Archiwum bloga

czwartek, 14 grudnia 2017



14 myśli nt. „Poranek we mgielnym całunie”

  1. Do Magnolia: Ale udało mi się to zdjęcie. Ranne wstawanie, aczkolwiek uciążliwe, przynosi niezwykłe owoce. Grób… cóż, w słońcu to miejsce wygląda całkowicie inaczej. Nie wiem, czy latem by Ci się podobało jako miejsce wiecznego spoczynku. Odradzam Ci umieranie w młodym wieku. Niedobrze z Tobą dziś?
    Ja jestem spokojna w czasie długich nocy. Naprawdę. Wzięłam pracę do domu.
  2. Dzisiaj powinno być niedobrze, kontakt słaby, prawie żaden, a jest … nijak.
    Biorę wieczorami melatoninę, po której zasypiam, a rano się budzę wypoczęta. Niesamowite, zważywszy, że brałam wcześniej dość silne leki nasenne i uspokajające, a nawet po nich nie zawsze mogłam zasnąć. I czytam dużo o PRL-u, fascynuje mnie obecnie ten okres, chciałabym się cofnąć w czasie.
    Piękne zdjęcie zrobiłaś, artystyczne. Ułamana gałąź w pierwszym momencie skojarzyła mi się ze zwisającym sznurem, ale to już takie moje odchylenie.
  3. Jak „nijak” to już jest OK. Aby tylko źle nie było. Nigdy nie brałam melatoniny- to jest na receptę?
    Zdjęcie wyszło przypadkiem- stary telefon komórkowy, w miniobiektywie nic nie widać. Gałąź tak pochylona, nie złamana. Przyznaję, że powieszenie się w tak upiornej scenerii byłoby romantyczne, ale ja tego nie uczynię, dopóki nie odczuwam mocnego i nieustającego bólu fizycznego, i Tobie też odradzam.
    PRL trochę pamiętam – świat szary, zgrzebny, prymitywny, ale jakby spokojniejszy. Za to wizyta u dentysty była jak w komnacie tortur, a środki higieny – opłakane. Dlaczego tak Cię to interesuje? Też czytałam ostatnio książkę o sekretarzach PZPR „Siedmiu wspaniałych”, mam też książkę o grudniu 1970, ale jeszcze nie zaczęłam, czytam nową cegłę o Borgiach wydawnictwa Astra.
    Spacerujesz 90 minut dziennie? :)
  4. Nie jest, mój tata kiedyś sobie kupił i nie wykorzystał, więc postanowiłam spróbować :)
    Jeśli o mnie chodzi, wolałabym zamienić wszystkie doznane katusze psychiczne, na ból fizyczny.
    Nie wiem, czemu mnie to interesuje. Mnie różne dziwne rzeczy interesują przez krótki czas :) Obecnie mi się podobają książki z akcją dziejącą się w tamtych latach, mają jakiś nieuchwytny klimat. Może dlatego, że ludziom było bliżej do siebie nawzajem …
  5. A co ciekawego czytasz o PRL-u?
    Powieści?
    Ludzie byli sobie bardziej bliscy, mieli więcej wolnego czasu, ale była to częściowo taka wspólnota, mająca na celu wspólne zdobywanie towarów.
    Może ja też spróbuję melatoniny, to nie będę miała snów? :)
    Naprawdę ból fizyczny jest o wiele bardziej potworną rzeczą. Psychiczne też przechodziłam, chcieli mnie zamknąć w instytucji podobnej do takich, w jakich lubisz spędzać wakacje – tym niemniej – żeby tylko nie bolało, to wytrzymam…
    Nie jesteś tak cyniczna i zimna jak jak, za bardzo się przejmujesz…
  6. Raczej powieści, niż coś popularnonaukowego. Obecnie o projekcie dwojga dziennikarzy, którzy w czasach współczesnych próbowali odtworzyć rok 1981 w swoim mieszkaniu na jednym z warszawskich osiedli. Dowiedziałam się z tej książki, iż zwyczaj zapoznawania się z sąsiadami, nie jest obecnie praktykowany (a dotychczas wydawało mi się naturalne, że po wprowadzeniu idę się przedstawić). Wszystko jedno, co miała na celu taka wspólnota – ważne, że była.
    Melatonina pewnie pomogłaby Ci się wyciszyć, może rzeczywiście sny wtedy stałyby się mniej dokuczliwe. A może to wpływ infekcji, odporność psychiczna wtedy również spada.
    Wiem doskonale, co to ból fizyczny, wszak byłam łamana, krojona, prądem przypalana, etc, także wybór byłby to w pełni świadomy :) Mój najbliższy pomysł wypoczynkowy jest zgoła innego rodzaju, acz nie mniej nietypowy – jeśli mi się uda kogoś do tego namówić, zamierzam ruszyć szlakiem nawiedzonych miejsc w naszym kraju. I może jakąś książkę o tym napisać, acz to ostatnie już niekoniecznie.
    Ależ jestem cyniczna, bywam nawet okrutna, lecz na co dzień nie praktykuję, ponieważ boli mnie to zwykle bardziej, niż potencjalną „ofiarę”.
  7. Niestety, ja jestem nadwrażliwa i mam bardzo niski próg bólu.
    Słyszałam o tej książce, nie miała dobrych recenzji. Z tego, co wiem, w kolejce po mięso obowiązywała zasada: „Człowiek, człowiekowi wilkiem”.
    Przeczytaj sobie może przy okazji „Dziennik 1954” Tyrmanda”.
    Autor niemoralnie się prowadził, ale świetnie pisał.
    Świetny pomysł na wakacje. Tych nawiedzonych miejsce jest bardzo wiele. Pamiętam jak przyglądałam się w Nieborowie wielkiemu portretowi kardynała Radziejowskiego, który jakoby nocą wychodzi z ram i straszy, dzwoni dzwonkiem. Czytałam taką książkę „Katalog duchów polskich” – opowieści wcześniej drukowane w „Przekroju”.
    A jak wezmę melatoninę i zaśpię? Może przetestować w weekend?
    Nie mogę zwalczyć infekcji, która bardzo negatywnie działa mi na intelekt i usypia. Zaraz pewnie pójdę spać. Jakbym już padła., to dobrej nocy
  8. Nie powinnam była zamieszczać tego wpisu – stało się to zapewne pod wpływem rozpadu osobowości, spowodowanego przez infekcję i belgijskie piwo. Na wydarzenia z mojej przeszłości należy spuścić zasłonę miłosierdzia. Nic już nie pamiętam. Nie działo się nic, czego bym sama nie chciała.
  9. Na portalu książkowym, rzetelnym, ma wysokie oceny, a i mnie się podoba. Ciekawy pomysł, humorystycznie napisana.
    Czuję złą energię w niektórych miejscach w moim pokoju i mieszkaniu. Zastanawiam się, czy to moja wyobraźnia, czy coś jest na rzeczy. Będę palić szałwię, oby zadziałało.
    Nie wydaje mi się, żebyś zaspała po melatoninie, to naturalny środek. Myślę, że lepszy, niż alkohol na spokojny sen :)
    To, że coś się działo za Twoją zgodą nie znaczy, że nie zraniło Twojej duszy.
  10. Nie ma złej energii, to tylko Twoja wyobraźnia. Palenie szałwi… Hi, hi, będzie ładnie pachnieć… Ale może to lokatorzy roztaczają nieprzyjazną aurę i jednocześnie plądrują lodówkę…
    Spróbuję z melatoniną w najbliższy weekend, jeśli oczywiście nie będę się alkoholizować. W ciemnościach trudno się powstrzymać. Śpij dobrze, młoda Magnolio :)
  11. W poprzednim mieszkaniu zaczęłam od palenia, przy czym chłopcy mieszkający ze mną patrzyli na mnie jakbym była jakaś nawiedzona :)
    Spokojnej nocy, leciwa Kornelio :)
  12. Obawiam się, że na moich współlokatorów szałwia jest za słaba, musiałabym wynająć pełnoetatowego egzorcystę :)
    Mama mnie dziś zabrała na zakupy, wybrałam sobie mnóstwo fajnych ciuchów. A po powrocie, zamiast się cieszyć, przeżywam, że nie jestem tak szczupła, jak kiedyś, zanim zaczęłam tę całą farsę z lekami i nie mogłam nic przełknąć. Muszę sobie wymyślić jakąś formę aktywności, może jak wrócę do dawnej wagi, będzie mi łatwiej się zaakceptować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tak, to już jest koniec

Daphne Todd Martwy sezon Rafał Wojaczek Zjechałem tu nie w porę Sezon jeszcze nie otwarty a już miejscowi mów...