fakt, że za moment skończę studia i spadnie na mnie odpowiedzialność za ludzkie życie nie przytłacza mnie, a raczej daje siłę. Chciałabym mieć już zbudowaną jakąś codzienność, zamiast miotać się jakoś tak bezsensownie. Mieć jasne obowiązki, wymagania. Skoro trzydziestka daje nadzieję na uzyskanie stabilności emocjonalnej, zacznę chyba odliczać dni :)
  6. Wydaje mi się, że jesteś odporną osoba i, jak pisałam, poradzisz sobie w życiu, zwłaszcza jeśli zdobędziesz praktyczny zawód, związany z ochroną zdrowia, bo na tym polu praca jest.
    Potem się wchodzi w kierat pracy, a może także obowiązków rodzinnych, i człowiek po prostu przestaje myśleć.
    Gdybym musiała mieszkać z nieprzyjaźnie nastawionymi, obcymi ludźmi, wyskoczyłabym przez okno.
    Jeśli nie będziesz zbytnio tragizować i przestaniesz czytać psychopatyczne blogi, wszystko będzie OK :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tak, to już jest koniec

Daphne Todd Martwy sezon Rafał Wojaczek Zjechałem tu nie w porę Sezon jeszcze nie otwarty a już miejscowi mów...