Archiwum bloga

sobota, 16 grudnia 2017

Ostrze wchodziło we mnie


Ostrze wchodziło we mnie


Krzyczałem w nocy

Tadeusz Różewicz

Krzyczałem w nocy
Umarli stali
W moich oczach
Cicho uśmiechnięci
Ostrze ciemności
Wchodziło we mnie
Zimne martwe
Otwarło
Moje wnętrzności
******
Komentarz Kornelii: Nawet nie ma po co komentować. Poeta miał prawo krzyczeć w nocy po krwawym wojennym koszmarze. Ale wiersz także o mnie. Nie chciałam, żeby to się stało. Niczego nie pamiętam. To nie byłam ja. Nie ma mnie. Jak długo jeszcze to ma trwać?
Wiersz z gatunku, jak je nazywam „balkonowych”.
Po lekturze nic, tylko wyjść na balkon i wyć do księżyca. I scena balkonowa:
Kora na balkonie: Auuuuu! Auuuuuu!!
Księżyc: (milczy).
Sąsiad: Cicho tam! Dzieci śpią!!
****
Chyba pójdę wyć do lasu.

11 myśli nt. „Ostrze wchodziło we mnie”

  1. Kępiński zwraca uwagę na twórczość Różewicza w swojej monografii poświęconej schizofrenii – taka ciekawostka. A ja tkwię przebita ostrzem ciemności na wskroś, przybita nim do ściany, niczym makabryczna marionetka.
    Wszystko pamiętasz. I na tym polega Twój koszmar.
    Scena wycia do księżyca nasuwa pewną anegdotkę z moich bytności w szpitalu rehabilitacyjnym, ale nie przytoczę, gdyż zabawne opowieści nijak przystają do naszego nastroju.
  2. Aj, to gorzkie, że tak tkwisz, jak marionetka przybita do ściany. Mam nadzieję, że byłaś 90 minut na zewnątrz, zgodnie z zaleceniami lekarza.
    Jak już zaciekawiłaś mnie anegdotą o szpitalnym wyciu, to mogłabyś opowiedzieć, jeśli masz na to siłę. Wyobrażam sobie, że jedna z wariatek, sorry, pacjentek, zaczęła skowyczeć, spostrzegłszy, że niedobrzy ludzie splądrowali cały jej prowiant z lodówki…
    Trzymaj się bardzo dzielnie :)
  3. Oj, Ty niedobry Kornelku, to był szpital dla dzieciaków chorych somatycznie, gdzie były poddawane (katowane) intensywnej rehabilitacji :) Opowiem, jasne. Wieczorami pod balkon przychodzili chłopcy nastoletni z osiedla i prosili (wołali) o papierosy. Moja ówczesna dobra koleżanka im te papierosy zrzucała. I kiedyś, gdy wyszłyśmy razem na balkon, oni zaczęli coś krzyczeć z dołu, a korytarzem chodziła pielęgniarka. A więc Hana kazała mi coś głośno mówić, żeby to wyglądało w razie czego tak, że rozmawiamy między sobą. Z braku pomysłu, zaczęłam wyć do księżyca. Przyszła druga koleżanka i się dołączyła. Po chwili zaczęły się otwierać drzwi balkonowe kolejnych pokoi i ludzie wylegali na wspólny balkon, by powyć z nami. Mina pielęgniarki zasługuje na jakąś nagrodę :D
  4. Aj, przepraszam, wszystko mi się z obłędem kojarzy. Oczywiście współczuję biednym dzieciaczkom. Sadziłam, że to rehabilitacja umysłowa. Ach, świetne takie wycie…Ja bym się nie odważyła. Nawet dziś w lesie nie ośmieliłam się zawyć, może jutro się uda…
    Ale przebiegła ta młodzież, wyłudzała od cierpiących dzieciaczków papierosy. A dziatki, rzekomo niewinne i rehabilitowane, potajemnie się opalały, irytując pełen oddania personel…
  5. Raz siedemnastoletnie dzieciaczki opaliły się marihuaną, a że strzepywały popiół z balkonu, sterta suchej trawy zajęła się ogniem :)))
  6. Tak sobie właśnie wyobrażałam zbolałe, niewinne dzieci. I jeszcze bardziej sobie wyobrażałam, ale tego już nie powiem…
    Śpij dobrze, młoda studentko, nie zamartwiaj się :)
    • Aj, to niedobrze, że czytasz. Nie dałam Ci przecież linka. Uważaj, żeby sobie nie zaszkodzić. Często lepiej jest milczeć.
      • Blog publiczny uznaję za blog otwarty, więc przepraszać nie będę. A znalazłam przypadkiem, bo szukałam nie Ciebie, a Szachida z Balchu. Zostałam przez wiersze. Nie wiem co tutaj mogłoby mi zaszkodzić.
  7. Dopóki jest otwarty, możesz czytać :)
    Blog nie podnosi nastroju, więc także z tego powodu właściwie nie szukam kontaktów. Jeszcze wejdzie osoba w fazie zawężenia świadomości i potraktuje to zbyt poważnie. Nie wiedziałam, że można mnie znaleźć przez Szachida z Balchu. Pozdrowienia…
    • Chi chi, zdaję sobie sprawę, że mój ptaszyskowy blog też nie napawa optymizmem, ale to dlatego, że wybrałam go na swój śmietnik myśli. Pogodnymi dzielę się gdzie indziej. Nie musisz się więc o mnie martwić. Jak najbardziej, na zapytanie o „Szachida z Balchu” zajmujesz dwa pierwsze miejsca w guglu. Na cztery pozycje dostępne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tak, to już jest koniec

Daphne Todd Martwy sezon Rafał Wojaczek Zjechałem tu nie w porę Sezon jeszcze nie otwarty a już miejscowi mów...