Późny gość
Jeannie Ebner
Gdy wstępujesz w ten dom, bądź ostrożny!
Podłogi zbutwiałe, nadwątlone schody,
ktoś wszystko zrabował.
Być może była wojna i żołdacy
grasowali w tych pokojach?
Śniło mi się, że ten dom jest statkiem,
rozpięłam żagiel, podniosłam kotwicę,
on jednak nie ruszył się z miejsca.
Stał tu, zestarzał się i zmurszał.
A moje sny, wielka prastara rodzina snów
wymarła.
Jeśli cicho przystaniesz, nie rozpalisz światła,
być może będziesz mógł wśród rusztowania
ujrzeć mą duszę. Ona śpi
głową w dół, pomarszczona i w dzień ślepa
z fałdami skrzydeł, niczym nietoperz pod dachem.
Mówią, że może ulecieć.
Późno wstąpiłeś w moje progi.
Przełożył Jerzy Danielewicz
Jedna myśl nt. „Moje sny wymarły”
Wiesz mam do tego wiersza gotową ilustrację… kiedyś zrobiłam zdjęcie takiego wymarłego domu. Szkoda, że u Ciebie nie ma funkcji wklejania zdjęć. Dałabym u siebie, ale ten fragment ” Ona śpi
głową w dół, pomarszczona i w dzień ślepa
z fałdami skrzydeł, niczym nietoperz pod dachem” nie podoba mi się. Wolałabym inny obraz duszy. Przepraszam, że nie odezwałam się, ale mam podły nastrój… czekam aż minie. Trochę odpoczywam od poezji. Potrzebna mi jest przerwa. Pozdrawiam, Cieszę się, że kontynuujesz.