Archiwum bloga

środa, 13 grudnia 2017

Stopnie mojego upadku

Chciałabym zniknąć bez śladu


Wakacje

Michel Houellebecq

Martwy okres, przez który życie się nie zmienia.
Promienie wolno suną po jasnych kamieniach.
Popołudniowe słońce mocno jeszcze praży.
Metaliczne odblaski biegają po plaży.
W zawiesinie powietrza nieporuszonego
Słychać, jak się mijają samice owadów.
Chciałabym się zabić, ukryć, zniknąć gdzieś bez śladu.
Próbuję się poruszyć, nic nie wyszło z tego.
Jeszcze tylko pięć godzin od nocy mnie dzieli;
Będę czekała poranka zabijając muchy.
Ciemności jak usteczka drgają; bez nadziei
Nastanie w końcu ranek, bezbarwny i suchy.
Przełożył Maciej Froński

Strzępy II

„…najpiękniejsza piłka w świecie, piłka jagodowa…”

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tak, to już jest koniec

Daphne Todd Martwy sezon Rafał Wojaczek Zjechałem tu nie w porę Sezon jeszcze nie otwarty a już miejscowi mów...